You are currently browsing the tag archive for the ‘religia’ tag.

Od czasu do czasu warto spędzić czas z literaturą cudzego autorstwa. Mając nadzieję bądź to na dowiedzenie się czegoś nowego, bądź to trafne spuentowanie stanu posiadanej wiedzy sięgnąłem po książkę Ch.S. Hyatt & L.M. DuQuette – Tabu. Seks, magia, religia (której nakład nieszczęśliwie dla wielu wyczerpał się*).

Dlaczego uznałem, że warto zapoznać się z książką? Przekonał mnie do tego wstęp. Fragment owego poniżej:

[…] sytuacja jest możliwa tylko wtedy, gdy podzielamy najbardziej rozpowszechniony w naszej kulturze zabobon, czyli wiarę w to, że słowo drukowane może być niebezpieczne. Innymi słowy, im bardziej obawiacie się niektórych idei, wyobrażeń, oraz tematów tabu, tym bardziej prawdopodobne, że książka To cię zabije w rzeczywistości was zabije. Mamy tu do czynienia z potwornym paradoksem, podobnie jak w przypadku objawionych „praw piekielnych” religii dyskordiańskiej, które utrzymują, że: 1) piekło istnieje tylko dla tych, którzy wierzą w jego istnienie, oraz 2) najgorsze rejony piekła są zarezerwowane dla tych, którzy wierzą w piekło, ponieważ są przekonani, że tam się znajdą, jeśli nie będą w nie wierzyć.

Czytaj resztę wpisu »

W marcu 2012 dojrzałem do ogłoszenia światu, w miejscach, w których się udzielałem, w internecie, deklaracji, którą ubrałem w takie oto słowa:

Dodałem do listy osób, dla których kart nie rozkładam (zaskakujące nawet dla mnie) ludzi, którzy, choćby nominalnie, są członkami kościołów chrześcijańskich. Dlaczego? Z punktu widzenia organizacji wyznaniowych, do których przynależą, ich udział w tarotowej sesji jest grzechem, a to skutkuje dla nich określonymi konsekwencjami kanonicznymi czyniąc mnie (przy okazji) współwinnym ich grzechu (jakkolwiek mi jest to głęboko obojętne to im może nie być).

Więc albo udzielona pisemnie zgoda proboszcza/pastora/innego duchownego na udział w sesji albo ‚do widzenia’ :P

Założyłem przy tym, że będę prowadził eksperyment przez rok, niemniej z różnych względów (głównie statystycznych) zdecydowałem się zakończyć go na setnym udzieleniu odmowy.

W liczbach eksperyment przedstawiał się następująco:

Czytaj resztę wpisu »

Czasami zadaję sobie takie pytanie: Kim ty chłopie właściwie jesteś jeśli mowa o twoim światopoglądzie metafizycznym – twojej duchowości? Niby odpowiedź powinna być oczywista i prosta, a określić się w trybie ekspresowym powinienem bez problemu. To jednak co oczywiste w pierwszej sekundzie przestaje być tak jasne po dziesięciu minutach myślenia. Po godzinie ma się tę nieznośną świadomość, że w prostych słowach się tego opisać nie da. I bęc. To nagle dociera. To, że jest się poganinem. Z krwi i kości. Nie jakimś tam kultystą agrarnym, przyrodniczym, astralnym a nawet, popularnym ostatnimi czasy, filozoficzno-etycznym. Jestem zwyczajnym ‚wieśniakiem’ w kwestiach ‚ważnych’ – klasycznym ‚poganinem’.

Mój świat to asfalt, kamienie, cegły, beton, stal, szkło i szybka komunikacja międzyludzka. Jestem nastawionym na zdobywanie sprawdzalnej i odtwarzalnej wiedzy materialistą. Może w związku z tym przestały mnie pocigąć pomysły na duchowość synajskich pastuchów biegających po pustyniach; palestyńskich biedaków, rybaków i cieśli; arabskich watażków plemiennych; animistów wszelkiej maści; gości medytujących pod drzewami; oraz ich naśladowców i kontynuatorów w historii. Niewiele mi mogą zaoferować mimo, iż korzystam ze spuścizny kulturowej, którą ukształtowali. Jeszcze mniej oferują mi w tej materii wszelkiej maści restoracjoniści czy ‚neoludki’, którzy w XIX i XX wieku zbiorowo wpadali na pomysł podróży w czasie bez przemieszczania się w nim i kształtowali duchowość wedle zasady ‚widzę misia’.

