Strona główna > Codziennik agnostyczny > Oddają ziemię Kościołowi, państwo za to zapłaci?

Oddają ziemię Kościołowi, państwo za to zapłaci?

28/10/2008

Konstytucjonaliści mają poważne wątpliwości czy przekazywanie nieruchomości Kościołowi odbywa się zgodnie z konstytucją. Jeśli podobnie uzna Trybunał Konstytucyjny, gminy mogą żądać od skarbu państwa odszkodowań. Może chodzić o miliardy złotych.

Nieruchomości przekazuje kościołowi Komisja Majątkowa przy MSWiA. Władze Krakowa zamierzają zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, na podstawie których działa Komisja.

Poszło o 4 hektary ziemi w Bronowicach, które komisja przyznała jezuitom jako rekompensatę za odebrany im w PRL kompleks budynków w Lublinie. Tyle że miasto chciało zbudować tam komisariat policji, a Ministerstwo Sprawiedliwości – sąd i prokuraturę.

Wcześniej wniosek o skierowanie ustawy do Trybunału zapowiadało SLD. Chodzi o zbadanie zgodności z konstytucją faktu, że od decyzji Komisji Majątkowej – zajmującej się przyznawaniem rekompensat za mienie zabrane Kościołowi w PRL – nie można się odwołać.

Przepisy wysokiego ryzyka

Prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego: – Brak drugiej instancji, czyli brak kontroli sądowej nad działalnością komisji, budzi zastrzeżenia konstytucyjne. Z tym że zbyt późno zwrócono na to uwagę. Spraw do rozpatrzenia pozostał znikomy procent.

Istotnie – z 3063 wniosków komisji do rozpatrzenia pozostało 269.

Podobnie uważa dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego: – Niemożliwość odwołania się od decyzji w konkretnych sprawach jest wątpliwa z punktu widzenia konstytucji.

W „Gazecie” opisaliśmy kilka kontrowersyjnych decyzji Komisji Majątkowej. Poznańskim elżbietankom w ramach rekompensaty za utracone grunty w Wielkopolsce komisja oddała ziemię w warszawskiej Białołęce, na której miały stanąć szkoły i boiska. Komisja przyjęła wycenę Kościoła – 30 mln zł, tymczasem władze Białołęki twierdzą, że ziemia jest warta 240 mln zł.

Z kolei warszawskie szarytki otrzymały 16 ha ziemi leżącej w specjalnej strefie ekonomicznej w Opolu jako rekompensatę za utraconą po wojnie ziemię rolną.

Sprawą działki koło Katowic oddanej przez komisję Towarzystwu Pomocy im. św. Brata Alberta zajęły się już prokuratura i CBA. Ziemia wyceniona na blisko 3 mln według władz gminy może być warta nawet 15 razy więcej.

Kraków walczy w sądzie nie tylko o ziemię przyznaną jezuitom: domaga się też zwrotu siedmiu działek przyznanych cystersom. Ich wartość to 24 mln zł.

Gminy wskazują też, że Komisja Majątkowa opiera się wyłącznie na wycenach przedstawianych przez kościelnych prawników. Sama nie bada faktycznej wartości przekazywanych gruntów.

Prof. Zoll sądzi, że werdykt Trybunału może okazać się dla komisji niekorzystny: – Nie ma żadnych decyzji administracyjnych, które byłyby poza kontrolą sądową. Komisja podejmuje decyzje tego rodzaju, więc także powinna podlegać kontroli.

W identycznym tonie wypowiadał się w 2006 r. m na łamach „Gazety” prof. Zbigniew Ćwiąkalski. Według dzisiejszego ministra sprawiedliwości skarga do Trybunału Konstytucyjnego „miałaby duże szanse powodzenia”.

Wątpliwości prof. Zolla budzi też to, że o pracach komisji nic nie wiadomo. Jawna jest dopiero decyzja o przyznaniu ziemi. – O fakcie, że w sprawie jakiejś działki toczone jest postępowanie, powinny wiedzieć strony, które mają w tym interes prawny – zaznacza.

Państwo może zapłacić podwójnie

Komisja została powołana w 1991 r. przez rząd i Episkopat. Tworzy ją 12 osób – po sześć z każdej strony. Działa na podstawie ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego z maja 1989 r.

Jak podkreślał we wrześniu rzecznik Episkopatu ks. Józef Kloch, „ustawa ta została uchwalona przez starszych kolegów dzisiejszej lewicy. Nawet komunistyczny Sejm czuł potrzebę wyrównania krzywdy związanej z kradzieżą dóbr parafii, diecezji, zakonów męskich i żeńskich”.

Konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek komentuje: – Tę ustawę z początku przemian ustrojowych tworzono ze sporą dozą gorliwości. Oczywiście Kościołowi należy się zwrot mienia, ale popełniono błąd. Nie jest dobrze, jeśli zainteresowani sprawą nie mogą nic uczynić, bo Roma locuta, causa finita (Rzym przemówił, sprawa skończona). Konstytucja każdemu zapewnia drogę sądową w sprawach, które go dotyczą, czy to natury administracyjnej, czy karnej, czy cywilnej. Może wówczas wydawało się, że takie rozwiązanie będzie sprawiedliwe proceduralnie. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby Trybunał uznał teraz, że jest to niewłaściwe.

Co dalej? Jeśli okaże się, że Komisja naruszyła konstytucję, gminy będą mogły ubiegać się o odszkodowanie od skarbu państwa.

Wtedy zdaniem prof. Winczorka zaczną się schody.

– Państwo ucierpi podwójnie, bo oddawało ziemię – może niesłusznie – a teraz będzie musiało płacić. Jest taka zasada, że jeśli Trybunał uzna przepisy za niekonstytucyjne, to istnieje możliwość wznowienia postępowania. Ale do każdego mienia trzeba by przedstawić tytuł prawny. Pojawią się na pewno liczne znaki pytania. Na przykład czy samorząd ma do mienia prawo, jeśli nie zostało ono skomunalizowane – mówi prof. Winczorek.

Poszkodowani mogą puścić państwo z torbami. Zsumowaliśmy w przybliżeniu wartość majątków w kilku zaledwie opisywanych przez nas sprawach: zgodnie z wyceną gmin to 360 mln zł.

Kościół: wyceniamy sami, bo nikt nie chce nam pomóc

Ks. Mirosław Piesiur, współprzewodniczący Komisji Majątkowej, powiedział wczoraj KAI, że wyceną ziem zajmuje się Kościół, „ponieważ Agencja Nieruchomości Rolnych nie wywiązywała się z tych obowiązków”. – Strona kościelna sama od lat musi poszukiwać zastępczych nieruchomości i zlecać wykonanie wyceny biegłym rzeczoznawcom. Dodatkowo ponosi ona koszty tej operacji, a później jest oskarżana, że dokonała takiej a nie innej wyceny gruntu – ubolewał.

Stwierdził, że taką obstrukcję urzędnicy stosowali od 1989 r., z wyjątkiem okresu rządów PiS. Ks. Piesiur zaprzeczył też, że tryb prac komisji – co ujawniliśmy we wczorajszej „Gazecie” – ma zostać zmieniony. Napisaliśmy, że obowiązywać będą dwie wyceny, a na posiedzenia komisji będą zapraszani wszyscy zainteresowani gruntem. Według ks. Piesiura „decyzje takie nie zostały podjęte”.

Źródło: Gazeta Wyborcza

%d blogerów lubi to: