Strona główna > Codziennik agnostyczny > CBA bada działki Kościoła

CBA bada działki Kościoła

25/10/2008

Poniższy tekst pochodzi z serwisu Gazety Wyborczej

Towarzystwo Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta jako rekompensatę za utracone w PRL-u mienie dostało koło Katowic działkę. Wyceniono ją na niewiele ponad 3 mln zł, a warta jest 15 razy więcej. Towarzystwo szybko ją sprzedało.

Chodzi o 157 ha gruntów rolnych w leżącym 25 km od Katowic Świerklańcu. Pola, sady, jezioro, las i ruiny posiadłości wybudowanej w XIX w. przez von Donnersmarcków przez ponad 50 lat należały do skarbu państwa.

W weekendy do Świerklańca przyjeżdżają rowerzyści i miłośnicy konnej jazdy z całej aglomeracji. Część szlaków leży na działce przekazanej Towarzystwu Pomocy im. św. Brata Alberta.

Komisja majątkowa nie z każdym rozmawia

Rok temu do działającej przy MSWiA komisji majątkowej, która zajmuje się zwrotem kościelnych nieruchomości utraconych w czasach komunistycznych, zgłosiło się Towarzystwo Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta.

To katolicka organizacja dobroczynna. Pomaga bezdomnym i ubogim: zakłada schroniska, prowadzi kuchnie, świetlice, organizuje wigilie.

Towarzystwo zaproponowało przejęcie działki w Świerklańcu jako rekompensatę za 50 ha utraconych pod Krakowem. W styczniu tego roku komisja majątkowa na niejawnym posiedzeniu wydała na to zgodę.

Z aktu notarialnego wynika, że komisja uznała, że grunty w Świerklańcu warte są 3,2 mln zł, czyli 2,1 zł za m kw. – Nikt nas nie zapytał, ile ta ziemia jest warta. A przecież wcześniej sami sprzedaliśmy mniej atrakcyjne działki rolne po 30 zł za m kw. – mówi Michał Lesik, zastępca wójta Świerklańca.

Władze gminy uznały przyjętą przez komisję majątkową wycenę za skandaliczną i poprosiły o przesłanie operatu szacunkowego. Chciały się dowiedzieć, kto i na jakiej podstawie wycenił grunty. – W 10-stronicowym elaboracie wyjaśniono nam, że nie jesteśmy stroną sprawy i nic nie dostaniemy – mówi Lesik.

Zapytaliśmy w MSWiA, dlaczego komisja przyjęła tak niską wycenę gruntów należących do skarbu państwa. – Postępowanie regulacyjne opiera się na dowodach i dokumentach złożonych przez wnioskodawców – tłumaczy rzeczniczka MSWiA Wioletta Paprocka. – Komisja nie ma podstaw do kwestionowania operatów szacunkowych sporządzonych przez uprawnionych rzeczoznawców.

Kto konkretnie zrobił wycenę gruntów w Świerklańcu? Ministerstwo odsyła do towarzystwa. Ale jego zarząd nie chciał z nami rozmawiać.

Sprawą świerklanieckiej działki od paru tygodni interesuje się prokuratura w Gliwicach oraz – na jej zlecenie – Centralne Biuro Antykorupcyjne.

– Wszczęliśmy z urzędu postępowanie pod kątem poświadczenia nieprawdy w operacie szacunkowym określającym wartość przekazanych gruntów. Nikomu jeszcze nie przedstawiono zarzutów – mówi prokurator Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Jak się dowiedzieliśmy, śledczy sprawdzą także, czy członkowie komisji majątkowej należycie wykonywali swoje obowiązki i nie narazili skarbu państwa na wielomilionowe straty.

Wiosną władze Świerklańca postanowiły odkupić grunty od towarzystwa, żeby zachować ich rekreacyjny charakter. Mogły zaoferować 6 mln zł. – Okazało się, że ziemia została już sprzedana. Z tego, co wiemy, kupił ją jakiś rolnik – mówi wicewójt Świerklańca.

Z informacji „Gazety” wynika, że nabywcą 157 ha jest Tomasz Domogała, syn pochodzącego z Katowic Jacka Domogały, jednego z najbogatszych Polaków. Nie udało nam się z nim skontaktować, by zapytać, jakie ma plany wobec kupionej ziemi.

