Archiwum

Posts Tagged ‘dzieci’

Kościół z piekła rodem

10/06/2009 11 Komentarzy

Po moralnym bankructwie Kościoła w Irlandii ostatnim prawdziwym bastionem katolicyzmu w Europie jest Polska. Ale nawet taki kolos jak polski Kościół stoi na glinianych nogach.

Biczowanie, kopanie, podpalanie, zadawanie oparzeń, dźganie, zmuszanie do pozostawania w pozycji klęczącej przez wiele godzin, zmuszanie do kąpieli w wodzie o temperaturze bliskiej wrzenia, bicie w podeszwy stóp, zawieszanie na haku i bicie, szczucie psami – to nie są praktyki, jakie wobec więźniów politycznych stosują strażnicy obozów zesłania w Chinach, ani metody nakłaniania terrorystów do zeznań w tajnych więzieniach CIA. Takich środków wychowawczych przez cały XX wiek używali wobec dzieci księża oraz bracia i siostry zakonne w instytucjach kościelnych w Irlandii. Wychowankowie tych ośrodków byli też na masową skalę molestowani seksualnie, z gwałtami zbiorowymi włącznie. 20 maja 2009 roku – dzień, w którym opublikowano raport tak zwanej komisji Ryana – to data ostatecznego upadku Kościoła katolickiego w Irlandii, instytucji, która przez stulecia stanowiła jeden z filarów tożsamości narodowej mieszkańców tego kraju i dzięki której udało im się oprzeć brytyjskiej kolonizacji.

Czytaj dalej…

To głupota, ale takie jest prawo

15/09/2008 Komentarze wyłączone

Zamiast być pod opieką swoich wychowawców, setki dzieci ze szkół specjalnych całe weekendy spędzają w domach dziecka lub domach pomocy społecznej. Są tam bite i wyśmiewane.

– Ciociu, o której po nas przyjdziesz? O której po nas przyjdziesz? O której po nas przyjdziesz? – Adam i Sylwek chcą usłyszeć od „cioci” że rano, że jak najwcześniej.

Adam i Sylwek mają po 11 lat. Obaj są sierotami i są upośledzeni umysłowo, więc mieszkają i uczą się w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 3 w Łodzi. Kochają panią dyrektor i swoją wychowawczynię. Nienawidzą za to piątków, gdy muszą się pakować. Bo w piątek po obiedzie do zamykanej właśnie szkoły przyjeżdża pracownik domu dziecka. I zabiera chłopców na weekend do sierocińca.

Więc pakowanie, łzy. Dom dziecka samochodu nie ma, więc dzieci z przesiadkami – tramwaj, autobus – tłuką się przez miasto z wychowawcą. W poniedziałek rano znów się pakują i tramwajem, a potem autobusem wracają do szkoły i swoich kolegów.

Ale piątek, sobota, niedziela to inny pokój, inne – zdrowe – dzieci, inne panie. Piątek, sobota, niedziela to dla Adasia i Sylwka potworny stres.

– Znają nas od lat, ale i tak nie mogą się doczekać, kiedy wrócą do siebie – mówi Anna Dalecka, dyrektorka Domu Dziecka nr 7 w Łodzi. – To głupota, że muszą tu trafiać, ale takie jest prawo.
Czytaj dalej…