Zarzucony pracą odkryłem w ciągu ostatnich dni istnienie nowej grupy branżowej w IT:

programista: specjalista programujący w WordPress

Co potrafi zrobić taki programista? Założycie, że wszystko co można sobie wymarzyć z WordPress’em, i założenie wasze okaże się błędne.

Programista taki potrafi bowiem wyłącznie:

  • wgrać pliki z rozpakowanym WP na serwer,
  • wgrać potrzebny mu plik z tematem (oczywiście nie jest on spolonizowany), i gdy WP działa ustawić go jako temat domyślny,
  • w stopniu podstawowym włączyć kilka prostych wtyczek (nie dotyczy dostarczanej ze skryptem wtyczki akismet – wymaga bowiem ona klucza API, a nasz specjalista nie wie skąd i jak go pobrać).

Potem zaczynają się schody. Aby WordPress chciał się zainstalować programista domaga się:

  • praw 777 na katalogu zawierającym skrypt, a gdy ich nie otrzymuje:
  • pomocy w utworzeniu pliku wp-config.php,
  • stworzenia pliku .htaccess (tutaj jest nawet śmiesznie, gdy Total Commander naszego specjalisty nie wyświetla plików ukrytych, bo po wgraniu plik ‚znika’), a gdy stworzy się za niego plik i przekona go o tym, że jednak istnieje:
  • zadaje pytania dlaczego mimo istnienia pliku nie wyświetlają mu się tzw. ładne urle.

Moja cierpliwość kończy się na punkcie pierwszym. Napisałbym programiście list zaczynający się od słów ‚tea who you’ ale to jest bardzo ważny programista jeszcze ważniejszego klienta więc list zaczynam tradycyjnie słowami ‚szanowny panie’, w końcu etykieta na krawacie programisty obwieszcza: ‚proszę traktować mnie poważnie i uprzejmie bez względu na to jakim idiotą się okażę’. Dodatkowo opiekun handlowy klienta po liście o treści ‚nie damy Ci tych praw, o które prosisz’ wygłasza przy kawie w pokoju socjalnym kazanie na temat ‚wymagań biznesowych’, kończący się tradycyjnym stwierdzeniem o ‚administratorach psujących mu dobre układy z klientem brakiem gotowości na konstruktywną współpracę przy projekcie’.

Reklamy