Strona główna > Psychoedukacja > Jałmużna zabroniona!

Jałmużna zabroniona!

08/12/2009

Policja spisała emerytkę, bo dała 2 zł żebrzącej kobiecie.

Pani Anna (imię zmienione) jest po siedemdziesiątce, mieszka w Lublinie. W ostatnią środę, gdy wyszła z banku w centrum miasta, zobaczyła żebrzącą Romkę. 30-latkę w zniszczonym ubraniu można tam spotkać niemal każdego dnia. Zwykle trzyma kartkę z napisem, że zbiera na utrzymanie trójki dzieci.

– Dużo czytam o losie Cyganów. Czasem ojciec potrafi zbić dziecko albo żonę, bo nie przynieśli pieniędzy – mówi pani Anna. – Zrobiło mi się żal tej kobiety, rzuciłam 2 zł.

Wtedy do kobiet podeszło dwóch policjantów. Romkę wzięli pod rękę.

– Jak to? Za co? – zapytałam. – A oni na to: „Za żebractwo” i że w komendzie to ona dostanie grzywnę. No to ja pytam: Ile? Pomyślałam, że jeśli 50 zł, to nawet jej pomogę to spłacić. Nie zdążyłam tego powiedzieć, a policjanci – Pani z nami. – Ja też? – spytałam. – Za wspieranie żebractwa – usłyszałam. Policjanci chwycili kobiety pod ręce i zaczęli je prowadzić do komisariatu.

– To chyba jakiś dowcip? – powiedział Adam Bodnar, sekretarz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, gdy opowiedzieliśmy mu o tym zdarzeniu. – To znaczy, że komuś ta pani pomagała w żebraniu, czerpała z tego zyski? A może emerytka jest w mafii romskiej wykorzystującej ludzi? Policja chyba chce nam zabronić współczucia. Obywatel ma prawo podjąć interwencję w obronie słabszych. Człowiek nie musi się zastanawiać, czy żebrak jest oszustem. Wystarczy, że ma intencję komuś pomóc – mówi Bodnar.

W kodeksie wykroczeń nie ma przepisu, w myśl którego karze się za jałmużnę. Co więcej, prawo nie zabrania też samego żebrania, o ile ktoś, kto to robi, nie oszukuje – naprawdę nie ma na życie albo nie domaga się pieniędzy nachalnie.

Jest za to paragraf mówiący, że ukarany ma być ten, kto płaci lub daje pieniądze na grzywnę osobie, niebędącej jego bliskim. W przypadku pani Anny nic takiego nie miało miejsca.

– Tylko kajdanek mi nie założyli. Ludzie patrzyli na mnie jak na przestępcę. Zaczęłam pytać policjantów, dlaczego mnie nawet nie wylegitymowali – opowiada pani Anna.

Policjanci zatrzymali się i spisali dane pani Anny, cały czas przytrzymując ją za łokieć. Sprawdzili też, czy emerytka nie figuruje w rejestrze poszukiwanych. Dopiero po tym zdecydowali się puścić wolno panią Annę, a do komisariatu zabrali Romkę.

Emerytka poinformowała o sprawie przełożonych policjantów. Opowiedziała o zdarzeniu w Radiu Lublin. Według relacji pani Anny za swoje zachowanie przeprosił ją patrolowy i jego zwierzchnik z komisariatu.

O sprawę zapytaliśmy w Komendzie Wojewódzkiej w Lublinie. Jacek Deptuś z zespołu prasowego poinformował, że pani Anna nie złożyła oficjalnej skargi, a jej rozmowa z policjantami dotyczyła jedynie „kwestii interpretacji przepisów”.

źródło: wiadomosci.gazeta.pl

  1. 23/12/2009 o 09:06

    W mojej prawniczej praktyce widziałem już wszystko, ale to nic więcej jest debilizm i nic więcej lub jakby to powiedział ezoteryk emeryt przerost „ego”. Po ulicy szwendają się złodzieje. Bandyci okradają mieszkania a tutaj proszę, jaki przykład płynie z góry. Szkoda słów.

  1. No trackbacks yet.
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: