Strona główna > Ciemnogród, Psychoedukacja, Sennik > Paranormal hospital activity

Paranormal hospital activity

13/05/2015

Miałem dzisiaj sen. Śnił mi się szpital, a konkretnie oddział psychiatryczny szpitala w wielopiętrowym budynku (wjazd windą na 4 piętro). Szpital z wyglądy jak każdy inny, ale na oddziale psychiatrycznym od czasu do czasu miały miejsce zdarzenia rodem z filmu Paranormal Activity. Konkretnie zaś na oddziale miejsce zmieniały ściany, ścianki, przepierzenia, drzwi. Problem męczył psychiatrów tam pracujących, gdyż racjonalni ludzie nie akceptują takich zdarzeń, więcej, wiedzą że zjawiska takowe nie istnieją, ale gdy po raz kolejny wbijał się jeden z drugim doktor, kubkiem kawy w ścianę, której jeszcze przed chwilą nie było, albo drzwi przesunęły się o dobry metr od ostatniego punktu, w którym je widział i walili głową w mur, uznali gremialnie, że coś musi być na rzeczy, zwłaszcza, że to ‚coś’ dodatkowo mocno destabilizowało leczenie obecnych na oddziale pacjentów, którzy także odczuwali skutki tego co się działo.

mental_hospital

Rada oddziału uznała, że rozwiązaniem jest zatrudnienie egzorcysty. Koniecznie świeckiego. Z kategorii ‚na maksymalnym odlocie’ ezoteryka. Takowy zjawiał się, czynił swoje gusła, ściany, drzwi, ścianki, okna wewnętrzne przestawały się przemieszczać. Wszyscy zadowoleni? Najbardziej zadowoleni byli psychiatrzy. Po takim zdarzeniu bowiem zatrzymywali ezoteryka na leczeniu zamkniętym, albowiem bo, że twierdził, iż przesuwały się ściany, drzwi, wewnętrzne okienka, przepierzenia a wszyscy wiedzą, że takie zdarzenia są irracjonalne i nie mogą mieć miejsca. Poddawali terapii farmakologicznej oraz innym formom leczenia; uzyskiwali kolejny ‚ciekawy przypadek’. Po jakimś czasie jednak problem wracał. Gdy się nasilał musieli (nie da się pracować na oddziale, w którym wszystko zmienia miejsce) zatrudnić kolejnego egzorcystę amatora, który sprzątnąwszy bałagan już nigdy oddziału nie opuszczał i do niczego się, w konsekwencji zadanej terapii (poza byciem warzywem), nie nadawał. Obudziłem się po tym, gdy historię tę opowiedział mi ordynator, a parząca kawę pielęgniarka przyglądała z zainteresowaniem. Jako, że nie wiem po co tam się zjawiłem uznałem, że to był dobry, nieomal najlepszy, moment na zakończenie snu :)

Ps. Warto wspomnieć, że gdy tam wszedłem dotknąłem dłonią ściany. Nie czułem nic. Miałem przy tym odczucie, iż w tym miejscu absolutnie nic się nie dzieje. Nic złego czy dobrego. Po prostu nic. Przeciętność.

%d blogerów lubi to: