Strona główna > Codziennik agnostyczny > Kto zarobił na zakonie

Kto zarobił na zakonie

06/12/2008

Elżbietanki sprzedały odzyskany właśnie od państwa grunt biznesmenowi, który miał kontakty z „Nikosiem” i „Pershingiem”.

Chodzi o słynne 47 hektarów w warszawskiej dzielnicy Białołęka, o których wiele razy pisaliśmy. W czerwcu kościelno-rządowa Komisja Majątkowa przyznała je elżbietankom jako rekompensatę za grunty utracone w Poznaniu w czasach PRL.

Zakonnice wyceniły ziemię w Białołęce na 30,7 mln zł.

Władze dzielnicy uznały to za skandal. Twierdzą, że grunt jest wart aż 240 mln. Chciały tam budować niezbędne dla Białołęki szkoły, przedszkola, przychodnie i boiska. Decyzję Komisji uznały za „rażącą niegospodarność” i zawiadomiły prokuraturę.

Elżbietanki nie zasypiały gruszek w popiele. Dwa miesiące po zdobyciu gruntu sprzedały go bogatemu biznesmenowi z Pomorza.

W kopii aktu notarialnego (lipiec 2008) czytamy: „Stanisław M. oświadcza, że kupując przedmiotową nieruchomość, zamierza powiększyć swoje gospodarstwo rolne”.

Stanisław M., znany pomorski multimilioner i hotelarz, wiosną 2008r. kupił w Skierdach pod Warszawą – kilkanaście kilometrów od Białołęki – trzyhektarową działkę rolną. Zaraz się tam zameldował. Formalnie jest rolnikiem. Dzięki temu mógł łatwo kupić grunty od elżbietanek sklasyfikowane jako rolne.

Wcześniej białołęckimi gruntami zarządzała w imieniu skarbu państwa Agencja Nieruchomości Rolnych. ANR ma prawo pierwokupu ziemi rolnej. Traci je, jeśli ziemię kupuje rolnik. A Stanisław M. to wszak rolnik.

– Rzeczywiście agencja nosiła się z zamiarem skorzystania z prawa pierwokupu -przyznaje Jacek Malicki, wiceszef oddziału warszawskiego ANR.

Pojechaliśmy do Skierd obejrzeć gospodarstwo, które Stanisław M. „powiększa”. Zarośnięte krzakami nieużytki, poorane przez dziki, pusta zrujnowana chałupa i ceglana komórka.

-Pan M. był tu kilka razy z synem. Ale od kilku miesięcy się nie pojawił. Nic tu nie uprawiał i nie uprawia -mówi sąsiadka.

Hektary w Białołęce Stanisław M. kupił za 30,7 mln zł. Dokładnie za tyle, na ile elżbietanki wyceniły je przed Komisją Majątkową. Dlaczego sprzedały tak tanio -zakonnice nie chcą odpowiedzieć.

-To koronkowa robota -mówi nam pracownik ANR. -Ktoś wszystko tak zaplanował, by agencję pominąć w transakcji. Zakonnice sprzedały ziemię za bezcen, a my dowiedzieliśmy się o tym po fakcie. Kupiec zrobił złoty interes.

Stanisława M. policja od lat uważa za rekina podziemia. Utrzymywał bliskie stosunki z czołowymi polskimi gangsterami, w tym z „Nikosiem” i „Pershingiem”. Polskie i niemieckie służby podejrzewały go o przemyt alkoholu i papierosów. W 1995r. wyszedł z aresztu za poręczeniem Tadeusza Kowalczyka, wtedy wiceprzewodniczącego sejmowej komisji spraw wewnętrznych.

I jeszcze jeden kwiatek. Pełnomocnik elżbietanek Marek Piotrowski, który już kilkadziesiąt razy reprezentował stronę kościelną przed Komisją Majątkową, oświadczył w akcie notarialnym: „Nieruchomość [w Białołęce] nie jest wydzierżawiana ani wynajmowana”.

To nieprawda. Otóż dzierżawcą tych gruntów jest spółka pracownicza PGR Bródno. Od lat sieje tam żyto. – To niesłychane! Mamy umowę do 2015r. Ktoś nas powinien zawiadomić! – mówi Waldemar Rolewski, prezes spółki.

Źródło: Gazeta Wyborcza

%d blogerów lubi to: