Archiwum

Posts Tagged ‘Watykan’

Duchy, egzorcyzmy, egzorcyści cz.9. czyli: w Watykanie grasuje szatan

11/03/2010 1 komentarz

Skandale pedofilskie w Kościele Katolickim to dowód, że szatan grasuje w Watykanie – powiedział ojciec Gabriele Amorth, oficjalny egzorcysta Państwa Kościelnego. Efektem szatańskiej ingerencji jest według niego walką o władzę, oraz „obecność kardynałów, którzy nie wierzą w Jezusa i biskupów, którzy mają związki z Demonem”. Słowa duchownego cytuje brytyjski dziennik „TheTimes”.

85- letni ojciec Gabriele Armorth od 25 lat sprawuje funkcję naczelnego egzorcysty Watykanu. Duchowny twierdzi, że w trakcie swojej posługi miał do czynienia z ponad 70 tys. przypadkami opętania przez Demona. – Mają rację ci, którzy twierdzą, że dym szatana unosi się w świętych miejscach – powiedział ojciec Armorth, cytując słowa papieża Pawła VI. Dowodem na to są skandale, których sprawcami są księża i biskupi. W ostatnim czasie kościołem w Niemczech wstrząsnęło ujawnienie przypadków molestowania dzieci i młodzieży przez katolickich duchownych. Podobną aferę ujawniono także w irlandzkim kościele.

Czytaj dalej…

Duchy, egzorcyzmy, egzorcyści cz.4.

29/12/2007 3 Komentarze

Należy przyznać, że wiadomość z początków grudnia 2007 o treści:

Powstaje ośrodek walki z szatanem

Pierwszy w Polsce ośrodek pomocy dla osób szukających uwolnienia spod przemocy złego ducha powstaje w Poczerninie pod Szczecinem. Do dyspozycji potrzebujących będzie kapłan egzorcysta oraz świeccy, zaangażowani w posługę uwolnienia.

Ośrodek Pomocy Duchowej ,”Oaza Maryi Królowej Światłości” powstaje na skraju Puszczy Goleniowskiej, 30 km od Szczecina, w gminie Stargard Szczeciński. Pomysłodawcą jest chrystusowiec ks. Andrzej Trojanowski, który przez ostatnich pięć lat był duszpasterzem akademickim w sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szczecinie. Od czterech lat decyzją arcybiskupa jest jednym z dwóch egzorcystów w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Każdego tygodnia przyjmuje około 20 osób, które potrzebują pomocy.

Czytaj dalej…

Papieskie fanaberie

02/12/2007 1 komentarz

Przeglądając wiadomości trafiłem na wzmiankę o dzisiejszej wypowiedzi papieża Benedykta XVI:

Benedykt XVI ostro skrytykował sposób, w jaki politycy prowadzą z sobą dyskusje na tematy międzynarodowe. – Międzynarodowe dyskusje często naznaczone są przez logikę relatywizmu, która za jedyną gwarancję pokojowej koegzystencji między narodami uważa odrzucenie przyznania prawdy o człowieku i jego godności oraz etyki opartej na uznaniu naturalnego prawa moralnego – mówił w sobotę do delegatów forum katolickich organizacji pozarządowych.

Papież ubolewał też, że normy międzynarodowe są „zmanipulowane przez ideologiczny nacisk” i „budowane często na krótkotrwałych interesach” .

– Gorzkie owoce tej logiki relatywizmu są, niestety, oczywiste – mówił Benedykt XVI i wymienił „próbę uznania za prawa człowieka konsekwencji pewnego skoncentrowanego na sobie stylu życia, brak troski o ekonomiczne i społeczne potrzeby biedniejszych narodów, pogardę dla prawa humanitarnego i selektywną obronę praw człowieka”.

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl

Chwilę potem sięgnąłem do wiadomości sprzed niespełna tygodnia:

Papież Benedykt XVI nie przyjmie Dalajlamy podczas jego grudniowej wizyty we Włoszech. – Watykan nie chce zaogniać stosunków z Pekinem – mówi Marco Politi, watykanista dziennika „La Repubblica”.

Papieże od Pawła VI, poprzez Jana Pawła II, po Benedykta XVI przyjmowali dotychczas Dalajlamę podczas jego wszystkich podróży do Rzymu. Szczególnie serdecznie witał go zawsze polski papież – doskonale rozumiejący, czym są komunistyczne represje. W 1986 r. zaprosił Dalajlamę na wspólną modlitwę o pokój w Asyżu. Przywódcy prześladowanych Tybetańczyków pozwolono ustawić posążek Buddy w jednej z franciszkańskich kaplic.

Tym razem Watykan – wbrew wcześniejszym zapowiedziom – nie chce przyjąć u siebie niewygodnego gościa. – Kuria rzymska nie chce drażnić Pekinu, bo ma nadzieję na kompromis w sprawie wyświęcania chińskich biskupów – twierdzi włoski watykanista Marco Politi.

Źródło: serwisy.gazeta.pl

Na końcu zacząłem się zastanawiać o co właściwie chodziło papieżowi uznając ostatecznie, że była to forma samokrytyki zwłaszcza w zakresie selektywnej ochrony praw człowieka.