Strona główna > Tarotowe impresje > Mądrości żydowskie

Mądrości żydowskie

03/07/2013

Czasami zdarza mi się przyznać publicznie ‚zajmuję się tarotem’, mimo pewności, że w 999 przypadkach na 1000 konsekwencją takiego stwierdzenia będzie uznanie mnie za stuprocentową wróżkę, co samo w sobie mocno rozminie się z tym jak pojmuję fakt ‚zajmowania się’ kartami. Szymon Kobyliński czasami przywoływał taki oto żart dla zobrazowania zabawnych nieporozumień (dotyczący książki wielokrotnie wznawianej w PRL-u, która niezależnie od częstych wznowień pozostawała pozycją nieustająco poszukiwaną):

– Czy są może „Mądrości żydowskie”?
– Panie, dawno nie ma. Jeżeli by jednak pan chciał coś z tej tematyki, to my tu mamy… O, proszę, „Judo”!

Przyjmijcie zatem, drodzy czytelnicy, dla własnego bezpieczeństwa i mojego spokoju sumienia, iż fakt, że zajmuję się kartami tarota, ma tyle wspólnego z wróżeniem co wspomniane „Mądrości żydowskie” z „Judo” :)

Aby lepiej wytłumaczyć Wam paradoks tarocisty nie zajmującego się wyłącznie wróżeniem posłużę się jeszcze obrazem z „Dobrego omenu” T.Pratchetta:

Przejeżdżali obok zaskoczonego inspektora ruchu, któremu właśnie wybuchł służbowy notes. Crowley nie ukrywał zdziwienia.
— Jestem prawie pewien, że to nie był mój pomysł.
Azirafal zarumienił się.
— To ja. Ciągle mi się wydaje, że drogówka to wasz wymysł.
— Naprawdę? A u nas mówią, że to wy – odparł; Crowley przyglądał się kłębom dymu widocznym we wstecznym lusterku.

Otóż utożsamiam takowego tarocistę z inspektorem drogówki, któremu notes pali się w rękach, a którego zarówno niebo jak i piekło uważa za wymysł tych drugich.

Jeśli jeszcze nie zrozumieliście to trzeciego przykładu nie planuję a Wy będziecie musieli jakoś to przeboleć i powstrzymać pożerającą Was ciekawość.

%d blogerów lubi to: