You are currently browsing the tag archive for the ‘szkoła’ tag.

W dobie fascynacji do ‚bycia tarocistami’ przyznają się zarówno filozofowie jak i idioci, zaś tarocistą finalnie okazuje się zarówno myśliciel, jak i typ bezmyślny, za to sprawnie, a przy tym opętańczo, majtający wahadełkiem nad talią kart, opowiadający przy tym kosmiczne dyrdymały o kotletach lub czymkolwiek innym nieprzystającym. W dobie fascynacji ludzie awansują do rangi eksperta dokładnie w tym momencie, w którym zdeklarują fakt zainteresowania się tematem. Mistrza i nauczyciela po przeczytaniu pierwszego rozdziału dowolnej książki związanej tematycznie z przedmiotem ich zainteresowania. Guru, gdy okaże się, że posiedli rzadką sztukę swobodnego wypowiadania się. Kpię? Z ludzi? Z fascynatów? Ze specjalistów? Z metodyki współczesnej? W żywe oczy – tak – kpię.

Czytaj resztę wpisu »

Ostateczny argument używany zazwyczaj w obronie szkolnej katechezy brzmi: przecież religia nikomu nie szkodzi. To nieprawda. Szkole szkodzi. I treść, i forma, w jakiej bywa obecna.

Raport POLITYKI

Trudno dziś mówić o świeckim charakterze polskiej szkoły. Rok szkolny w wielu placówkach rozpoczyna się i kończy mszą świętą. W klasach wiszą krzyże. Szkolne uroczystości mają religijną oprawę. Jest to zresztą zgodne z wydanymi przez archidiecezję warszawską wskazówkami dotyczącymi misji i zadań katechety, według których „powinien on programowo włączać się w obchody świąt patriotycznych, szkolnych i kościelnych”.
Czytaj resztę wpisu »

Ksiądz katecheta powiedział, że odeszliśmy od wiary, od Kościoła. Wyszedł i trzasnął drzwiami. Po paru dniach kazał zdjąć krzyż z naszej sali.

W klasie I „d” w IX LO w Łodzi jest 32 uczniów. Nikt nie chodzi na lekcje religii. – Nie słyszałem o podobnym przypadku w Polsce – mówi Andrzej Kolasiński, który dyrektoruje szkole od 15 lat. Ktoś napisał o I „d” na uczniowskim portalu. Dyrektor martwi się, że do „dziewiątki” przylgnie łatka szkoły komuszej.

Już musiał spowiadać się przed kurią. Mnie spławia. Tłumaczy, że uczniowie są niepełnoletni, a nie ma zgody rodziców. Przekonuję go dopiero ankietą. – Wymyślę kilka pytań, a uczniowie na nie odpowiedzą.

Dyrektor mówi OK, ale stawia warunek. Ankieta będzie anonimowa.

Piszę pierwsze pytanie:

Dlaczego nie chcesz chodzić na religię?
Czytaj resztę wpisu »

Po blisko dwóch dekadach obecności religii w szkole coraz więcej Polaków chce jej powrotu do parafii. W ostatni weekend biskupi twardo powiedzieli: nie! Naprawdę ważne pytanie brzmi: czy doczekamy się lekcji etyki z prawdziwego zdarzenia?

Halina Postek jest z wykształcenia filozofem, pracuje jako nauczyciel akademicki na jednej z warszawskich uczelni. Ma takiego prywatnego hopla. Uważa, że dzieci i rodzice w polskich szkołach powinni mieć wybór pomiędzy religią a etyką. A jako że do nauczania tej ostatniej jest dobrze przygotowana (uczy etyki studentów), postanowiła zatrudnić się jeszcze jako nauczyciel tego przedmiotu. Ruszyła więc w obchód po pobliskich szkołach. Myślała, że pójdzie łatwo, bo specjalistów od etyki jest niewielu i mało kto chce pracować za nauczycielską pensję. A dyrektorzy szkół mają wszak obowiązek zapewnić chętnym etykę. W kolejnych szkołach słyszała jednak: „Dziękujemy, nie jesteśmy zainteresowani”. Tyle. W końcu jeden z dyrektorów w przypływie szczerości uświadomił panią Halinę: „Musiałbym wydać na panią pieniądze, których i tak mam bardzo mało. Na dodatek takie lekcje nie spodobałyby się księdzu proboszczowi. Po co mi kłopoty?”. To sytuacja raczej typowa – wprowadzone do szkół ministerialną instrukcją z 1989 roku nauczanie religii (w odróżnieniu od etyki) trwa, mimo że nie spełnia oczekiwań uczniów, rodziców, katechetów, władz szkolnych, Kościoła i standardów państwa świeckiego.
Czytaj resztę wpisu »

Archiwum

Kategorie