Archiwum

Archive for the ‘ΑΣΚΗΤΙΚΗ’ Category

Na wysypisku rzeczywistości

12/05/2015 Komentarze wyłączone

Przejrzałem dzisiaj pozostałości po blogach. Nowego nie mam ani siły ani chęci prowadzić. Pilnować wszystkich mi się nie chce. Po prostu. Uznałem, że czas zrzucić wszystko w jednym miejscu, niczym na straganie z targowiska starociami i zostawić w oczekiwaniu czy być może, któregoś dnia, nie zjawi się koneser, który otrzepie z pyłu pojedynczy wpis, i zachwyciwszy się nim nie uratuje z informatycznego wysypiska rzeczywistości.

life_garbage

Reklamy

Niebo w płomieniach

31/03/2005 Komentarze wyłączone

Niebo w plomieniach – pustka zapelniajaca sie slowami, obrazami, rytmem wznoszacym sie i opadajacym rownymi falami. Strzepy wspomnien nieskladne i nieprzewidziane niczym instynkty.

Zerwalem ostatnia wiez laczaca mnie ze starym swiatem, zerwalem petajacy mnie czarny rzemien, ktory ranil mi dlonie.

Kim jestem? Kim sie stane? Czyje oczy ujrze rano w lustrze? Szukam, chwytam wiatr w nozdrza, po omacku bladzac, slepymi oczami wypatrujac, ide przed siebie ciezko dyszac. Rozpoczyna sie grozna i tajemnicza DROGA!

Napisalem : 19 lutego 2001, 00:47

Kategorie:ΑΣΚΗΤΙΚΗ

Kwartet aleksandryjski

03/03/2005 Komentarze wyłączone

Wracam dzisiaj mysla do czasow, gdy zewnetrzny swiat prawie dla mnie nie istnial. Dni byly pauzami miedzy snem a snem, przerwa w czasie i przestrzeni wypelniona dzialaniem, czy tez – jak chcieli bogowie i ludzie – „prawdziwym zyciem”.

Fala nic nie znaczacych spraw, drog wiodacych donikad, sytuacji nie zadajacych ode mnie niczego wiecej poza niemozliwym: bym byl obecny. Schwytany w potrzasku zastawionym z woli zbyt poteznej, jak mi sie wydawalo i zbyt celowej, bym mogl sie z niego wydostac.

Dzisiaj nosze stygmaty owych czasow z radoscia, jakiej mozna spodziewac sie bardziej po kochanku niz swietym.

Napisalem : 10 lutego 2001, 14:33

Kategorie:ΑΣΚΗΤΙΚΗ

Eli lama sabachtani

16/02/2005 Komentarze wyłączone

Nie zastanawiam sie. swiat obudzil mnie dzisiaj i wchlonal cieplym, pachnacym deszczem, czule i delikatnie, w zycie, szepczac moje imie. Posrod wszystkich innych szeptanych w ukryciu uslyszalem i przyjalem je, odmienne, wyjatkowe, moje wlasne.

Kimkolwiek jestem, stworze dzisiaj swoj wszechswiat od poczatku. Namaluje go tysiacem barw, obdarze radoscia, smutkiem, uwielbieniem, lzami, ubiore w slowa codzienne i wzniosle, moj wrog i przyjaciel zasiada w nim przy stole i oddam im siebie, cialo i krew.

Wieczorem, zmeczony, z dlonmi brudnymi od gliny wtule sie w Twoje ramie. Gdy wydam ostatnie tchnienie, okryj mnie calunem i zapal swiece, ktora oswietli mi droge.

Napisalem : 6 lutego 2001, 09:24

Kategorie:ΑΣΚΗΤΙΚΗ

Nie wiem gdzie

29/01/2005 Komentarze wyłączone

Chce utrwalic chwilowa wiecznosc slowami, trescia, porownaniami, przenosnia; potoczne i rzadkie slowa, krzyki i rymy daja cialo temu, o czym pisze, z czym sie zmagam. Niczym kaplan przy oltarzu obnosze sie ze swietoscia wskrzeszanych na nowo wartosci. swiadom jestem, iz tego, co przezywam w uniesieniu, nigdy nie bede w stanie wyrazic.

Szukam Ciebie proszac o wrazliwosc. Proszac, bys posrod ognia i wody, ziemi i powietrza, ptasich pior i nocy, ujrzala, iz jak kazda zywa istota tkwie posrodku wiru swiata, a ten przelewa sie w glab czerwonej otchlani mego serca. Jesli nie przeraza Cie jego czern, zostan; zaprowadze Cie, nie wiem gdzie jeszcze.

Napisalem : 5 lutego 2001, 00:59

Kategorie:ΑΣΚΗΤΙΚΗ

Bez oszołomienia

26/01/2005 Komentarze wyłączone

W moim ciele mezczyzna i kobieta obejmuja sie, kochaja i nienawidza, walcza. Mezczyzna wola wiedziony popedem: musze wydostac sie ponad koniecznosc, prawo, zniszczyc cialo, zwyciezyc smierc. Jestem nasieniem. Inny, gleboki, wabiacy glos kobiecy odpowiada mu lagodnie i pewnie: siedze ze skrzyzowanymi nogami na ziemi. Zapuszczam korzenie gleboko w groby, nieruchomo przyjmuje nasienie i karmie je, pelna mleka, zawsze potrzebna. Wstrzymuje, zniewalam oddech, nie pozwalam mu uleciec. Nienawidze plomienia, ktory sie wznosi. Jestem lonem.

Nasluchuje obu glosow. Oba sa moje. Obydwoma sie ciesze i zadnemu nie zaprzeczam. Mowie sobie – jesli jestes kobieta – kochaj! Z cala bezwglednoscia wybierz sposrod wszystkich mezczyzn ojca swoich dzieci. Wypelnij obowiazek pelen goryczy, milosci, odwagi. Oddaj swoje cialo pelne krwi. Wolam – ten, ktorego trzymam przy piersi, ktorego karmie, zbawi Boga.

Gasnie kolejna swieca w mojej swiatyni konania. Obejmij puste miejsce tonace w ciemnosci obok; obejmij mroczny bezmiar bez oszolomienia, a dam Ci siebie.

Napisalem : 27 stycznia 2001, 04:06

Kategorie:ΑΣΚΗΤΙΚΗ