Strona główna > Tarotowe impresje > Katedra i bazar

Katedra i bazar

09/07/2013

W świecie wolnego oprogramowania kultowym tekstem pozostaje opracowanie Erica S. Raymonda pt. Katedra i bazar. Opracowanie ukazuje dwa modele działania w tworzeniu oprogramowania:

Trójka denarów

Model katedralny w wydaniu rzemieślniczym

  • model katedry, w którym oprogramowanie jest ‚budowane zręcznymi palcami samotnych czarodziei lub grupy dostojnych magów pracujących w pełnym namaszczenia odosobnieniu, bez wersji beta udostępnianych przed czasem’;
  • model bazaru, w którym wybrano styl rozwoju oprogramowania zaproponowany przez Linusa Torvaldsa, „wypuszczaj nowe wersje wcześnie i często, bądź otwarty, wręcz bliski rozwiązłości”, był dla nas sporą niespodzianką. Zamiast budować katedrę w pełnej skupienia ciszy, społeczność linuksowa przypominała jeden wielki hałaśliwy bazar, pełen różnych poglądów i planów (co doskonale reprezentują serwery z archiwami linuksowymi, przyjmujące programy od każdego), z którego, jak się wydawało, spójny i stabilny system mógłby wynurzyć się tylko cudem.

W odniesieniu do rozwoju oprogramowania modele te opisały znaczący fragment rzeczywistości. Jednocześnie ukazywały skuteczność realną działań noszących znamiona braku planowania, chaosu organizacyjnego, braku centralnego sterowania. Model społecznościowy, w przeciwieństwie do indywidualnego, sprawdzał się dobrze, szybciej realizując stawiane przed nim cele. Sprawdzał się w informatyce.

Przez jakiś czas starałem się przyłożyć ten tekst do rozległego świata ezoteryki. Ze znanych mi względów ezoteryka masowa, uprawiana ewidentnie w modelu bazarowym, okazała się nie przystawać w żaden sposób do porównania. Jej słabościami okazały się nastawienia na konsumpcję i będący skutkiem tego brak działań kreatywnych. Specyficznie tarot w koncepcji bazaru okazywał się wyłącznie narzędziem wróżbiarskim; wyzbyty z jakichkolwiek aspektów twórczych musiał okazać się ‚magiczną kulą nr. 8’ i okazywał się nią finalnie. Ezoteryka katedralna, ekskluzywna, także poległa w trakcie porównania do modelu informatycznego. Jej słabością okazał się egocentryzm architektów i będący skutkiem tego brak działań kreatywnych.

Systemy powstałe w oparciu o talie kart tarota, tak mantyczne, jak i ogólnorozwojowe, pozostają systemami otwartymi i jako takie nie osiągają w żadnym momencie cech skończoności, które próbowalibyśmy im nadać dla zaspokojenia własnych potrzeb. W informatyce łatwiej jest wskazywać cele i dążyć do ich realizacji różnymi metodami. W ezoteryce, dla której celem jest akt rozwoju (nie punkt), czy w sztukach mantycznych, dla których celem wydaje się umiejętność elastycznego reagowania na zmieniającą się rzeczywistość, próba zatrzymania działań i stworzenia z nich listy skończonej zakończyć się musi elegancką katastrofą braku kreacji i działań z nią związanych, oraz przybrać finalnie formę uniemożliwiającą akceptację, czy choćby próbę zrozumienia, postaw i poglądów różnych od tych zatrzymanych w czasie.

Gdybym dzisiaj miał opowiedzieć się po stronie pytania ‚bazar czy katedra?’ w aspekcie tarota, stwierdzić bym musiał, iż obydwa modele, o ile nie pokusimy się na próbę dogmatyzacji, stwarzają nam zbliżone możliwości rozwoju; zależnie od wybranej drogi bądź to w warstwie wysokiej bądź niskiej, życia; w takich okolicznościach tylko od naszych preferencji osobniczych zależy optymalne miejsce i sposób rozwoju.

%d blogerów lubi to: