Archiwum

Archive for Styczeń 2009

Ta witryna może …

31/01/2009 Komentarze wyłączone

Jest godzina 16.15. Wyszukiwanie czegokolwiek za pomocą wyszukiwarki google.pl kończy się komunikatem:

Ta witryna może wyrządzić szkody na Twoim komputerze.

Niektóre wywołania są nawet zabawne:

pis

Czytaj dalej…

W krainie TULIPanów cz.1

30/01/2009 Komentarze wyłączone

Każda porządna bajka zaczyna się od słów, ‚dawno, dawno temu …’. Tyle, że historia, którą chcę wam opowiedzieć dzieje się współcześnie. Nie ma w niej księżniczek, walecznych a szlachetnych i obłędnych rycerzy. Postacie dramatu są zwyczajne. Żyją swoim codziennym życiem, ale … opowiadają historie.

Jedną z tych historii jest opowieść o powszechnym zepsuciu cywilizacji i człowieka.

Czytaj dalej…

Programista ‚specjalizowany’

28/01/2009 Komentarze wyłączone

Zarzucony pracą odkryłem w ciągu ostatnich dni istnienie nowej grupy branżowej w IT:

programista: specjalista programujący w WordPress

Co potrafi zrobić taki programista? Założycie, że wszystko co można sobie wymarzyć z WordPress’em, i założenie wasze okaże się błędne.

Programista taki potrafi bowiem wyłącznie:

  • wgrać pliki z rozpakowanym WP na serwer,
  • wgrać potrzebny mu plik z tematem (oczywiście nie jest on spolonizowany), i gdy WP działa ustawić go jako temat domyślny,
  • w stopniu podstawowym włączyć kilka prostych wtyczek (nie dotyczy dostarczanej ze skryptem wtyczki akismet – wymaga bowiem ona klucza API, a nasz specjalista nie wie skąd i jak go pobrać).

Czytaj dalej…

Który przejechał Marciusza?

19/01/2009 Komentarze wyłączone

Marciusz Moroń zginął pod kołami samochodu, w którym siedziało dwóch pijanych mężczyzn. Policja umorzyła śledztwo. Dlaczego? Nie potrafiła ustalić, który siedział za kierownicą.

– Jak to możliwe? Mają samochód, ślady linii papilarnych, próbki krwi i nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, kto kierował samochodem? – nie pojmuje Barbara Moroń, matka ofiary.

Marciusz miał 39 lat. Skończył psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był wegetarianinem i uczył jogi. W środowisku artystycznym Łodzi znali go niemal wszyscy. Pisał wiersze i scenariusze, grał w filmie i w teatrze, śpiewał, grał na gitarze. Zagrał epizod w „Z odzysku” Sławomira Fabickiego, filmie, który w ubiegłym roku był polskim kandydatem do Oscara. Objechał pół świata z chórem gospel. Drugie pół chciał odwiedzić, pokazując program z piosenkami żydowskimi, który przygotował ze swoją przyjaciółką Justyną.

Trzy godziny przed wypadkiem wysłał do matki SMS: „Mój wyjazd do Izraela 5.10 jest pewny…”. – Trzymam go na pamiątkę – mówi Barbara Moroń. – Syn miał tyle planów, wciąż czegoś szukał. Znał pięć języków, a właśnie zaczął się uczyć chińskiego.

19 sierpnia po południu Marciusz jechał rowerem w stronę centrum. Przejeżdżał wzdłuż muru najstarszego łódzkiego cmentarza, gdy rozpędzony polonez truck wpadł w poślizg próbując wyprzedzać inne auto. Uderzył w drzewo, potem w rowerzystę.

Marciusza w stanie ciężkim zawieziono do szpitala. Matka: – Dowiedziałam się o tym dopiero następnego dnia, bo policja nie potrafiła mnie znaleźć. Zawiadomił mnie dopiero ordynator oddziału, na którym leżał syn. Maciek odszedł tego samego dnia.

Co ustaliła policja? Samochodem jechali Dominik K. i Stanisław K. Obaj byli pijani: jeden miał 0,6, drugi – 1,8 promila alkoholu. Świadkowie – poza jednym – nie potrafili powiedzieć, który prowadził. Ten jedyny świadek zeznał, że kierowca miał żółtą koszulkę, a w taką ubrany był Dominik K. i to jemu prokuratura zarzuciła potrącenie Moronia.

Ale świadek, przesłuchany ponownie cztery dni po wypadku, zmienił zeznanie: nie widział, kto prowadził. Tymczasem Dominik K. i Stanisław K. wypierali się prowadzenia, wskazując jeden na drugiego. Sprawy nie wyjaśnił też lekarz sądowy: – Po obrażeniach na ciałach mężczyzn nie można orzec, który był kierowcą, a który pasażerem.

Czytaj dalej…

eWakacje

16/01/2009 Komentarze wyłączone

Czyli odpoczynek od sieci. Wypoczęłam. Przemyślałam kilka spraw. Zmieniłam metodologię mojej obecności w sieci. A teraz … wróciłam :)

Nie mógł zostać z synem w szpitalu, bo jest… ojcem

15/01/2009 Komentarze wyłączone

Od półtora roku sam wychowuje 5-letniego syna chorego na autyzm. Wiedział, że łatwo nie będzie. Wszak w naszym kraju panuje kult matki Polki, a samotny ojciec jest wielką rzadkością – czytamy w „Polsce”. Piotr K. zmaga się z problemami, które zwykle nie dotyczą samotnych matek. Ma problemy z opieką nad synem nawet w szpitalu.

Mężczyzna nie dostaje alimentów na syna. Jedyne, na co może liczyć z opieki społecznej, to 150 zł dodatku pielęgnacyjnego. Przekonanie różnych urzędniczek, że powinny pomóc mu wyegzekwować zasądzone od żony alimenty, zajęło mu kilka miesięcy. Panie skrupulatnie sprawdzały i dopytywały, czy to na pewno właśnie on sprawuje opiekę nad dzieckiem.

Tyle samo trwało poszukiwanie lokum, w którym mógłby zamieszkać z pięcioletnim Kubą. Samotny ojciec pukał od drzwi do drzwi i wszędzie słyszał, że na pomoc może liczyć samotny rodzic pod warunkiem, że jest… samotną matką.

Czytaj dalej…