Strona główna > Codziennik agnostyczny > Kościelny grunt dla miliardera

Kościelny grunt dla miliardera

27/07/2009

Biznes na ziemi. Działki oddane zakonom przez Kościelną Komisję Majątkową trafiły do śląskiego przedsiębiorcy.

W rękach 25-letniego biznesmena Tomasza Domogały, jego żony, szwagra i szwagierki jest dziś ponad 600 hektarów ziemi przekazanej wcześniej Kościołowi przez Komisję Majątkową przy MSWiA. Była to rekompensata za utracone w PRL nieruchomości.

Rodzina biznesmena odkupiła ziemię m.in. od Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety i od należącego do albertynek Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta.

Sprawą odzyskiwania ziemi dla tych zakonów oraz dla Bazyliki Kościoła Najświętszej Marii Panny w Krakowie zajmuje się były funkcjonariusz SB Marek Piotrowski. „Rz” opisywała już wcześniej, że jego działalnością interesują się prokuratorzy. Piotrowski sam wskazuje bowiem tereny, które chce odzyskać Kościół, i przedstawia komisji wyceny gruntów. Według śledczych są one pięciokrotnie niższe od cen rynkowych.

Jak sprawdziła „Rz”, odzyskana przez byłego esbeka ziemia błyskawicznie jest sprzedawana rodzinie Domogały.

Darczyńca i komisja

Tomasz Domogała jest większościowym akcjonariuszem giełdowej grupy Famur, dużego producenta i eksportera sprzętu górniczego. Wraz ze swym ojcem Jackiem, twórcą grupy, zasiada w jej radzie nadzorczej.

W ubiegłym roku „Forbes” wycenił majątek Tomasza Domogały na 1,8 mld zł. Famur oraz sam Jacek Domogała są wielkimi darczyńcami archidiecezji katowickiej. W 2004 i 2005 r. grupa przekazała archidiecezji w sumie prawie 5,5 mln zł, w 2007 r. aż 6 mln zł.

Dyrektor ekonomiczny archidiecezji obdarowywanej przez biznesmenów ks. Mirosław Piesiur jest wiceprzewodniczącym Komisji Majątkowej, która zatwierdzała wnioski o zwrot ziemi przygotowane przez Piotrowskiego. To m.in. podpis ks. Piesiura widnieje na zgodach na przekazanie gruntów, które w efekcie trafiły w ręce Domogałów.

Członkiem Komisji Majątkowej ze strony Kościoła jest także Małgorzata Bryk zatrudniona jako dyrektor biura zarządu grupy Famur. Bryk pracuje też jako wiceprezes w spółce Przedsiębiorstwo Usługowe AB Consulting, której udziałowcami są Jacek i Tomasz Domogałowie.

Sposób „na meldunek”

Ziemię rolną odzyskaną przez zakonnice mógł od nich zgodnie z prawem odkupić tylko ktoś, kto jest rolnikiem mieszkającym w gminie, na której terenie leżą grunty (lub gminie sąsiedniej).

Młodzi Domogałowie – wszyscy mają po dwadzieścia kilka lat – znaleźli jednak sposób, by kupić ziemię od Kościoła. Tomasz, aby nabyć lasy i sady w Świerklańcu pod Tarnowskimi Górami, zameldował się w Tarnowskich Górach, w mieszkaniu w bloku. Sąsiedzi lokatora nie widują, nikt w mieszkaniu nie przebywa. Tomasz w ubiegłym roku nabył 157 ha od towarzystwa albertynek.

Szwagier Tomasza, 29-letni Robert Wilk, kupił w czerwcu 2007 r. od tego samego towarzystwa 145 hektarów pod Gliwicami (w Bojszowach w gminie Rudziniec). W akcie notarialnym podał, że mieszka we wsi Sierakowice, w podgliwickiej gminie Toszek.

– Wymeldował się już – mówi o Wilku zdenerwowany właściciel domu. – Mój kolega prosił, żeby zameldować go na czas jakiś, bo razem polują, to zameldowałem – wzdycha. Przyznaje, że Wilk tu nigdy nie mieszkał.

Wilk kupił także ponad 20 hektarów w dwóch innych wsiach.

Siostra żony Tomasza Domogały Weronika Gawlak-Socka kupiła prawie 300 ha. 25-letnia studentka z Zakopanego, by kupić grunt za blisko 4 mln zł, zameldowała się w śląskiej wsi Boguszyce, we wspomnianej już gminie Toszek. – Wnuczka mnie prosiła, to zameldowałam, razem studiowali w Krakowie – przyznaje w rozmowie z „Rz” właścicielka domu. Gawlak-Socka kupiła też mieszkanie w bloku w sąsiedniej miejscowości Słupsko.

Wszyscy jesteśmy rolnikami

Gawlak-Socka dwa dni przed nabyciem ziemi wydzierżawiła kawałek gruntu i złożyła oświadczenie, że „jest rolnikiem indywidualnym”. Oświadczyła także, że posiada kwalifikacje rolnicze.

