You are currently browsing the tag archive for the ‘mit’ tag.

Karty rządzą się określonymi prawami i zadaniem tarocisty jest umieć te prawa grupować; łączyć, rozdzielać i traktować w dowolny inny, należny im sposób. Nade wszystko zaś starać się je rozumieć i pozostawać w stanie gotowości zmiany własnego do nich podejścia gdy zachodzi taka potrzeba.

Przez długi czas mierzyłem się z dwoma mitami. Pierwszy, mówiący o tym, iż tarocista nie powinien sięgać po karty tarota w okresie szczególnych obciążeń emocjonalnych/intelektualnych/innych, wspierałem latami będąc jego zagorzałym wyznawcą. Podobnie kolejnego, twierdzącego, iż nie świadczy o dojrzałości człowieka opieranie się w procesach decyzyjnych, w, z naszego punktu widzenia, kluczowych momentach i zdarzeniach życia, na, bądź co bądź przypadkowym, rozkładzie kart; twierdziłem zatem, że takie zachowanie może ale nie musi być, i najczęściej nie jest, zachowaniem dojrzałym; nie określałem jednak przy tym jasnych granic. Miarą weryfikującą prawdziwość obydwu twierdzeń w moim życiu stał się ośmiotygodniowy okres, w którym obciążony fizycznie, emocjonalnie i intelektualnie działałem mając na celu poprawę własnych warunków bytowych, a powodzenie podjętych działań zależało od podejmowania, zazwyczaj szybkich i przynoszących dalekosiężne konsekwencje, decyzji.

Czytaj resztę wpisu »

Spośród grona mitów silnie osadzonych w umysłach i pobudzających wyobraźnię mas żaden nie jest tak powszechny jak mit o prawie pierwszej nocy. Przemysł filmowy sięgał po niego kilkakrotnie aby pokazać nam, że prawo działało, było okrutne, prowadziło do buntów, nielegalnych ślubów po lasach i dziwnych, acz romantycznych, endów (mimo, że niekoniecznie szczęśliwych). Cóż więcej nam trzeba niż wizji szkockiej Mela ‚Juice’ Gibsona by rozprawiać o ius primae noctis? Nic. Wszyscy wiedzą wszystko co wiedzieć powinni, a przynajmniej tak im się wydaje.

Potem już tylko miesza się fakty wedle uznania i prawem pierwszej nocy określa każde możliwe nadużycie seksualne w historii, po co szczególnie chętnie sięgają wszelkiej maści rewolucjoniści i twórcy ‚nowego porządku’, gdy starają się wykazać jak bardzo nowoczesne są ich rządy w odróżnieniu od tych, które właśnie, i za ich sprawą, dobiegły końca.

Finalnie ‚prawo pierwszej nocy’ zawędrowało pod strzechy kultury masowej.

Czytaj resztę wpisu »

Mity założycielskie, mity konstytuujące czyjąś wiedzę, dominację, czy tylko podkreślające różnice pomiędzy jednym, a resztą autorów pisujących na zadany temat (w naszym przypadku: o kartach), przenikają świat szeroko rozumianej ezoteryki. Nie dziwą mnie zatem ogłoszenia zapraszające do wzięcia udziału w spotkaniu z:

Jedyny(m) człowiek(iem), który odkrył sekretny kod tarota marsylskiego.

– a nie dziwą albowiem:

[…] sam jestem człowiekiem, który dostąpił oświecenia i zgodził się zostać twarzą pewnej idei. Tak więc z jednej stronie nieważnym jest to jak się nazywam, gdyż jestem tylko narzędziem i głosem osoby, która postanowiła pracować incognito dla naszego większego dobra. Z drugiej to kim jestem nie pozostaje bez znaczenia, gdyż dzięki temu, iż jestem, powtarzam i odtwarzam, możecie zapoznać się z jej przesłaniem.

Czytaj resztę wpisu »

Poszukując w sieci informacji o różnicach chrześcijaństwa tzw. pawłowego i jakubowego natrafiłem na ciekawy artykuł. Zaciekawił mnie do tego stopnia iż pozwalam sobie na prezentację go w całości:

W rozmowie z „Europą” Harold Bloom oddaje się czemuś, co już od lat pociąga go najbardziej: teologicznej spekulacji, którą sam nazywa „krytyką religijną”. Polega ona na konsekwentnej analizie teologicznych treści za pomocą pojęć zaczerpniętych z teorii literatury: tropu, ironii czy alegorii. Patrząc z wnętrza (dalece nieortodoksyjnego) judaizmu, Bloom analizuje relacje między religią żydowską a chrześcijaństwem. Jahwe, bóg hebrajski jest istotą do głębi psychologiczną, obdarzoną silnymi namiętnościami, kapryśną i zmienną. W porównaniu z nim Bóg Nowego Testamentu to nieco „wyblakły” teologiczny koncept, który w cień odsuwają bardziej wyraziste postaci Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Trudno zatem wedle Blooma mówić o wspólnej tradycji judeochrześcijańskiej w sytuacji, gdy fundamentalne koncepcje bóstwa w chrześcijaństwie i judaizmie są tak odmienne od siebie. „Psychologiczność hebrajskiego Jahwe i teologiczność Boga-Stworzyciela to dwie niemożliwe do uzgodnienia kategorie”.

Czytaj resztę wpisu »

Archiwum

Kategorie