You are currently browsing the tag archive for the ‘policja’ tag.

Policjant z Białogardu w Zachodniopomorskiem sam sobie wystawił mandat na kwotę 20 złotych. Dlaczego? Bo nie chciał mieć nieprzyjemności, za to, że podczas służby nie udało mu się nikogo ukarać.

„To jest skandal. W Komendzie Powiatowej Policji w Białogardzie panuje napięcie. Napięcie to spowodowane jest naciskami kierownictwa jednostki dotyczącymi pogoni za tzw. „wynikami”. Policjanci plutonu patrolowego mają nakładać mandaty za byle wykroczenia” – napisał do nas internauta na uprzejmiedonosze@policyjni.pl. Jak relacjonował, naczelnik wydziału prewencji ogłosił podwładnym, że będą ponosili konsekwencje służbowe, jeśli nie nałożą przynajmniej jednego mandatu na służbę. Pouczeń miało nie być w ogóle.

Doprowadziło to do tego, że 3 grudnia br., policjant po spokojnej nocnej służbie, podczas której nie stwierdził wykroczeń, wlepił mandat sam sobie . Stwierdził, że nie chce mieć nieprzyjemności i że żeby ich uniknąć gotów jest tak robić na każdej służbie.

Co więcej według naszego informatora, przełożony policjanta nie miał nic przeciwko takiemu wypełnianiu zadań. Zgłosił tylko uwagę, żeby funkcjonariusze będąc w patrolu we dwójkę, wystawiali sobie mandaty wzajemnie, a nie sami sobie.

ciąg dalszy artykułu: policyjni.gazeta.pl

Zastanawiam się jak to możliwe, że ów ‚przełożony’ nadal jeszcze pracuje w policji?

Jakiś czas temu informowałem o dziwnym zachowaniu niektórych mundurowych. Sprawa jak to się mawia ‚jest rozwojowa’ ;) Informacja poniżej:

Policjant ze Szczecina napisał list do papieża z prośbą o egzorcyzmy w komendzie – czytamy w „Głosie Szczecińskim”. Prośba w tej sprawie jest już w Watykanie.

Wspiera go grupa innych funkcjonariuszy. Pismo jest skierowane do Jego Eminencji Kardynała Wiliama Josepha Levady Prefekta Kongregacji Nauki Wiary oraz Papieskiej Komisji Biblijnej. Autor prośby cytuje odpowiednie przepisy prawa kanonicznego uzasadniające egzorcyzmy.

Sprawa ma związek z radcą prawnym komendy mec. Krzysztofem Gorazdowskim. Na portalu nasza-klasa, w rubryce „czym się aktualnie zajmuję” napisał: „Adwokat diabła”. Zdaniem autora pisma taka deklaracja prawnika budzi niepokój i wymaga interwencji kościelnej. Sugeruje, że sprawa może mieć wpływ na pogorszenie się stosunków państwo-kościół.

Mec. Gorazdowski tłumaczył dlaczego zdecydował się na kontrowersyjny wpis. – Mogę zapewnić, że nic mnie nie opętało i mogę poddać się badaniu. Każdy średnio zorientowany wie, że ten wpis na portalu, to było odniesienie do znanego filmu o prawnikach – powiedział.

źródło: wiadomosci.wp.pl

Zgaduję zatem, że lokalny biskup odmówił. Teraz pora na Watykan. A potem zostanie co? Chyba już tylko antylicho.pl.

Zawieźli go do Szpital Praskiego na badania, które by to potwierdziły. Choć spędził tam pięć godzin i skarżył się na bóle głowy, żaden lekarz się nim nie zainteresował.

Środa, godz. 14. Grzegorz Wojciechowski wraca samochodem Włodarzewską do domu. Zatrzymują go policjanci – zauważyli, że jedzie zygzakiem. Są przekonani, że pił. Każą mu chuchnąć, ale od pana Grzegorza nie czuć alkoholu. Mężczyzna skarży się za to, że źle się czuje. Policjanci to ignorują. Wiozą go do komendy przy Opaczewskiej. Tam zapada decyzja – zatrzymany będzie przewieziony do Szpitala Praskiego i przebadany na obecność narkotyków w organizmie.

W szpitalu żaden lekarz nie bada pana Grzegorza, choć dalej skarży się na złe samopoczucie. Przez kilka godzin siedział w asyście policjantów w korytarzu i czeka na wyniki badań toksykologicznych.

Wtedy przyjeżdża tam jego brat. Razem pracują. Gdy pan Grzegorz rozmawiał z policjantami, miał włączoną komórkę – wymianę zdań słychać było w ich wspólnej firmie. – Jak tylko go zobaczyłem, wiedziałem, że jest niedobrze. Miał niedowład lewej części ciała, wykrzywioną twarz, mówił bardzo niewyraźnie – relacjonuje Michał Wojciechowski.

Dzwoni do żony pana Grzegorza. Jest godz. 16.30, właśnie wychodzi z pracy. – Od razu pojechałam do szpitala. Siedzieli na korytarzu. Grzesiek przysypiał, ślina mu leciała z ust, słabo kontaktował. Skarżył się, że boli go głowa. Policjanci stali obok – opowiada.

