Archiwum

Posts Tagged ‘policjant’

Wlepić mandat samemu sobie?

13/12/2010 Komentarze wyłączone

Policjant z Białogardu w Zachodniopomorskiem sam sobie wystawił mandat na kwotę 20 złotych. Dlaczego? Bo nie chciał mieć nieprzyjemności, za to, że podczas służby nie udało mu się nikogo ukarać.

„To jest skandal. W Komendzie Powiatowej Policji w Białogardzie panuje napięcie. Napięcie to spowodowane jest naciskami kierownictwa jednostki dotyczącymi pogoni za tzw. „wynikami”. Policjanci plutonu patrolowego mają nakładać mandaty za byle wykroczenia” – napisał do nas internauta na uprzejmiedonosze@policyjni.pl. Jak relacjonował, naczelnik wydziału prewencji ogłosił podwładnym, że będą ponosili konsekwencje służbowe, jeśli nie nałożą przynajmniej jednego mandatu na służbę. Pouczeń miało nie być w ogóle.

Doprowadziło to do tego, że 3 grudnia br., policjant po spokojnej nocnej służbie, podczas której nie stwierdził wykroczeń, wlepił mandat sam sobie . Stwierdził, że nie chce mieć nieprzyjemności i że żeby ich uniknąć gotów jest tak robić na każdej służbie.

Co więcej według naszego informatora, przełożony policjanta nie miał nic przeciwko takiemu wypełnianiu zadań. Zgłosił tylko uwagę, żeby funkcjonariusze będąc w patrolu we dwójkę, wystawiali sobie mandaty wzajemnie, a nie sami sobie.

ciąg dalszy artykułu: policyjni.gazeta.pl

Zastanawiam się jak to możliwe, że ów ‚przełożony’ nadal jeszcze pracuje w policji?

Kuźwa … czyli policjant w działaniu

13/10/2010 Komentarze wyłączone

Każdego można najpierw wyprowadzić z równowagi, by znaleźć pretekst i go ukarać – mówi mieszkaniec Olsztyna, którego sąd skazał na miesiąc ograniczenia wolności, bo przy policjantach przeklął.

Był 8 stycznia 2010 r. Około godz. 17 pan Ryszard pojechał na Dworzec Główny po kolegę, który przyjechał z Niemiec. Zaparkował obok miejsca dla niepełnosprawnych. Wysiadając upewnił się jeszcze, że samochód nie stoi na kopercie.

Po chwili podeszło do niego dwóch młodych policjantów. Jeden z nich zasugerował mu, że auto stoi w niedozwolonym miejscu i trzeba je przestawić. Pan Ryszard był jednak innego zdania. Jako instruktor nauki jazdy wiedział, gdzie można zostawiać auto. Rozmowa trwała około pół godziny: – Zrobiłem funkcjonariuszom wykład na temat przepisów ruchu drogowego. Okazało się przy okazji, że policjanci nie mają elementarnej wiedzy na ten temat – opowiada. – Na koniec poprosiłem o podanie powodu przedłużającej się kontroli. Funkcjonariusze nie potrafili tego zrobić, uznałem więc sprawę za zakończoną i odwróciłem się, żeby kontynuować rozmowę ze znajomym z Niemiec.

Ostatecznie za parkowanie kierowca nie został ukarany. Czujni funkcjonariusze znaleźli jednak inny pretekst do interwencji. – Za plecami usłyszałem, że dalej mają do mnie jakieś pretensje. W końcu nie wytrzymałem i zakląłem pod nosem „kuźwa” – przyznaje. – Wtedy policjant krzyknął, że „znalazł przyczynę kontroli”. Za wulgarne słownictwo w miejscu publicznym postanowił ukarać mnie 500-złotowym mandatem.

Czytaj dalej…

Głupi policjant z Ustrzyk Dolnych

08/09/2010 Komentarze wyłączone

Sierżant Paweł S. podczas służby zatrzymał samochód. Kierowcy wypisał mandat za zbyt szybką jazdę, a do rozmowy włączył się pasażer. Krzyczał, machał rękami, zachowywał się agresywnie. – Ty nie wiesz, kim ja jestem! – powtarzał ów pasażer.

W sierpniu 2008 roku policjant wydziału ruchu drogowego w Ustrzykach Dolnych, sierżant Paweł S. zatrzymał samochód. Kierował nim watykański ksiądz, który przekroczył prędkość o przeszło 30 km/h i nie zapalił świateł. Dlatego sierżant wypisał mu mandat i pouczył, że należy jeździć ostrożnie. Do rozmowy jednak włączył się pasażer. Krzyczał na policjanta i machał rękami. Wysiadł z samochodu, zachowywał się agresywnie. – Ty nie wiesz, kim ja jestem! – powtarzał wielokrotnie. Rzeczywiście, Paweł S. nie wiedział. Ta niewiedza, jak się później okazało, kosztowała go bardzo wiele.

Na dywaniku u komendanta dowiedział się, że tym pasażerem był arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący episkopatu Polski. Wtedy dowiedział się też, że arcybiskup swoje niezadowolenie z „nadgorliwości” młodego policjanta wyraził dzwoniąc do samej komendy wojewódzkiej i prosząc o „ukaranie” 32-letniego sierżanta.

W komendzie wojewódzkiej od zastępcy komendanta usłyszał, że w sposób „niegrzeczny” zwracał się do arcybiskupa Michalika, bo powiedział do niego „proszę pana”, nie zaś „wasza eminencjo” (w rzeczywistości, jak pisze autorka, abp Michalik był wówczas ekscelencją). Przełożony zapytał także Pawła S., „dlaczego uderza w Kościół katolicki”.

Czytaj dalej…