Strona główna > Fascynująca technika > Zabbix, pierwsza krew

Zabbix, pierwsza krew

21/11/2012

Hasło ‚Nagios nam nie wystarcza’ uzasadniane słowami ‚nie ma tam wykresów dla zarządu’ to zmora większości technicznych odpowiedzialnych za systemy monitorujące. Chwilę potem techniczny usłyszy ‚że istnieje taki system, który spełnia sny – system nazywa się Zabbix’. Na etapie testów wszystko działa perfekcyjnie. Obliczenia, prognozy, przepis na ciastko autorstwa twórców, to wszystko zachęca do zboczenia w stronę systemu statystycznego, który przy okazji umie wysłać powiadomienie, że coś jest nie tak.

Pierwszych 100 urządzeń i 4000 testów się nie zauważa. Kolejnych 100/4000 urządzeń/testów także nie. A potem, dzięki sprawnym palcom ekipy wpisującej budzicie się ze snu dysponując w systemie liczbą 800 urządzeń, 79000 testów, z martwym Zabbixem za sprawą serwera bazodanowego, który nie dał rady, bo właśnie zapierdala z prędkością jakiś 340/390 operacji (select/insert/delete/update) na sekundę i najpewniej albo zjadł pamięć, albo przestał się wyrabiać na IO – jakkolwiek – zabił wielką żabę na amen.

Zatem. Jeśli chcecie oddalić od siebie widmo śmierci, lub przynajmniej odór niechęci czynników z grupy upper damagement, sugeruję abyście:

  • Nie dali się zwerbować wyznawcom religii ‚PostgreSQL jest prawdziwą bazą danych’ do słuszności ich przekonań religijnych; wbrew temu w co wierzą Zabbix nie lubi się z PostgreSQL’em. Pasjami wręcz. mySQL na InnoDB zaspokaja lepiej potrzeby tego systemu.
  • Rozważyli na starcie minimalną ilość testów per urządzenie. Wiedza o tym, ile obrotów robi tylni, lewy wiatrak, w trzeciej maszynie (od góry) czwartej szafy, z wykresem kołowym i raportem z ostatniego roku zrobi co prawda wrażenie na dyrekcji waszej fabryki, ale wiedza ta zajmie kilka ładnych megabajtów w bazie danych. Pomnóżcie to przez kilkadziesiąt tysięcy dodatkowych i zbędnych testów a okaże się, że pracujecie na gargantuicznej bazie danych. Zbytecznie.
  • Zażądali na starcie silnej maszyny (do potężnej) pod serwer bazodanowy. Potrzebujecie dużo RAM’u i naprawdę szybkiego podsystemu dyskowego jeśli planujecie używać tego systemu efektywnie w monitoringu. Ukochane w wielu firmach ‚wirtualizacje’ oceniam jako pomysł z kategorii naiwnych, który przeżyje uruchomienie i testy, a potem będzie już tylko zabawniej bo na produkcji … to sami wiecie co.

W kolejnym odcinku zaproponuję konkretne rozwiązania.

%d blogerów lubi to: