Archiwum

Archive for Sierpień 2013

Miałem sen

28/08/2013 Komentarze wyłączone

W śnie tym istniała pewna wartość, ulotna, eteryczna, będąca obiektem pożądania wielu osób. W jej osiągnięciu nie pomagał status majątkowy, wiek, uroda, stan zdrowia i tężyzna fizyczna, mądrość, wiedza, cnota, znajomości; na jej zdobycie nie wpływał żaden z wymienionych (oraz niewymienionych, a mających w realnym świecie wpływ) środków ‚przekonywania’. Z tego powodu stanowiła obiekt pożądania. Jej posiadanie nie awansowało człowieka w hierarchii społecznej (ani żadnej innej) ale stanowiło specyficzny sposób sprawdzenia samego siebie (przybierając formę pytania: czy ja mam to coś co pozwoli mi sięgnąć po tę wartość); formę tak indywidualną, że jakiekolwiek porównanie siebie z innymi w tym względzie traciło rację bytu zanim ktoś zdołał o takim porównaniu pomyśleć; posiadający nie czuli się lepsi, ani się tak nie zachowywali, nie pogardzali tymi, którym nie było dane posiadać. Nie posiadający nie czuli się gorsi, ani nie zazdrościli tym, którzy posiadali. Brak posiadania i posiadanie nie były ze sobą konfrontowane. Brak posiadania skutkował jedynie pytaniem o mechanizm pozyskania, kryteria ofiarowania tej wartości człowiekowi. Budził pytanie: Co powoduje, że jedni ją otrzymali, a inni nie, skoro w żaden sposób się od siebie nie różnili? Jednakże ci, którzy otrzymali także zadawali sobie to własnie pytanie. Nikt nie był zaskoczony ani otrzymaniem i ani odmową udzielenia owej wartości. Traktowano to w naturalny sposób bez względu na efekt końcowy.

Czytaj dalej…

Mitotwórcy

26/08/2013 Komentarze wyłączone

Producenci bajek żyją wokół nas. Pławią się jak pączki w maśle ze swoim ahistorycznym stosunkiem do świata, pewnością własnych racji i faktem snucia opowieści magicznych. Jedni opowiadają, że podczas bitwy na przedpolach Warszawy, tej stoczonej w 1920 roku sowietów do odwrotu zmusiło objawienie maryjne. Drudzy, że wspomniana wcześniej i objawiająca się Maria, matka Jezusa, wniebowstąpiła, i że było to przedmiotem wiary chrześcijan od początku istnienia chrześcijaństwa. Kolejni, że nazwa tarot pochodzi od egipskich i bardzo starożytnych terminów, oraz, że karty objawiają mądrość kapłanów Egiptu z czasów co najmniej Mojżesza; od tego do stwierdzenia, że idea tarota liczy sobie tysiące lat już tylko krok, łatwo go zrobić i liczni się tego dopuszczają.

W sumie wszystkie wspomniane typy potrafią dostrzec prawy profil ś.p. Lecha Kaczyńskiego w oknach starej kamienicy, a na dodatek okazać się finalnie pojedynczym osobnikiem, który uwierzywszy mocno, a bezpodstawnie, w jakąś tezę bronić jej jest gotów do samego końca, jego lub jej.

Czytaj dalej…

Kolory tarota

23/08/2013 Komentarze wyłączone

W dniu wczorajszym zakończyłem prace nad opisaniem symboliki kolorów w, najczęściej ostatnio przeze mnie używanej, talii tarota Universal Rider Waite.

Kilka dni monotonii, weryfikowania danych, sprawdzania publikacji internetowych i drukowanych oraz refleksji własnych zakończyło się powstaniem w systemie WIKI artykułu: Znaczenia kolorów w kartach tarota

Kot psotny i arbuzy

21/08/2013 Komentarze wyłączone

Rzekł razu pewnego do proroka Lebiody uczeń jego: naucz mnie, mistrzu, jak mam postąpić? Zapragnął oto bliźni mój mego ulubionego psa. Jeśli oddam ulubieńca, serce pęknie mi z żałości. Jeśli zasię nie oddam, będę nieszczęśliwy, bo skrzywdzę bliźniego odmową. Co czynić? Czy masz, spytał prorok, coś, co kochasz mniej niż psa ulubieńca? Mam, mistrzu, odrzecze uczeń, kota psotnego, szkodnika utrapionego. I w ogóle go nie kocham. I rzekł prorok Lebioda: Weźmij onego kota psotnego, szkodnika utrapionego, i podaruj go bliźniemu twemu. Podwójnego wonczas zaznasz zasię szczęścia. Kota się pozbędziesz, a bliźniego uradujesz. Albowiem najczęściej tak jest, że bliźni nie podarku pragnie, lecz być obdarowanym.

Czytaj dalej…

Zależność magiczna

13/08/2013 Komentarze wyłączone

Niektóre z naszych zachowań indywidualnych, oraz społecznych, zdają się sugerować, iż magia w życiu naszego gatunku ma się dobrze, wręcz kwitnąco, oraz doskonale rokuje z rozwojem na przyszłość (irracjonalnie racjonalną wydaje się taka właśnie teza). Codziennie wykonujemy dziesiątki czynności, przeświadczeni, iż siła ich oddziaływania (per se) ma znaczący wpływ na jakość naszej egzystencji, że ich oddziaływanie jest ze wszech miar pożądane gdyż skuteczne. I skaczemy od przesądu do zabobonu jak te koniki polne po łące.

Czytaj dalej…