Czytaj resztę wpisu »

Nieczęsto można usłyszeć z ust księdza, że chrześcijaństwo powinno czerpać z ateizmu.

Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga – pisał niegdyś Stanisław Jerzy Lec. O ks. Tomášu Hal~ku można by powiedzieć, że tym, co go kusi i pociąga, jest niewiara. I na pewno nie jest to pokusa diabelska.

Materię najnowszej książki czeskiego teologa i filozofa zwykło się nazywać zderzeniem wiary z ateizmem. On sam woli mówić o ich spotkaniu. Jego wyznanie może niejednego gorliwego katolika wprawić w zakłopotanie: „Z ateistami zgadzam się w wielu sprawach, czasem niemal we wszystkim – z wyjątkiem ich wiary, że Bóg nie istnieje. Na dzisiejszym barwnym i hałaśliwym rynku towarów religijnych mogę niekiedy ze swoją wiarą chrześcijańską wydawać się bliższy sceptycznym i agnostycznym krytykom religii niż temu wszystkiemu, co się tam oferuje”.

Czytaj resztę wpisu »

Diabeł szedł ze swym przyjacielem ulicą i jak ujrzeli przed sobą człowieka, który zatrzymał się, podniósł coś z ziemi, obejrzał i włożył do kieszeni. Przyjaciel zapytał diabła: „Cóż człowiek ten podniósł?”, ten zaś odparł „Podniósł odrobinę Prawdy”. „To chyba bardzo dla ciebie niekorzystne”, rzekł przyjaciel. „Ależ nie”, odparł diabeł, „pozwolę mu ją teraz zinstytucjonalizować”.

Twierdzę, że Prawda jest krainą bez dróg i że nie można zbliżyć się do niej po żadnej drodze, nie zbliża do niej żadna religia, żadna sekta. Taki jest mój punkt widzenia i obstaję przy nim w sposób absolutny i bezwarunkowy. Prawda, będąc nieograniczoną, nieuwarunkowaną, nieosiągalną na jakiejkolwiek drodze, nie może zostać zinstytucjonalizowana. Nie należy też tworzyć żadnej organizacji, która by wiodła, czy siłą prowadziła ludzi po pewnej drodze. Jeśli to najpierw zrozumiecie, to ujrzycie, jak niemożliwym jest zinstytucjonalizować wiarę. Wiara jest sprawą czysto osobistą, nie możecie, nie wolno wam jej instytucjonalizować. Jeśli to uczynicie, umiera ona i ulega krystalizacji, staje się wyznaniem, sektą, religią, którą narzuca się innym. To właśnie wszyscy próbują na całym świecie czynić. Zawęża się prawdę i czyni z niej zabawkę dla ludzi słabych, dla tych, którzy są chwilowo niezadowoleni.

Starczy Krishnamurtiego o poranku. Nie udało mu się. Opowiadając o wolności zamknął podążających za jego ideałami w klatce, przed którą ich ostrzegał.

Informujcie parafie, kto nie chodzi na religię – tak brzmi wewnętrzna instrukcja gdańskiej kurii, o której dowiedziało się TOK FM. Księża w jednym z gdańskich liceów spisali więc z dzienników adresy uczniów i rozesłali informacje do odpowiednich parafii.

„Ksiądz ogłosił z ambony…”

Ksiądz z niewielkiej wsi na Mierzei Wiślanej dopełnił reszty. – Ogłosił z ambony, kto nie chodzi na religię. W małych społecznościach to wystarcza, by zrobiło się nieprzyjemnie – opowiada nauczyciel etyki z VI LO w Gdańsku Marcin Zieliński. – Przy okazji wszystkich tego typu sytuacji jest mowa o walce z Kościołem, o złym nastawieniu do lekcji religii czy do religii w ogóle. Tu nie o to chodzi. Zdaniem wielu osób zostało złamane prawo. Trzeba to wyjaśnić – mówi Zieliński.

Czytaj resztę wpisu »

Archiwum

Kategorie