Strona główna > Tarot > Pożądam dogmatów i kanonów!

Pożądam dogmatów i kanonów!

09/11/2012

A tutaj cholerna sekularyzacja pod rękę z relatywnością. I włażą przed oczy porządnym ludziom i się obnoszą. I jest jak w dowcipie, że ‚Szkło żrą pani! Gorące!‚.

Tarot większości znanych mi ludzi jest doświadczeniem i zadaniem normatywnym. Nic w tym dziwnego biorąc pod uwagę fakt, iż nasz lokalny rynek (ale nie tylko on) prezentuje dwie szkoły kartomancji na krzyż a końcowemu odbiorcy i tak jest wszystko jedno której posłucha, gdyż dyskusja o wyższości oznaczania karty Moc i/lub Sprawiedliwość w talii rzymskim XI niźli VIII, jest mu w gruncie rzeczy, głęboko obojętna. Przychodzi jednak taki moment, w którym nasza rodzima skłonność do posiadania pełni prawdy, oraz umiłowanie kopania dołków pod bliźnim, bierze górę nad rozsądkiem, i nasza naszość w przeciwieństwie to ich iszości jest bardziej mojsza. I dzieje się tak, że bez względu na mnogość tradycji, poglądów i szkół, bez względu na deklaracje uszanowania odmienności. Zwyczajnie wychodzi z nas zwierzę prymitywne, któremu pasuje tylko jego własna dogmatyka i kanony, a każdemu kto … sami wiecie, że jeśli kogoś się nie da zabić, bo to karalne, to chociaż można zasugerować ‚żeby mu się córka z czarnym’.

A piszę o tym ‚bo’?


Wspominam rozmowę, którą odbyłem ze sprzedawcą w pewnym sklepie ‚Ezo’. Pan narzekał na książkę Lon Milo DuQuette’a ‚Tarot Thota’. Czytał ją jako kolejną o tejże talii, i autorka poprzedniej przedstawiała sprawy zupełnie inaczej, niż autor niniejszej. Nie wnikam w to co stanowić miało różnicę, a koncentruję się na oczekiwaniu. Na pożądaniu dogmatu i kanonu. Żeby było łatwo. Żeby było przyjemnie. Żeby było do czego przymierzyć posiadaną wiedzę i stwierdzić, że ortodoksyjna lub hetorodoksyjna (by móc ze spokojem sumienia spalić niewiernych lub tylko ich zwymyślać). Aż by się chciało zaśpiewać z niejakim Irkiem Dudkiem szlagier zaczynający się od słów ‚Oj nie tak panowie – nie tak’.

Piszę o tym także albowiem tworząc własne opracowania o Tarocie nie bazowałem na taśmowej sztampie dostępnej na sklepowych półkach w działach z ezoteryką i mi się czytelnicy gubią. W sumie pół biedy kiedy zapytają się o mapę lub przewodnik. Takich odsyłam do ich wewnętrznego guru (czasami do guru Kumaré, ale o tym sza!) po wyjaśnienia. Mam też takich, którzy widząc mojszość wrogą ich iszości z tej zasady i przyczyny, iż każda różnica oznacza wulgarny atak na naszość; z takimi nic nie robię bo i nie ma co robić. Przecież nie uwierzą, że można komuś powiedzieć coś w stylu „Trawiasto – błotnisty koń” ale za sprawą błędnej intonacji (paskudne języki tonalne) wyjdzie z tego „p… twoją matkę i Komitet Centralny Chińskiej Partii Komunistycznej też”. A skoro uwierzyć nie chcą to ja powołania, ani zacięcia, misyjnego nie posiadam ;)

Kategorie:Tarot Tagi: , ,
%d blogerów lubi to: