O naszej naturze najwięcej opowiada nie to co sami o sobie myślimy, nie nasze pióra stroszone na odpowiednią okazję, ale sposób w jaki dopuszczamy się przesady, czyli ten moment gdy nasze naturalne odruchy nie zostaną na czas powstrzymane przez przyjęte normy czy panujące obyczaje. A gdy już wylezie nasza natura jak przysłowiowe szydło z worka puentę dopisuje nasza na zdarzenie reakcja.

Możemy oczywiście post factum snuć opowieści jak to piliśmy wino do kolacji gdy nagle skatowała nas wódka, lub owo skatowanie określać mianem filipińskiej choroby tropikalnej, albo też udawać, że nigdy nie sugerowaliśmy, iż naszych przełożonych coś opętało. Możemy? Możemy, bo co to dla nas, i może tym razem się uda przekonać świat, że czarne, wcale czarnym nie jest. Po takiej szopce zaś tracimy nieco na wiarygodności, ale pewnym jest jedno, to mianowicie, jak wygląda nasza twarz bez makijażu.

Tarot Thotha -- Diabeł

Sięgając po karty tarota w celach mantycznych, wróżbiarskich, gdy ich odbiorcami nie jesteśmy my sami, wkraczamy w świat cudzych doświadczeń, marzeń, pragnień, w cudze życie. Subtelność nasza w takich okolicznościach bywa różna. Empatia zdaje egzamin lub nie. Niezależnie od intencji każde spotkanie może wzbudzić w nas odruch opisany powyżej, czyli mówiąc bez ogródek możemy przesadzić, a przesada nasza, jeśli trafi na niewłaściwy grunt dokonać może dowolnego, w skali, zubożenia życia osoby, której karty postawiliśmy. Może? Może, i takie spustoszenia niektórzy czynią w życiu bliźnich. Za każdym razem gdy trafiam na ślady takiej działalności myślę o wiccańskim prawie trójpowrotu, a że człowiek ze mnie żywiołowy, myślę o nim z nadzieją zostania ręką Rogatego Boga, lub przynajmniej jego kijem.

Z drugiej strony, jako odbiorcy wróżby, czy prognozy, także nie pozostajemy niewinnymi sierotkami, których naiwności właśnie nadużyto. Przesadzamy aż miło obarczając winą za naszą leniwą bezmyślność innych. Możemy? Jasne, przecież pozostajemy niekwestionowanymi ekspertami w powtarzaniu za praojcem ‚kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa i zjadłem’ lub za pramatką ‚wąż mnie zwiódł i dlatego jadłam’. Wspaniałe to uczucie, móc powiedzieć komuś ‚no tak zrobiłem to, a teraz się odwal ponieważ robiąc to posłuchałem się właśnie Ciebie, zatem Tyś winien’.

Gdy już, bez względu na stronę karcianego stolika, przesadzimy, grubo, mocno, z zacięciem, przystępujemy do kontrataku racjonalnego. O takiego dla przykładu:

Przecież my także nie przegrywamy, a gdy już, nie możemy dać poznać, że tak się stało. Przegraną przekuć winniśmy, natychmiast i z krzykiem, na, przynajmniej etyczne, zwycięstwo, a czyż nie dlatego drwimy (publicznie i serdecznie) z przykładów podanych w drugim akapicie niniejszego wpisu?

Chyba grubo przesadzam sam siebie zmuszając do wysiłku w dniu dzisiejszym. Idę coś przesadzę, dosłownie, bez przenośni, w ogródku :)

Reklamy