Archiwum

Archive for the ‘Sennik’ Category

Pomiędzy aniołami

15/05/2015 Komentarze wyłączone

Kolejne z cyklu marzeń sennych:

Wioska od 20 do 40 domów. Nad rzeką, blisko lasu. Tubylcy parają się agroturystyką, żyją z turystów. Schludnie. Cechy (nie)wyróżniające tubylców to miks płci; wygląd ani zachwycający ani szpetny; z twarzy podobni zupełnie do nikogo i szybko się zapomina ich twarze, wygląd, cechy fizyczne; głosy spokojne, umykające ale nie monotonne, niecharakterystyczne; wiek właściwie niemożliwy do określenia poza stwierdzeniem, że są dojrzałymi ludźmi; brak dzieci w całej miejscowości. Co tam robię? To co planowałem, wypoczywam. Spaceruję. Łażę po łąkach, po lesie, jem, piję, rozmawiam z żoną, z innymi turystami. Czuję że odpoczywam, że relaksuję się. Tubylcy są pomocni, ale nie rzucają się w oczy. Cięcie. Trafiam do wioski poza sezonem. Nie wiem jak. Nie wiem dlaczego. Odkrywam przyczynę ‚inności’ tubylców. To aniołowie obydwu frakcji, którzy wybrali życie na ziemi, dogadują się, nie ma dla nich znaczenia czy jesteś z dołu czy z góry, czy też jesteś ‚tylko’ człowiekiem, żyją skromnie (żadnych cudów), dają sobie radę, dobrze im z decyzja, którą podjęli.

Duel Picture by Karol Kolodzinski

Duel Picture by Karol Kolodzinski

Sen w klimacie cyklu Mai Lidii Kossakowskiej o aniołach a jednak różny. Spokojny. Odprężający. Energetyzujący.

Paranormal hospital activity

13/05/2015 Komentarze wyłączone

Miałem dzisiaj sen. Śnił mi się szpital, a konkretnie oddział psychiatryczny szpitala w wielopiętrowym budynku (wjazd windą na 4 piętro). Szpital z wyglądy jak każdy inny, ale na oddziale psychiatrycznym od czasu do czasu miały miejsce zdarzenia rodem z filmu Paranormal Activity. Konkretnie zaś na oddziale miejsce zmieniały ściany, ścianki, przepierzenia, drzwi. Problem męczył psychiatrów tam pracujących, gdyż racjonalni ludzie nie akceptują takich zdarzeń, więcej, wiedzą że zjawiska takowe nie istnieją, ale gdy po raz kolejny wbijał się jeden z drugim doktor, kubkiem kawy w ścianę, której jeszcze przed chwilą nie było, albo drzwi przesunęły się o dobry metr od ostatniego punktu, w którym je widział i walili głową w mur, uznali gremialnie, że coś musi być na rzeczy, zwłaszcza, że to ‚coś’ dodatkowo mocno destabilizowało leczenie obecnych na oddziale pacjentów, którzy także odczuwali skutki tego co się działo.

mental_hospital

Czytaj dalej…