Dwojaka natura

10/05/2013

Mag - Tarot Marsylski

Mag – Tarot Marsylski

Użytkownicy kart tarota nie stanowią grupy jednorodnej.

Pod względem formalnym dzielę ich, na użytek własny, na dwa typy główne:

  • homo ludens – ludzi bawiących się, dla których przygoda z kartami to po prostu jeszcze jeden sposób na oderwanie się od codzienności poprzez oddanie się przyjemnościom natury rozrywkowej;
  • homo transcendentalis – ludzi poszukujących i doświadczających z kartami w tle przeżyć natury duchowej (w tym iluminacji i/lub emanacji), ocierającej się o dowolną gnozę uwznioślającą i udoskonalającą człowieka.

Jedni i drudzy używają tych samych talii tarota, tak samo je tasują, mieszają, rozkładają gdy zachodzi potrzeba. Na tym podobieństwa się kończą. A za tym istnieje już nawet nie wyraźna granica ale przepaść, nad którą podobieństwa nie są w stanie nawet sznurka przerzucić aby ułatwić kontakt obydwu stronom.

Ten paradoks użytkowy, dwubiegunowość, dobrze odzwierciedla karta przedstawiająca Maga (w różnych taliach). Z jednej strony wyczerpująca jarmarczne w swej naturze, ludyczne do granic występy charakterystyczne dla szeroko rozumianej popkultury. Z drugiej ukazująca dążenie do wiedzy wszystkimi możliwymi metodami także tymi zza granicy nauk, nie gardzące sferą tzw. wiedzy tajemnej.

Mag - Tarot Thotha

Mag – Tarot Thotha

Zastanawiam się czasami nad tym, jak można zestawić obok siebie zjawiska, zdarzenia, sytuacje, pytania bezrefleksyjne i refleksji wymagające. Infantylne, zadające banalne pytania matrymonialne, jak i te filozoficzne w swej naturze (tutaj bez przykładów ze wskazaniem chociażby na zagadnienia z zakresu filozofii moralnej). Zastanawiam się nad tym czy, a jeśli tak, to w jaki sposób, pochylić się nad nimi (w moim przypadku nad banalnym matrymonializmem) i przyjrzeć się im (nadmiar uwzniośleń uważam za równie szkodliwy) bez ciągot i tendencji konfrontacyjnych, czy formułujących ostre oceny (zależne od punktu widzenia autora i jego osobistych preferencji). Rozważam to, w jaki sposób wyrażać swoją własną akceptację oraz jej brak; jak konstruktywnie wyrażać niechęć wobec postaw skrajnych wskazanych tutaj typów użytkowników kart; w jaki sposób opisywać kartami idee głębsze, pozostające w cieniu nadreprezentacji banalnych, i jednocześnie nie narazić ich na śmieszność nadmiarem ‚głębi’; w jaki sposób skonstruować i ustawić równolegle granice tolerancji i radykalizmu we własnym życiu.

Rozważając to wszystko pozostać pogodnym uczestnikiem karcianych dysput bez względu na ich naturę. Uczestnikiem potrafiącym podzielić się wiedzą, że spragnionymi rozrywek, jak i rozrywką z pożądającymi wiedzy. Tym, który mając świadomość istnienia przepaści jest w stanie, wzorem kolosa z Rodos, stanąć tak aby istnieć równolegle po obu jej stronach w sposób nieschizofreniczny, zdrowy, pełny.

Jakkolwiek idealistycznie to brzmi uważam, że można w taki sposób funkcjonować tak w świecie kartomancji jak i w zwyczajnym, codziennym, życiu.

  1. 21/06/2013 o 22:52

    Jakoś zabrakło mi w tym rozróżnieniu tych, co używają kart do pomagania innym. Wśród wróżek i tarocistek jest to chyba najczęściej spotykana odmiana. Oczywiście to „pomaganie” ma podtekst, służy tak naprawdę dowartościowaniu się wróżki, a nie pomocy klientowi. Z tego co zauważyłam to tych, dla których tarot ma wymiar naprawdę duchowy, to ze świecą szukać:)
    pozdrawiam autora

    • Artur
      22/06/2013 o 07:40

      Obydwa wspomniane przeze mnie typy chętnie pomogą bliźniemu bądź to rozerwać się bądź to doświadczyć dowolnej wzniosłości, ponieważ obydwa typy łączy ta sama potrzeba doświadczania (samo-) zadowolenia. Spełniana jest aktem silnie oraz głęboko uzależniającym oddających się jej ludzi :)

  1. No trackbacks yet.
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: