Spośród grona mitów silnie osadzonych w umysłach i pobudzających wyobraźnię mas żaden nie jest tak powszechny jak mit o prawie pierwszej nocy. Przemysł filmowy sięgał po niego kilkakrotnie aby pokazać nam, że prawo działało, było okrutne, prowadziło do buntów, nielegalnych ślubów po lasach i dziwnych, acz romantycznych, endów (mimo, że niekoniecznie szczęśliwych). Cóż więcej nam trzeba niż wizji szkockiej Mela ‚Juice’ Gibsona by rozprawiać o ius primae noctis? Nic. Wszyscy wiedzą wszystko co wiedzieć powinni, a przynajmniej tak im się wydaje.

Potem już tylko miesza się fakty wedle uznania i prawem pierwszej nocy określa każde możliwe nadużycie seksualne w historii, po co szczególnie chętnie sięgają wszelkiej maści rewolucjoniści i twórcy ‚nowego porządku’, gdy starają się wykazać jak bardzo nowoczesne są ich rządy w odróżnieniu od tych, które właśnie, i za ich sprawą, dobiegły końca.

Finalnie ‚prawo pierwszej nocy’ zawędrowało pod strzechy kultury masowej.


Dzięki powszechności schematów adaptacyjnych mitów, skłonności ludzi do konfabulacji, stosowania skrótów myślowych, uznawaniu pojęcia prawdy w koncepcji powszechnej zgody, zwykłemu chciejstwu, na stronach wielu publikacji spotkać można obecnie przykłady mitu wcielonego. Do zobrazowania posłużę się takim oto, wikipedycznym, przykładem:

XV-XVI wiek
Początkowo karty tarota służyły przede wszystkim do gry, ale dość szybko zaczęto nim wróżyć.

– dla autorów którego nie ma znaczenia, że nie istnieją dowody bezpośrednie (relacje) czy choćby pośrednie (sugestie w relacjach) aby przez końcem XVIII wieku, przez Eteillą, ktokolwiek posługiwał się kartami Tarota w celach innych niż rozrywka, w znaczeniu gier i zabaw (w tym hazard); autorów dla których ważna jest tylko taka wizja rzeczywistości, w której karty od początku swojego istnienia służą celom mantycznym bo ‚tak i już’; dla których kilkaset lat rozwoju koncepcji daje się streścić słowami ‚dość szybko’.

Niemniej co taki gamoń jak ja może wiedzieć i jakie ma szanse w konfrontacji z cudownym głosem i wdziękiem Apostazji Nahajkowiczówny? :)

Reklamy