Strona główna > Psychoedukacja > Szkodliwość społeczna czynu

Szkodliwość społeczna czynu

14/03/2009

20 marca przed sądem grodzkim stanie 84-letnia pani Maria obwiniona o kradzież kostki masła. Wartość szkody – 4,74 zł.

Kraków ma więc swoją „sprawę batonika” (przypominamy: w 2003 r. 67-letnia emerytka odpowiadała za kradzież batonika o wartości 69 gr).

Wdowa, cierpiąca na zaburzenia pamięci, lecząca się psychiatrycznie, zmierzy się z wymiarem sprawiedliwości, który jednakże nie zostawił jej bez pomocy. Zapewnił biegłego sądowego i obrońcę z urzędu. Wysłał na badanie psychiatryczne, grożąc, że w razie niestawienia się „zostanie zarządzone przymusowe doprowadzenie przez policję”. Koszty sądowe wyniosą ponad 1 tys. zł. Nikt nie liczy kosztów emocjonalnych, które ponosi starsza pani i jej rodzina.

Przekroczyliśmy granicę absurdu – przyznaje Rafał Lisak, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie. Nie pamięta równie błahej sprawy, która znalazła finał przed sądem. Nie chodzi nawet o wartość szkody, bowiem w przeszłości zdarzył się wniosek o ukaranie za kradzież bułki, ale dotyczył notorycznego złodzieja. To będzie pierwsza sprawa, w której sąd za tak banalną sprawę będzie się starał osądzić staruszkę z demencją, która podczas dwugodzinnego oczekiwania w sklepie na przyjazd policji nie potrafiła sobie przypomnieć, jak się nazywa.

– Trudno czynić zarzut ekspedientce, że zgłosiła kradzież, ale z drugiej strony, widząc 84-letnią kobietę i znikomą wartość szkody, można się zastanawiać, czy nie przesadzono. Kiedy bowiem następuje zgłoszenie, to postępowanie toczy się już niemal automatycznie. Trudno tę machinę zatrzymać – zauważa Bartosz Kosmala, prezes Krakowskiego Klubu Federacji Konsumentów.

W tym przypadku nikt nie odważył się podjąć nietuzinkowej decyzji. Policjanci mogli zakończyć interwencję, korzystając z przysługującego im prawa pouczenia lub ostrzeżenia sprawcy. Sędzia mógł odmówić wszczęcia postępowania ze względu na niską społeczną szkodliwość czynu. Funkcjonariusze państwowi wolą jednak narazić się na śmieszność niż na zarzut niedopełnienia obowiązków.

– Zarówno policji, jak i sędziom łatwiej podejmować utarte decyzje, nietypowe wymagają odwagi – mówi Rafał Lisak. W sprawie obwinionej o kradzież masła za 4,74 zł wszystko dzieje się zgodnie z prawem, choć wbrew zdrowemu rozsądkowi.

A sędziowie mają przecież co robić. 10 marca Europejski Trybunał Praw Człowieka skazał Polskę za naruszenie artykułu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczącego przeprowadzenia procesu w rozsądnym czasie. Poszkodowaną jest mieszkanka Krakowa, która od 16 lat nie może się doczekać zakończenia podziału majątku po zmarłym ojcu.

EWA PIŁAT
ewa.pilat@dziennik.krakow.pl

%d blogerów lubi to: