Strona główna > Tarot > Granice synkretyzmu

Granice synkretyzmu

07/08/2012

Myślę, że podobnie do mnie zauważasz, że obecnych czasach człowiek zajmujący się tarotem otrzymuje solidną dawkę wiedzy nadmiarowej. Sięgasz po dowolną książkę, słuchasz wykładu, i dowiadujesz się, że tarot to nie tylko karty, ale że to „karty+” astrologia, numerologia lub gematria, nauka o żywiołach, magia, thelema, kabała, objawienia, aniołowie, czakry, energie itd. itp. lista jest długa. Tak długa jak lista archetypów, które można odnaleźć w kartach.

za: Tarotowe WIKI

Gdy spoglądam na historię tych kart odkrywam, że Tarot jest narzędziem doskonale integrującym się z innymi, niż on sam, systemami z zakresu szeroko rozumianej ezoteryki. Z jednej strony pozwala lepiej zrozumieć systemy zewnętrzne, z drugiej strony sam bywa przez nie doskonale tłumaczony. Tę, swoistą symbiozę, dobrze obrazują alementy astrologii, kabały okultystycznej i numerologii (oraz gematrii), magii i alchemii, wplecione w symbolikę kart w przeszłości i funkcjonujące w niej do dzisiaj na sposób niemal nierozłączny.


Zauważam także, że przy stosownie wysokim stopniu wrażliwości wewnętrznej i realnej wiedzy na temat kart oraz łączonego z nimi symkretycznie przedmiotu naszych zainteresowań, można uzyskać interesujący, a przy tym atrakcyjny dla postronnych, amalgamat tez, poglądów i przekonań, pozwalających lepiej poznać zarówno same karty jak i łączony z nimi system (odkrywałem tę zasadę starając się dokonać synchronizacji tekstów i obrazów biblijnych z poszczególnymi kartami w talii).

Warto jednak, moim zdaniem, w pewnym momencie zadać sobie pytanie o granice synkretyzmu.

Warto zatrzymać się, zauważyć oraz powiedzieć głośno, wyraźnie i do granic jednoznacznie, iż Tarot, per se, nie jest integralną częścią żadnego z wymienionych nurtów ezoteryki, nie jest od nich w żaden sposób zależny; finalnie zaś, że jest całkowicie autonomicznym narzędziem, i można doświadczyć go, poznać i zrozumieć także z pominięciem całej, historycznej i współczesnej, nadmiarowości nie tylko niczego przy tym tracąc a wręcz zyskując.

Ps. Tekst dedykuję sobie. Ku pamięci.

  1. Artur
    19/07/2012 o 17:05

    Im więcej czasu poświęcam temu zagadnieniu tym bardziej przekonuję się, że zastosowanie dywinacyjne tarota także jest swoistą, XVIII wieczną, formą synkretyzmu w kartach. Do tego czasu maksimum zastosowań masowych to rozrywka pospołu z technikami z zakresu ars memoria (lub: ars memorativa); momentami także forma, którą na użytek własny określam mianem encyclopaedia pauperum.

  1. No trackbacks yet.
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: