Archiwum

Archive for Czerwiec 2013

Historia tarota w pewnym skrócie

17/06/2013 Komentarze wyłączone

Kilka miesięcy temu zakopałem się w książkach z mottem przewodnim ‚historia kart tarota’. Zakładałem, że czeka mnie pewna ilość rozrywek, ale w pewnej naiwności liczyłem na to, iż będzie można o owej historii powiedzieć coś więcej niż tylko to co Umberto Eco w żartobliwych słowach wypowiedział mówiąc o początkach chrześcijaństwa w książce pt. Wahadło Foucaulta:

Pomyślmy, Mateusz, Łukasz, Marek i Jan to grupa wesołków, którzy zbierają się i postanawiają zrobić kawał, wymyślając pewną postać, ustalają kilka najważniejszych faktów, co do reszty każdy ma wolną rękę, potem zobaczymy, kto najlepiej sobie poradził. Cztery opowieści trafiają do rąk znajomych, którzy zaczynają się wymądrzać. Mateusz jest dosyć realistyczny, ale zbyt duży nacisk kładzie na kwestię mesjasza. Marek całkiem, całkiem, ale trochę bałaganiarski, Łukasz ma elegancki styl… to trzeba przyznać. Jan za dużo filozofuje… ale w sumie książeczki podobają się, krążą z rąk do rąk i kiedy tamci czterej spostrzegają, co się stało, jest już za późno. Paweł spotyka Jezusa na drodze do Damaszku. Pliniusz rozpoczyna śledztwo na rozkaz zatroskanego przebiegiem wydarzeń cesarza, całe stosy apokryfów wmawiają czytelnikom, że ich autorzy też wiedzą niejedno… ty, apokryficzny czytelniku, mój bliźni, mój bracie… Piotrowi to wszystko uderza do głowy, zaczyna traktować siebie poważnie. Jan grozi, że wyjawi całą prawdę. Piotr i Paweł każą go złapać, zakuwają w łańcuchy na wyspie Patmos i biedaczysko zaczyna widzieć niestworzone rzeczy, szarańcza na oparciu łoża, uciszcie trąby, skąd wzięła się ta krew… Inni mówią, że za dużo pije, że to arterioskleroza… A jeśli naprawdę tak było?

Czytaj dalej…

Słodki, słodki, słodki, cichy triumf mój

06/06/2013 Komentarze wyłączone

Cała historia zaczęła się dziewięć miesięcy temu, kiedy… Nie. Nieprawda. To już chyba prawie dwa lata od momentu, gdy na warsztat weszły założenia chatu dla serwisów webowych. Odkurzmy więc nieco wspomnienia i wyświetlmy sobie te podstarzałe zapisy: parę spotkań, niektóre sugestie, chyba nawet zbyt ostrożne, zbyt skromne – ale to bez znaczenia – patrzcie, zdecydowano się na inne rozwiązanie. Obejrzyjmy sobie więc tamten projekt. Jest duży, ambitny – prawda? Niemalże barokowy. Tak, zgadza się, raczej nie wzbudza naszego zaufania, wolimy przecież rzeczy proste.

Czytaj dalej…

Brooklyńska rada

05/06/2013 Komentarze wyłączone

Od kilku dniu namiętnie słucham tego utworu znajdując go w specyficzny sposób klimatycznym:

Porównuję ze ‚Skrzypkiem na dachu’:

Nurzam się przy tym w specyfice instrumentów klasycznych. Dowolnie traktowanych :)