You are currently browsing the category archive for the ‘Religie’ category.

Biblijny lud Izraelitów, który podążał za Mojżeszem mógł być pod wpływem substancji halucynogennych – twierdzi izraelski naukowiec.

– Biblijni Żydzi zmierzający do Ziemi Obiecanej mogli mieć narkotyczne wizje wywołane przez halucynogenną roślinę. Najprawdopodobniej byli pod jej wpływem kiedy Mojżesz wrócił z góry Synaj z tablicami zawierającymi Dziesięć Przykazań – twierdzi profesor Benny Sharon z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. – Błyskawice, światła dźwięk trąb opisane w biblijnej Księdze Wyjścia mogły być częścią wizji, jakie pojawiają się u ludzi o „odmiennych stanach świadomości” – uważa psycholog.

Jego zdaniem właściwości halucynogenne wykazuje roślina, która występuje na pustyni w okolicach góry Synaj. Swoje spostrzeżenia opublikował w brytyjskim magazynie „Time and Mind”. Sharon twierdzi, że dwie pustynne rośliny zawierają psychoaktywne cząsteczki podobne tych, jakie występują w wywarze z silnie halucynogennej amazońskiej rośliny Ayahuasca. Shanon przyznał, że około 160 razy miał okazję zażyć taki wywar. – Pod jego wpływem widzi się światło i doświadcza spotkania z ogromną siłą. Niektórzy porównują to z mocą boską – pisze Sharon.

źródło: gazeta.pl

Reklamy

randka w ciemno

* źródło

Przeglądając wiadomości trafiłem na wzmiankę o dzisiejszej wypowiedzi papieża Benedykta XVI:

Benedykt XVI ostro skrytykował sposób, w jaki politycy prowadzą z sobą dyskusje na tematy międzynarodowe. – Międzynarodowe dyskusje często naznaczone są przez logikę relatywizmu, która za jedyną gwarancję pokojowej koegzystencji między narodami uważa odrzucenie przyznania prawdy o człowieku i jego godności oraz etyki opartej na uznaniu naturalnego prawa moralnego – mówił w sobotę do delegatów forum katolickich organizacji pozarządowych.

Papież ubolewał też, że normy międzynarodowe są „zmanipulowane przez ideologiczny nacisk” i „budowane często na krótkotrwałych interesach” .

– Gorzkie owoce tej logiki relatywizmu są, niestety, oczywiste – mówił Benedykt XVI i wymienił „próbę uznania za prawa człowieka konsekwencji pewnego skoncentrowanego na sobie stylu życia, brak troski o ekonomiczne i społeczne potrzeby biedniejszych narodów, pogardę dla prawa humanitarnego i selektywną obronę praw człowieka”.

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl

Chwilę potem sięgnąłem do wiadomości sprzed niespełna tygodnia:

Papież Benedykt XVI nie przyjmie Dalajlamy podczas jego grudniowej wizyty we Włoszech. – Watykan nie chce zaogniać stosunków z Pekinem – mówi Marco Politi, watykanista dziennika „La Repubblica”.

Papieże od Pawła VI, poprzez Jana Pawła II, po Benedykta XVI przyjmowali dotychczas Dalajlamę podczas jego wszystkich podróży do Rzymu. Szczególnie serdecznie witał go zawsze polski papież – doskonale rozumiejący, czym są komunistyczne represje. W 1986 r. zaprosił Dalajlamę na wspólną modlitwę o pokój w Asyżu. Przywódcy prześladowanych Tybetańczyków pozwolono ustawić posążek Buddy w jednej z franciszkańskich kaplic.

Tym razem Watykan – wbrew wcześniejszym zapowiedziom – nie chce przyjąć u siebie niewygodnego gościa. – Kuria rzymska nie chce drażnić Pekinu, bo ma nadzieję na kompromis w sprawie wyświęcania chińskich biskupów – twierdzi włoski watykanista Marco Politi.

