Strona główna > Informacje > ‚Rzesz’ kurwa mać, czyli rzecz o smogu w Warszawie

‚Rzesz’ kurwa mać, czyli rzecz o smogu w Warszawie

27/09/2009

Dzisiaj mocno. Bardzo mocno, bo odnoszę wrażenie, że bez kilku kurew czynniki decyzyjne nie zwrócą uwagi na to co mam do powiedzenia.

Nieliczni mieszkańcy Warszawy pamiętają, iż pod kolumnami budynku ‚Smyka’ znajdowała się przed kilkunastoma laty tablica informująca o tym jak wygląda zanieczyszczenie powietrza w tym miejscu miasta. Gdy któregoś roku tablica pokazywała, iż wszystkie możliwe normy zostały przekroczone wielokrotnie … tablicę zdjęto. To w końcu najprostsze z możliwych rozwiązań. Zdejmujemy tablicę i problem znika. No prawie. Mieszkańcy miasta mogą obserwować jego skutki we własnych płucach. A teraz do rzeczy:

Oddychanie zabronione – normy w Warszawie przekroczone

Smog motoryzacyjny ściśle tajny

Skażenie PM10 odpowiedzialnego za smog zdecydowanie przekracza dopuszczalne normy przez większość dni roboczych. W skali roku stężenie średniodobowe PM 10 może przekraczać 50 jednostek przez maksymalnie 35 dni w roku. Już 1 marca br. norma ta została przekroczona dla stacji pomiarowej Warszawa Al. Niepodległości usytuowanej między Armii Ludowej i Filtrową. Do końca kwietnia sytuacja ta miała miejsce przez 69 dni. W skali roku może przekroczyć 200 dni.

W sytuacji permanentnego zanieczyszczenia wzrasta liczba chorób nowotworowych i układu oddechowego. Chorzy na alergię i astmę mają kłopoty z oddychaniem, osoby zdrowe trudności z koncentracją. Jednak o ile o pyłkach roślinnych w powietrzu otrzymamy informację, o tyle nikt nie informuje w mediach o dużo groźniejszych dla życia zagrożeniach PM10 i PM2,5 w powietrzu, którym oddychamy.

Stacje pomiarowe jak strusie z głową w piasku

Dodatkowo w centrum Warszawy nie ma żadnej stacji mierzącej skażenie PM10 na skrzyżowaniach, gdzie ilość zanieczyszczeń jest największa np. Krucza – Jerozolimskie, Rondo Dmowskiego, Solidarności / Jana Pawła II, Dworzec Centralny, Targowa / Solidarności. Natomiast stacja przy Kruczej nie wykonuje pomiarów… właśnie PM10.

Otrzymywane w ten sposób wyniki pomiarów są zaniżane względem wielkości skażeń występujących w miejscach o największych ruchu samochodowym i zatorach drogowych, gdzie porusza się także najwięcej pieszych. Jedna z 3 stacji WIOŚ w Warszawie znajduje się np. w parku – to stacja pomiarowa Targówek przy Kondratowicza na … Bródnie, kolejna jest na Ursynowie pomiędzy blokami w oddaleniu od ruchliwej ulicy. W efekcie wykazywane skażenia w Warszawie prócz Al. Niepodległości są często niższe niż w Żyrardowie i Radomiu, gdzie stacje pomiarowe są przy ruchliwych ulicach.

Pozostałe stacje pomiarowe np. przy Kruczej 5/11 i Podleśnej są własnością jednostek niezależnych od WIOŚ (IOŚ i IMGW). Mimo dysponowania przenośnymi stacjami pomiarowymi brakuje informacji, aby WIOŚ wykonywał dodatkowe badania w centrum miasta w celu uzyskania wiarygodnych danych.

Sytuacja kryzysowa. Ozon i PM10 najgroźniejsze w upały

A przecież najgorsze dopiero przed nami. Od kwietnia obok przekroczonych skażeń PM10 przekroczeniu ulegają skażenia ozonem, który w połączeniu z pyłami PM10 stanowi wyjątkowo niebezpieczny tandem.

Wobec prognoz przewidujących na nadchodzące lato upały podobne jak w 2006 r. konieczne jest wdrożenie w mieście procedur ostrzegania o sytuacji kryzysowej spowodowanej smogiem. W skład działań podejmowanych w sytuacji kryzysowej winny wchodzić:

1) ograniczenia samochodowego ruchu indywidualnego (bez pojazdów dostawczych),
2) system informacji publicznej on-line o zanotowanych skażeniach ozonu, PM2,5 i PM10 podawanych mieszkańcom w mediach i na witrynach internetowych miasta,
3) wykonywanie dodatkowych pomiarów w miejscach dużego ruchu pieszego przy skrzyżowaniach z zatorami drogowymi w centrum miasta,
4) zmiany w organizacji ruchu w mieście w celu zaprzestania dyskryminacji komunikacji tramwajowej na skrzyżowaniach skutkującej zatorami (korkami) tramwajowymi obniżającymi konkurencyjność tego transportu (m.in. na rondzie Radosława, przy Dworcu Centralnym, Pl. Waszyngtona, Rondzie Dmowskiego),
5) kontynuacja w szerszej skali prowadzonych obecnie działań przez ZTM i ZDM w Al. Jana Pawła II i na Marszałkowskiej w celu wytyczania buspasów,
6) akcja policji i straży miejskiej odbierania kart rejestracyjnych aut emitujących ponadnormatywnie spaliny
7) powstanie ciągów pieszo-rowerowych oddalonych od głównych arterii komunikacyjnych.

