Strona główna > Tarot > Lustro duszy

Lustro duszy

07/06/2012

Dla czystych wszystko jest czyste, wszystko zaś jest nieczyste dla skalanych i niewiernych; [sami] mają zbrukane i dusze, i sumienia.

(list do Tytusa, rozdział 1, wiersz 15)

Idea z kategorii myśli miejskich, komunikacyjnych (coś trzeba robić gdy się jeździ do pracy ~godzinę):

Sięgając po karty tarota sięgasz po narzędzie, które jest lustrem Twojego wnętrza.

Wydaje się to tak oczywiste, że jeśli jesteś typem, źle życzącym ludziom, pełnym nienawiści, niechęci, zawiści, zazdrości, i czego tam jeszcze sobie życzysz, to co znajdziesz w kartach, gdy po nie sięgniesz? W kartach? Oby tylko – co znajdziesz wszędzie wokół siebie? Czyż nie nienawiść, niechęć, zawiść, zazdrość itd. itp.? Tylko tyle i nic ponadto. Jeśli uważasz, że światem rządzą demony, złe moce i potęgi, które chcą (delikatnie to ujmując) urządzić Ci duchowy i fizyczny armagedon to co znajdziesz w kartach, gdy po nie sięgniesz? To samo co znajdujesz zawsze gdy patrzysz na świat. Złe moce, potęgi, demony i całą tę duchową rzeczywistość, której się obawiasz i co do której żywisz przekonanie, że dybie na Twoje życie. I nic więcej. A jeśli uważasz, że Twoje życie jest spełnione, pełne (owszem swoje wady ma, ale nie są to wady ‚przytłaczające’), dojrzałe? Co znajdziesz w kartach? Czyż nie to samo co dostrzegasz wokół?


Co siedzi w Twoim wnętrzu? Czego się lękasz? Co sprawia Ci przyjemność? Czym się szczycisz a czego wstydzisz? Wszystko to zobaczysz w kartach. Podane wprost, bez naginania rzeczywistości, bez cyrkowych krzywych zwierciadeł; i już to wystarczy aby Cię upokorzyć, przestraszyć, zachwycić, dowartościować – a nade wszystko – utwierdzić w przekonaniu odnośnie tego kim jesteś i co sobą reprezentujesz.

A Jezus odpowiedział: I wy też jeszcze ciągle tak niedomyślni jesteście? Czyż nie rozumiecie, że wszystko, co wkłada się do ust, przechodzi następnie do żołądka, a potem jest wydalane na zewnątrz, podczas gdy to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to właśnie czyni człowieka nieczystym? Z serca bowiem pochodzą złe zamysły, morderstwa, grzechy nieczyste, wyuzdania, kradzieże, fałszywe świadectwa, oszczerstwa. Oto, co czyni człowieka nieczystym […]

(ewangelia Mateusza, rozdział 15, wiersze od 16 do 20a)

I co z tym teraz zrobisz? Karty Ci tego nie powiedzą, a ja nie zamierzam sugerować. Jeśli tarot w istocie jest lustrem Twojego wnętrza to, gdy zobaczysz w nim (w tarocie) rozwiązanie tej układanki, o której Ci mówię, to nadal będzie to wyłącznie to co już wiedziałeś o sobie drogi czytelniku, czytelniczko, a czego najwyżej nie chciałeś, chciałaś, głośno przyznać (lub co gorsza, choćby zauważyć).

Dobry człowiek z dobrego skarbca swojego serca dobywa rzeczy dobre, a zły człowiek ze złego skarbca – złe.

(ewangelia Łukasz, rozdział 6, wiersz 45a)

Uważam, że sięgając po karty tarota sięga się do własnego wnętrza. Jeśli wyciągasz z tej beczki ręce utytłane w gnoju po łokcie to pretensje możesz mieć tylko do siebie :)

  1. 30/03/2012 o 17:27

    Trafne spostrzeżenie. Już Iamblichus wskazywał, że dywinacja ma służyć transformacji duszy. Według bardziej ‚psychologizujących’ autorów, takich jak Steven Marshall, dywinacja (w tym również tarot) ma służyć wprowadzaniu w obszar świadomości nieświadomych treści po to, by bardziej świadomie doświadczać życie.
    Tak więc faktycznie, jeśli czyjaś dusza jest siedliskiem demonów, palenie kart na nic się nie zda – trzeba nauczyć się z nimi (demonami) żyć :)

  2. Artur
    30/03/2012 o 18:00

    Alternatywnie, jeśli komuś z demonami nie po drodze, można wyskoczyć na weekend do Poczernina (pod Szczecin), gdzie na skraju Puszczy Goleniowskiej zespół zawodowych egzorcystów zadba o ich odprawienie ;)

  1. No trackbacks yet.
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: