You are currently browsing the tag archive for the ‘chrześcijaństwo’ tag.

Prawem pokrętnej korelacji zbiegły się nam ostatnio w czasie publikacja Medytacji o 22 arkanach tarota Valentina Tomberga (anonimowo), książki łączącej wprost, w warstwie filozoficznej, świat tarota ze światem chrześcijańskim w ujęciu katolickim, z wydaniem Tarota apokalipsy Światosława Nowickiego, który to tarot, cytując za autorem, „przedstawia ideę chrześcijańską z ezoterycznego punktu widzenia, w sposób znacząco odbiegający od kościelnej ortodoksji”.

W takich okolicznościach należało liczyć się z reakcją chrześcijańską na zdarzenie, która przybrała taką formę:

Jakkolwiek traktowanie książek żelazem i ogniem uważam za szczególny rodzaj barbarzyństwa, to działania redaktora Terlikowskiego, wydaje się w pełni uzasadnionym (w świecie wyznawanych przez niego wartości) aktem sprzeciwu wobec herezji. Zdarzenie to ma jeszcze, bardzo zabawne, tzw. drugie dno, do którego odniosę się pod koniec wpisu.

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

Bywałem w historii kultystą. Okresowo nader żarliwym wyznawcą różnych religii, różnych systemów filozoficzno-etycznych, różnych systemów wierzeń. Poczynając od dobrze umocowanych w historii i osadzonych w kulturze, a kończąc na absolutnie absurdalnych pomysłach współczesnych. Przez lata były mi one niezbędne. I muszę przyznać, że nauczyłem się z nich sporo o sobie samym, jeszcze więcej o ludziach, i wystarczająco o życiu jako takim.

Pomyślcie sami. Obecnie ‚tyram’ jako informatyk. Dlaczego? Pomaga mi w tym analityczne myślenie, metodyka pracy, swoboda przetwarzania wiadomości nowych, często nowatorskich, umiejętność zapamiętywania dużej ilości danych i swobodnego korzystania ze zgromadzonej wiedzy. Gdzie się tego nauczyłem? Na studiach teologicznych :) Tak moi drodzy. Teolog, niekoniecznie dobry, może zostać kim zechce, robić to co chce i kiedy tylko będzie miał na to ochotę. Jeśli po studiach popracuje chwilę ‚w zawodzie’ (mi ta ‚chwila’ zajęła 6 lat) jego możliwości przystosowania się do dowolnego innego zawodu, czy sytuacji życiowej, rosną w postępie geometrycznym. Spytacie dlaczego? Odpowiem wam truizmem – przez lata stykał się ów teolog z ludźmi, z ich problemami, sukcesami, troskami, ogólnie ze wszystkim o czym zdołacie pomyśleć i czego wymyślić nie będziecie w stanie bez względu na wyobraźnię. I zyskał teolog swobodę. Abyście jednak nie pobiegli zapisywać się na studia teologiczne podpowiem, że jako wyznawca zyskałem równie dużo co straciłem. Zacznijmy jednak od bilansu zysków.

Czytaj resztę wpisu »

Poszukując w sieci informacji o różnicach chrześcijaństwa tzw. pawłowego i jakubowego natrafiłem na ciekawy artykuł. Zaciekawił mnie do tego stopnia iż pozwalam sobie na prezentację go w całości:

W rozmowie z „Europą” Harold Bloom oddaje się czemuś, co już od lat pociąga go najbardziej: teologicznej spekulacji, którą sam nazywa „krytyką religijną”. Polega ona na konsekwentnej analizie teologicznych treści za pomocą pojęć zaczerpniętych z teorii literatury: tropu, ironii czy alegorii. Patrząc z wnętrza (dalece nieortodoksyjnego) judaizmu, Bloom analizuje relacje między religią żydowską a chrześcijaństwem. Jahwe, bóg hebrajski jest istotą do głębi psychologiczną, obdarzoną silnymi namiętnościami, kapryśną i zmienną. W porównaniu z nim Bóg Nowego Testamentu to nieco „wyblakły” teologiczny koncept, który w cień odsuwają bardziej wyraziste postaci Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Trudno zatem wedle Blooma mówić o wspólnej tradycji judeochrześcijańskiej w sytuacji, gdy fundamentalne koncepcje bóstwa w chrześcijaństwie i judaizmie są tak odmienne od siebie. „Psychologiczność hebrajskiego Jahwe i teologiczność Boga-Stworzyciela to dwie niemożliwe do uzgodnienia kategorie”.

Czytaj resztę wpisu »

Archiwum

Kategorie

Reklamy