Pani Danuta biegnie do rejestracji. Prosi lekarza o pomoc. – Zapewniałam, że nie jest narkomanem – mówi. – Usłyszałam, że mam czekać na wyniki.

Czytaj resztę wpisu »

Jeden z funkcjonariuszy zachodniopomorskiej policji zwrócił się do biskupa o przeprowadzenie egzorcyzmów w komendzie wojewódzkiej policji. Z listu policjanta – do którego dotarło radio RMF – wynika, że opętany ma być radca prawny Koordynatora Zespołu Prawnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

„Zwracam się z prośbą do Waszej Eminencji o spowodowanie odprawienia zgodnie z prawem kanonicznym publicznych egzorcyzmów w siedzibie komendanta wojewódzkiego Policji w Szczecinie” – napisał funkcjonariusz. Według RMF policjant zaznacza, że zło mogło także rozgościć się w miejscach, gdzie radca przebywa, a więc w szczecińskiej komendzie wojewódzkiej, tamtejszej izbie radców prawnych, Uniwersytecie Szczecińskim oraz jego własnej kancelarii.

Wszystko przez naszą klasę

Mundurowy nabrał podejrzeń, gdy przeglądając portal Nasza Klasa, odnalazł profil radcy, a w rubryce „O sobie” wpisane słowa: „adwokat diabła”. Policjant zatroskany o dobro wszystkich funkcjonariuszy nie wahał się i napisał list do metropolity szczecińsko-kamieńskiego.

„Eminencjo, są uzasadnione powody do domniemywania, iż mogło mieć miejsce opętanie jego samego lub miejsc, w których przebywa ( ). Zwracam się z prośbą do Waszej Eminencji o wyznaczenie właściwej osoby duchownej i przeprowadzenie tych szczególnych w swej formie, koniecznych sakramentaliów, celem uchronienia wskazanej osoby i miejsc od działania Złego – pisze w liście „zatroskany” o duszę policjant. Według RMF pismo trafiło też do Episkopatu, MSWiA i Komendy Głównej Policji.

źródło: wiadomosci.gazeta.pl

RMF: Prośba policjanta o egzorcyzmy na komendzie

Jeden z funkcjonariuszy zachodniopomorskiej policji zwrócił się do biskupa o przeprowadzenie egzorcyzmów w komendzie wojewódzkiej policji. Z listu policjanta – do którego dotarło radio RMF – wynika, że opętany ma być radca prawny Koordynatora Zespołu Prawnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

„Zwracam się z prośbą do Waszej Eminencji o spowodowanie odprawienia zgodnie z prawem kanonicznym publicznych egzorcyzmów w siedzibie komendanta wojewódzkiego Policji w Szczecinie” – napisał funkcjonariusz. Według RMF policjant zaznacza, że zło mogło także rozgościć się w miejscach, gdzie radca przebywa, a więc w szczecińskiej komendzie wojewódzkiej, tamtejszej izbie radców prawnych, Uniwersytecie Szczecińskim oraz jego własnej kancelarii.

Wszystko przez naszą klasę

Czytaj resztę wpisu »

Matka pewnego brytyjskiego nastolatka chciała zrobić synowi niespodziankę na 16 urodziny i zamówiła przebranego goryla. Tylko że coś poszło nie tak. I zamiast faceta w przebraniu goryla do szkoły syna przyjechała striptizerka.

Nie wiemy jak anonimowa matka to zrobiła. Ale zrobiła. Najpierw uzgodniła wszystko z nauczycielem prowadzącym kółko teatralne. – Mój syn ma urodziny i chciałabym w ramach niespodzianki zaprosić na zajęcia przebranego goryla. W klasie jest kamera, więc wszystko zostanie nagrane i syn będzie miał pamiątkę – tłumaczyła. Nauczyciel się zgodził.

Później zadzwoniła do specjalnej agencji i wynajęła przebierańca. Coś musiało się nie udać, bo o oznaczonej godzinie, w połowie lekcji, do klasy weszła striptizerka. Co prawda też była przebrana, tyle że za policjantkę, a nie małpę.

Wszyscy byli tak zaskoczeni, że dziewczyna zdążyła odnaleźć ofiarę, złożyć jej życzenia i rozebrać się do stanika. Dopiero w tym momencie zszokowany nauczyciel przerwał występ i kazał „policjantce” wyjść. W ogóle mu się nie dziwimy. Myślał, że będzie to kolejna nudna lekcja, a tu taka atrakcja…

– To stało się przed przerwą na lunch. Nagle nauczyciel powiedział, że „coś się stanie”. Chwilę później do klasy weszła kobieta w bardzo krótkiej spódniczce. Stanęła przed jednym z chłopaków i powiedziała, że chyba był niegrzeczny i nie odrabiał lekcji. Potem włączyła Britney Spears i się rozebrała – opowiadał anonimowo jeden z uczniów.

Do dziwacznego incydentu doszło w szkole Arnold Hill w Nottingham. Wczoraj miejscowe kuratorium wszczęło śledztwo w tej sprawie. Matka broni się, twierdząc, że błąd leży po stronie wynajętej firmy. Firma sprawy nie komentuje. A wszystko opisała gazeta „Daily Mail„.

Źródło: deser.gazeta.pl

Archiwum

Kategorie