Ze śledztwa „Rz” wynika zresztą, że Gawlak-Socka była tylko pośrednikiem. Pięć miesięcy po zakupie gruntów sprzedała je siostrze Karolinie – czyli żonie Tomasza Domogały.

Podobne oświadczenia co Gawlak-Socka złożyli Tomasz Domogała, Robert Wilk i Karolina Domogała.

Rodzina Domogałów korzystała przy zakupach z usług pełnomocnika Stanisława Jasińskiego. Kiedy pytamy, dlaczego jego mocodawcy fikcyjnie się zameldowali, by nabyć rolniczy grunt, jest zaskoczony. – Ja odpowiadam za sprawy podatkowe związane z dzierżawcami, pan Tomasz Domogała przebywa w mieszkaniu w Tarnowskich Górach, pocztę przecież odbiera – mówi Jasiński.

Omijanie dzierżawców

Ziemia tak szybko trafiała od zakonnic do nowych właścicieli, że gminy, które były zainteresowane odkupieniem gruntów przekazanych przez Komisję Majątkową, zawsze były spóźnione. Tak było m.in. w Nowym Targu, Pszczynie, Zabrzu, Świerklańcu.

– Szybko się dowiedzieliśmy, że teren, którym byliśmy zainteresowani, już został sprzedany – mówi Rafał Kobos, pełnomocnik prezydenta Zabrza ds. inwestycji. Transakcje te pod kątem ewentualnych szkód dla gmin badają prokuratury w Gliwicach i Warszawie.

W dodatku przy sprzedaży ziemi Domogałom pomijano dzierżawców tych terenów, którzy mieli prawo pierwokupu.

Z dokumentów, do których dotarła „Rz”, wynika, że do aktów notarialnych dołączono nieprawdziwe informacje stwierdzające np., że dany dzierżawca nie jest rolnikiem indywidualnym albo że posiada gospodarstwo rolne o powierzchni powyżej 300 ha (więc traci prawo pierwokupu do dzierżawionego terenu, bo rolnik indywidualny nie może posiadać więcej niż 300 ha). Tak było choćby w przypadku Aleksandra S. Czyżowicza, rolnika. Dzierżawioną przez niego ziemię kupili Robert Wilk i Weronika Gawlak-Socka.

Ani notariusz, ani Wydział Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Gliwicach nie sprawdzili informacji o dzierżawcach. Dlaczego? Próbowaliśmy się dowiedzieć w kancelarii Krystyny Paszek w Chorzowie, w której powstały wszystkie akty notarialne Domogałów. – Nie mogę mówić o szczegółach aktów notarialnych – odpowiada Paszek. – Notariusz nie działa jak sąd, nie prowadzi też dochodzenia, czy składane przez strony oświadczenia są prawdziwe.

Nie chce oceniać ustaleń „Rz”. – Podanie nieprawdy grozi odpowiedzialnością osobom, które ją złożyły, m.in. karną, odszkodowawczą, może skutkować także unieważnieniem aktu notarialnego. Ja jestem raczej sekretarzem niż śledczym.

Nowi właściciele milczą

Domogałowie przez swoje spółki kupili za pośrednictwem Piotrowskiego jeszcze kilka innych rolniczych działek od albertynek i elżbietanek. Spółka Bradus wydała 990 tys. zł za 2,7 ha w Wyrach w powiecie mikołowskim. Na tej ziemi stała hurtownia warta ponad 6,5 mln zł. Udziałowcami Bradusa są spółki należące bezpośrednio lub pośrednio do Domogałów: Polaris Chłodnie Śląskie i AB Consulting.

Spółka kontrolowana przez Tomasza Domogałę TDJ Investments nabyła od albertynek 58 ha w Zabrzu-Mikulczycach i Rokitnicy, a także ziemię w podgliwickich Zbrosławicach.

Jacek Domogała poprzez agencję PR odmówił rozmowy z „Rz” i podania wysokości wszystkich darowizn na archidiecezję katowicką od 2004 r.

Na spotkanie z „Rz” nie zgodził się ks. Mirosław Piesiur. Na pytanie, czy on lub ktokolwiek związany z kurią polecał Piotrowskiemu Jacka Domogałę w kwestii zakupu ziem, ks. Piesiur odpisał przez rzecznika: „Pani Redaktor pomyliła Archidiecezję Katowicką z firmami prowadzącymi działalność gospodarczą w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami”.

Domogałowie przez pełnomocnika żądają teraz opłat od dzierżawców ziemi, którą nabyli. Umowę dzierżawy mogą wypowiedzieć pod byle pretekstem. – Nie mam złudzeń. Nikt nie będzie czekał 25 lat, aż mi się dzierżawa skończy – mówi „Rz” jeden z rolników.

źródło: Rzeczpospolita

  1. RED
    23/10/2011 o 11:37

    KOLEJNY PRZEKRĘT PANA DOMOGAŁY !!!

  1. No trackbacks yet.
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: