You are currently browsing the tag archive for the ‘historia’ tag.

Kilka miesięcy temu zakopałem się w książkach z mottem przewodnim ‚historia kart tarota’. Zakładałem, że czeka mnie pewna ilość rozrywek, ale w pewnej naiwności liczyłem na to, iż będzie można o owej historii powiedzieć coś więcej niż tylko to co Umberto Eco w żartobliwych słowach wypowiedział mówiąc o początkach chrześcijaństwa w książce pt. Wahadło Foucaulta:

Pomyślmy, Mateusz, Łukasz, Marek i Jan to grupa wesołków, którzy zbierają się i postanawiają zrobić kawał, wymyślając pewną postać, ustalają kilka najważniejszych faktów, co do reszty każdy ma wolną rękę, potem zobaczymy, kto najlepiej sobie poradził. Cztery opowieści trafiają do rąk znajomych, którzy zaczynają się wymądrzać. Mateusz jest dosyć realistyczny, ale zbyt duży nacisk kładzie na kwestię mesjasza. Marek całkiem, całkiem, ale trochę bałaganiarski, Łukasz ma elegancki styl… to trzeba przyznać. Jan za dużo filozofuje… ale w sumie książeczki podobają się, krążą z rąk do rąk i kiedy tamci czterej spostrzegają, co się stało, jest już za późno. Paweł spotyka Jezusa na drodze do Damaszku. Pliniusz rozpoczyna śledztwo na rozkaz zatroskanego przebiegiem wydarzeń cesarza, całe stosy apokryfów wmawiają czytelnikom, że ich autorzy też wiedzą niejedno… ty, apokryficzny czytelniku, mój bliźni, mój bracie… Piotrowi to wszystko uderza do głowy, zaczyna traktować siebie poważnie. Jan grozi, że wyjawi całą prawdę. Piotr i Paweł każą go złapać, zakuwają w łańcuchy na wyspie Patmos i biedaczysko zaczyna widzieć niestworzone rzeczy, szarańcza na oparciu łoża, uciszcie trąby, skąd wzięła się ta krew… Inni mówią, że za dużo pije, że to arterioskleroza… A jeśli naprawdę tak było?

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

Spośród grona mitów silnie osadzonych w umysłach i pobudzających wyobraźnię mas żaden nie jest tak powszechny jak mit o prawie pierwszej nocy. Przemysł filmowy sięgał po niego kilkakrotnie aby pokazać nam, że prawo działało, było okrutne, prowadziło do buntów, nielegalnych ślubów po lasach i dziwnych, acz romantycznych, endów (mimo, że niekoniecznie szczęśliwych). Cóż więcej nam trzeba niż wizji szkockiej Mela ‚Juice’ Gibsona by rozprawiać o ius primae noctis? Nic. Wszyscy wiedzą wszystko co wiedzieć powinni, a przynajmniej tak im się wydaje.

Potem już tylko miesza się fakty wedle uznania i prawem pierwszej nocy określa każde możliwe nadużycie seksualne w historii, po co szczególnie chętnie sięgają wszelkiej maści rewolucjoniści i twórcy ‚nowego porządku’, gdy starają się wykazać jak bardzo nowoczesne są ich rządy w odróżnieniu od tych, które właśnie, i za ich sprawą, dobiegły końca.

Finalnie ‚prawo pierwszej nocy’ zawędrowało pod strzechy kultury masowej.

Czytaj resztę wpisu »

Archiwum

Kategorie

Reklamy