Zanim będzie za późno – liczba ofiar śmiertelnych smogu w Warszawie latem może szybko przekroczyć liczbę ofiar ostatniej tragedii w Kamieniu Pomorskim.

Brak informacji to jedyna informacja

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) nie robi wiele, by poinformować mieszkańców Warszawy o trujących skażeniach. Przeciętny warszawiak nie wie nic o witrynie internetowej, gdzie w jednej z zakładek do zakładki można obejrzeć dane o pomiarach. Do publicznej wiadomości podaje się informacje o skażeniu tylko wtedy jeśli przez 3 dni średniodobowo przekroczy poziom alarmowy aż 200 jednostek. Brak jest informacji, gdy występuje równoczesne przekroczenie norm dwóch lub więcej badanych związków. Przy takim skażeniu PM10 w Warszawie powinien być zakazany ruch pojazdów indywidualnych, mieszkańcy o słabszym zdrowiu nie powinni opuszczać domów np. małe dzieci, pozostali mieszkańcy powinni poruszać się w maskach na twarzy.

Można to porównać do sytuacji z awarią w elektrowni atomowej w Czarnobylu: dokładnie 4 dnia po wybuchu Polacy dowiedzieli się o awarii. W taki sam sposób WIOŚ informuje nas obecnie o zagrożeniach!

W dniach 6 stycznia, 21-22,24 lutego, 3 marca i 1, 4 kwietnia w Warszawie średniodobowe skażenie PM 10 przekraczało poziomy dopuszczalne 3-5 razy. W żadnym wypadku WIOŚ nie poinformował opinii publicznej o zagrożeniach skażeniem powietrza. Co ważne norma średniodobowa obejmuje okres 24 godzin, gdy nocą skażenia PM 10 z powodu małego ruchu aut są znacząco niższe. W dzień emisje przekraczają poziomy alarmowe. De facto informacja o stężeniu alarmowym 200 jednostek powinna być podawana od razu, gdy poziom zostanie przekroczony, a nie gdy będzie przekroczony przez 3 dni. Dlatego postulujemy, aby jako próg alarmowy przyjąć sytuację, gdy przez 8 kolejnych godzin stężenie PM10 przekracza 3-krotnie dopuszczalne normy tj 150 jednostek.

Skażenia opisane w dniu 30 kwietnia br. na stronie ZM [zobacz >>>] nie były w żadnym wypadku wyjątkowe. Były opisem sytuacji, która ma miejsce notorycznie i często w dużo groźniejszej skali. Mieszkańcy są kompletnie nieświadomi zagrożeń i momentu ich występowania.

Stanisław Biega, 2009.05.12

I co dalej? Dalej nic się nie dzieje. Władze miasta najwyżej zdejmą materiały świadczące na rzecz ich zaniedbań z serwisów informacyjnych.

  1. 30/09/2009 o 06:20

    Brzydko się pan wyraża oj brzydko. Wczoraj dostałem list z pogróżkami od jakiegoś ezoteryka który również używał takich brzydkich słów. Nie wiem czy to jest jakaś nowa technika ezoteryczna czy co ale pół strony listu to istne szaleństwo. Napisał pan o ozonie który w połączeniu z czymś tam jest szkodliwy. Myślałem że ozon jest pożyteczny bo przecież są terapie ozonowe i rożne takie. Problem mnie nie dotyczy bo mieszkam w innym ale sporym mieście ale Warszawiakom to nie zazdroszczę. Widzę tutaj nowy biznes dla przedsiębiorczych. Miejskie maski gazowe – podstawowy niezbędnik w godzinach szczytu.

  2. 30/09/2009 o 11:00

    Boleję nad ową brzydotą języka, niemniej w moim przypadku wiąże się ona z wykonywanym zawodem (‚kląć jak informatyk’) a nie warstwą przekonań światopoglądowych :) W zakresie technik ezoterycznych także nie jestem ekspertem, w przeciwieństwie do technik informatycznych. W kwestii masek przeciwgazowych mogę napisać, że owszem, trzeba będzie rozważyć kwestę wykorzystania wzorców japońskich w tej materii i zacząć poruszać się w stosownym ‚ubiorze’ na twarzy po mieście :)

  3. RoB
    30/09/2009 o 23:04

    oooo i to jest super – wzorce japońskie i maski:) wszak ktoś kiedyś chciał tu budować drugą Japonię:) no i co:) słowo staje się ciałem, myśl jest twórcza i stwarza rzeczywistość:) itd.itp.:) no ieraz pewno już będzie spoko można robić w Warszawie „Tokyo-Drift” szybcy i wściekli 7,5 w wersji malan-zimnyłokieć po 23-ciej:)
    Sayonara:)

  4. 02/10/2009 o 09:45

    Brzydota języka jak się rozejrzałem nikogo nie razi dlatego postanowiłem również stworzyć sobie własny słownik ezoteryczny abym mógł się wykazać. Wracając jednak do drugiej Japonii to całe szczęście że jej nie ma i nie będzie. Wole jednak zrzędliwą moją „starą” niż posłuszną gejszę no i te trzęsienia ziemi i surowe ryby. Wolę jednak schabowego z kapustą i korki w godzinach szczytu mogąc się delektować świeżym powietrzem z dodatkami. Jak tak dalej będzie to wszystkich trzeba będzie kremować bo robale nas nie będą chciały zjeść ;-)

  5. 03/10/2009 o 14:51

    Surowe ryby i uległe kobiety równoważą trzęsienia :)

  1. No trackbacks yet.
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: