Kilka dni temu przejeżdżałem obok budynku giełdy, przed którym panowie robotnicy, w ramach przygotowania do podjęcia prac remontowo-budowlanych, stawiali płot. Oczywistym jest, że w naszej czasoprzestrzeni płot bez reklamy nie ma prawa istnieć, zatem na płocie szybko pojawiły się billboardy jakichś instytucji finansowych (odniosłem wrażenie, iż banków). Napisy wołały ‚budujemy otwartą przestrzeń‚. Znamienny tekst, z dedykacją dla płotów, parkanów, krat, domofonów i wszystkich innych środków, za pomocą których odgradzamy się od świata.

Zapewne nie tylko ja dostrzegłem ironię zestawienia tekstu z miejscem, gdyż planszę zastąpiono dość szybko. Na nowej pyszni się slogan ‚budujemy zaufanie‚. Płot wyrazem zaufania? Czyżby autorem był jakiś zapomniany komunista z Berlina Wschodniego, który przegapił kilka dekad historii; albo fan rozwiązań stosowanych przez Izrael w konflikcie z Palestyńczykami; a może tylko historyk zafascynowany dokonaniami dynastii Ming? Zastanawiałem się nad nowym zestawieniem wystarczająco długo by uznać, że nie nadążam za przewrotnym pomysłem autora zmiany, ani nie rozumiem jej sensu w zestawieniu z formą.

Zadaję sobie w związku z tym zdarzeniem pytanie o jakość tekstów własnego autorstwa dostępnych w przestrzeni publicznej. Myślę o tym jakie wartości, szalone idee, irracjonalne pomysły, hasła i slogany zawieszam w internecie w związku z tarotem, i jakie reakcje odbiorców mogą one pobudzić. Całość sytuacji wpływa to na mnie motywująco. Zachęca mnie do rozważnego dobierania słów w publicznym dyskursie; do przemyślanego i wyważonego wyrażania własnych poglądów; do poszukiwania wartościowych sposobów i miejsc rozmowy o kartach; do poszukiwania koncepcji i teorii leżących u źródeł moich poglądów; finalnie zachęca do dalszej pracy na tym polu. Odpowiedzialność, poszukiwanie, dyscyplina wewnętrzna wraz z motywacją, rzetelność i szczerość (wobec siebie i innych), wszystkie one budują zaufanie o wiele trwalsze niż zapewnienia w formie plakatów wieszane na płotach; takie, które w żadnym momencie kontaktu z nim nie tchnie ironią; posiada sens.

Kształtując własną rzeczywistość, swoje otoczenie, dobieram z tarotowego pudełka puzzli, te, które najlepiej przedstawiają mój świat; gdy ich nie znajduję nie widzę trudności w stworzeniu wzorów autorskich. Możliwość dzielenia się nimi sprawia mi frajdę. Infekowanie umysłów … no dobrze, nie byłbym sobą, gdybym nie przemycił przy okazji przynajmniej jednego dobrego argumentu inkwizytorom na służbie ;) Na koniec zaś, wzorem Wuja Sama, wskazuję paluchem w Twoją stronę i zadaję Ci pytanie: Co Ty pozostawiasz po swoich doświadczeniach z kartami w internetach?

Reklamy