Archiwum

Posts Tagged ‘ekskomunika’

Ekskomunika Kopacz – sprostowanie

08/07/2008 3 Komentarze

Przepraszam czytelników, których wprowadziłam w błąd, nazywając niedawno pomysł ekskomunikowania minister zdrowia Ewy Kopacz rozdmuchiwaną przez media bzdurą. Sprawa jest znacznie poważniejsza.

Postulat internauty wpisany na stronie „Frondy”, który zdaniem abp. Józefa Życińskiego ośmiesza Kościół, całkiem serio poparli właśnie księża z „Gościa Niedzielnego”.

Redaktor naczelny ks. Marek Gancarczyk tłumaczy „nieszczęsnej Ewie Kopacz”, że „jeżeli przepisy prawa państwowego są sprzeczne z zasadami moralnymi, to takich przepisów pod żadnym pozorem nie wolno przestrzegać. Nie wolno się do nich nigdy stosować„.

A ks. Tomasz Jaklewicz dziwi się: „Dlaczego także kościelne autorytety zbyły tę inicjatywę milczeniem lub sceptycznym komentarzem? Wierni mają przecież prawo powoływać się na prawo kanoniczne oraz prosić biskupa o zbadanie sprawy, podjęcie decyzji i jej wytłumaczenie. Tym bardziej, gdy rzecz dzieje się w przestrzeni publicznej”.

Na deser emerytowana pielęgniarka Cecylia Jankowska opowiada, jak abortowane płody chowała do słoików z formaliną, „takich wyższych”. I naklejała na nich karteczki z imionami. Relacjonuje to w szczegółach „Gościowi”, „bo usłyszała o Agatce, której pani minister zdrowia znalazła klinikę, gdzie mogła zabić swoje nienarodzone dziecko”.

To nie hasła ze słynnej krwawej wystawy antyaborcyjnej Łukasza Wróbla. To nie forum internetowe ekstremistów z „Frondy”. I właśnie dlatego sprawa jest poważna. Bo gdy fundamentalizm wdziera się na łamy wysokonakładowego pisma (niegdyś sensownego i umiarkowanego), gdy jego księża redaktorzy piętnują urzędników państwowych za to, że nie zignorowali swoich obowiązków, robi się strasznie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ekskomunika

26/06/2008 Komentarze wyłączone

Znaleziony przed chwilą, dość ciekawy jeśli mowa o wzajemnym przenikaniu religii i władzy, tekst:

Ekskomunikowanie minister Kopacz wnosi ciekawe wątki do debaty o demokracji. Tomasz Terlikowski przeprowadził właśnie dowód na zasadność zakazu obejmowania stanowisk w państwie przez katolików.

Pisząc o stanowisku pani minister, publicysta „Rzeczpospolitej” stwierdza:

Sugerowanie, że „sumienne wypełnianie swoich obowiązków” urzędniczych ma być ważniejsze niż osobiste przekonania religijne jest nie do pogodzenia z katolicyzmem (…).

Następnie stanowisko to poddaje krytyce:

Sugerowanie, że można oddzielić od siebie sferę publiczną i prywatną jest jeszcze bardziej groteskowe. Człowiek jest jednością. Nie jest tak, że do obiadu jest ministrem, a po obiedzie katolikiem, do obiadu może więc przyczyniać się do zabijania, a po obiedzie spokojnie udawać się do Kościoła, by tam wysłuchać kazania. Katolikiem jest się bowiem i w pracy i w domu, a nie tylko w domu. I wymagania jakie nakłada katolicyzm trzeba wypełniać wszędzie.

Co z tego wynika? Na przykład to, że państwo, które chce egzekwować na swoim terytorium ustanowione przez siebie prawo, nie może polegać na urzędnikach-katolikach. Ci bowiem zawsze (w każdym razie należy tego od nich oczekiwać) będą działali na podstawie innego kodeksu. Nigdy nie będą lojalnymi funkcjonariuszami państwa. Będą lojalnymi funkcjonariuszami papieża.

Ciąg dalszy tekstu »