Źródło: serwisy.gazeta.pl

Na końcu zacząłem się zastanawiać o co właściwie chodziło papieżowi uznając ostatecznie, że była to forma samokrytyki zwłaszcza w zakresie selektywnej ochrony praw człowieka.

Jest jedenasta rano, niedziela w Los Angeles. To pora mszy. W Culver City – dzielnicy, w której mieszczą się studia filmowe – samochody z napędem na cztery koła i przyciemnionymi szybami walczą o miejsce na parkingu. Nabożeństwo we „wspólnocie religijnej” Agape jest jednym z najbardziej cenionych w świecie show-businessu i mody.

Czy to nabożeństwo, religia, Kościół? W Europie byłyby co do tego wątpliwości. Tu uznaje się, że Agape to rozwijająca się religia, religia osobliwa i charakterystyczna dla współczesnej duchowości amerykańskiej. Osoby w koszulkach ze znakiem Agape kierują tysiące wiernych do wielkiej przemysłowej hali, urządzonej jak studio telewizyjne, i wskazują miejsca. Wita nas setka chórzystów, śpiewają pieśni, coś pomiędzy musicalem a Ave Maria. Nastrój jest radosny, publiczność raczej młoda, tak samo zróżnicowana jak kalifornijskie narodowości. Chór dostaje oklaski.

Na ambonę-scenę wchodzi pastor. Publiczność wstaje i głośno klaszcze. Michael Beckwith, założyciel Agape, dba o swój wygląd: szary, nienaganny garnitur, biała koszula i niebieski krawat z rozmysłem kontrastują z dredami. Publiczność tego czarnego pastora to głównie Biali i Azjaci. Taka mieszanina, znak nadchodzących czasów, to rzecz dość nowa w amerykańskim kościele. Jesteśmy proszeni o powstanie z miejsc i wspólnie odmawiamy modlitwę początkową: „Z radością wielbię moją boskość. Świątynia mego ciała to instrument szczęścia”. Amen, kończy Beckwith.

Czy jest to nabożeństwo chrześcijańskie? Nie widzę żadnego krzyża. Choć prawdą jest, że krucyfiks zniknął z większości kościołów chrześcijańskich w Stanach Zjednoczonych. Dla wiernych poszukujących raczej natychmiastowego szczęścia niż odkupienia grzechów był zbyt tragicznym znakiem.

Czytaj resztę wpisu »

Poszukując w sieci informacji o różnicach chrześcijaństwa tzw. pawłowego i jakubowego natrafiłem na ciekawy artykuł. Zaciekawił mnie do tego stopnia iż pozwalam sobie na prezentację go w całości:

W rozmowie z „Europą” Harold Bloom oddaje się czemuś, co już od lat pociąga go najbardziej: teologicznej spekulacji, którą sam nazywa „krytyką religijną”. Polega ona na konsekwentnej analizie teologicznych treści za pomocą pojęć zaczerpniętych z teorii literatury: tropu, ironii czy alegorii. Patrząc z wnętrza (dalece nieortodoksyjnego) judaizmu, Bloom analizuje relacje między religią żydowską a chrześcijaństwem. Jahwe, bóg hebrajski jest istotą do głębi psychologiczną, obdarzoną silnymi namiętnościami, kapryśną i zmienną. W porównaniu z nim Bóg Nowego Testamentu to nieco „wyblakły” teologiczny koncept, który w cień odsuwają bardziej wyraziste postaci Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Trudno zatem wedle Blooma mówić o wspólnej tradycji judeochrześcijańskiej w sytuacji, gdy fundamentalne koncepcje bóstwa w chrześcijaństwie i judaizmie są tak odmienne od siebie. „Psychologiczność hebrajskiego Jahwe i teologiczność Boga-Stworzyciela to dwie niemożliwe do uzgodnienia kategorie”.

Czytaj resztę wpisu »

Archiwum

Kategorie

Reklamy