Wawel sięga po Warszawę

O hektarach przekazywanych Kościołowi przez komisję majątkową piszemy od kilku miesięcy.

W sierpniu władze warszawskiej Białołęki powiadomiły prokuraturę o decyzji komisji. Chciały, aby na 47 ha należących do skarbu państwa powstały szkoły, boiska, przychodnie dla rozrastającej się dzielnicy. Komisja majątkowa grunt przyznała Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety Prowincji Poznańskiej jako rekompensatę za ziemie utracone w Wielkopolsce.

Wyceny gruntu w Białołęce także dokonali eksperci wynajęci przez elżbietanki. Według nich cena gruntu to 30 mln zł. A według radnych dzielnicy – 240 mln zł!

Teraz dowiadujemy się, że Białołęka może stracić kolejne działki. Mają być mieniem zamiennym dla Kapituły na Wawelu. Do najstarszego gremium kapłańskiego w Polsce należał teren w krakowskich Mistrzejowicach, który dziś zajmują ogródki działkowe.

Komisja majątkowa myśli o dwóch działkach w Białołęce: 11- i 13-hektarowej. Należą do skarbu państwa, zarządza nimi Agencja Nieruchomości Rolnych.

Komisja kilka dni temu poprosiła ANR o stanowisko w tej sprawie. Agencja zwróciła się z kolei o opinię do rady dzielnicy.

– To ostatnie grunty, na których moglibyśmy budować infrastrukturę społeczną dla mieszkańców. Strata tych działek oznaczałaby dla dzielnicy ograniczenie możliwości inwestowania. Nie stać nas na kupno innych terenów – mówi rzeczniczka dzielnicy Białołęka Bernadeta Włoch-Nagórny.

Jacek Malicki, wicedyrektor ANR w Warszawie: – Mamy wątpliwości dotyczące określenia wartości gruntów wskazanych jako mienie zamienne. Zwracamy uwagę na plany gminy Białołęka. Poza tym grunty te objęte są ważną do 2015 r. umową dzierżawy.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że sprawa jest już przesądzona. Opinia agencji nie ma mocy prawnej.

Lepiej sprawy nie drążyć

Zawiadomienie prokuratury w sprawie ziemi przekazanej elżbietankom jako „domniemanej próbie wyłudzenia nieruchomości” nie spodobało się partyjnym przełożonym władz Białołęki. Jeden z samorządowców związanych z PO mówi: – Sugerowano nam, żeby sprawy nie drążyć, bo i tak nic się nie da zrobić. Sprawa jest w toku, chodzimy na przesłuchania.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że podobne kontrowersje może wzbudzić sprawa działek dla Kapituły. Komisja majątkowa oszacowała cenę metra kw. na 65 zł. Ceny rynkowe gruntów w Białołęce zaczynają się od 300 zł.

Paweł Tyburc (PO), przewodniczący rady Białołęki, przyznaje, że o planach komisji majątkowej wobec działek sąsiadujących z włościami elżbietanek mówi się w Białołęce od kilku miesięcy. – Pozwoli pani, że nie będę tego komentował. Uważam, że jako lokalny samorząd zrobiliśmy i tak bardzo dużo – ucina.

Oddawania ziemi Kościołowi bez konsultacji z władzami gminy ma już dość Kraków. Władze miasta chcą, by o ustawie, na mocy której działa komisja majątkowa, wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny. – Działek nie odzyskamy, próbowaliśmy zablokować wpisy do księgi wieczystej, ale przegraliśmy. Gdyby jednak okazało się, że decyzja komisji majątkowej była wydana z naruszeniem prawa, moglibyśmy się ubiegać o odszkodowania od skarbu państwa – mówi Marta Witkowicz, dyrektor wydziału skarbu w krakowskim magistracie.

Przed Krakowem do Trybunału występował Supraśl. Ale tę skargę odrzucono, twierdząc, że gminom przysługuje jedynie wystąpienie z wnioskiem o stwierdzenie niezgodności ustawy z konstytucją. Właśnie tak zamierza zrobić Kraków.

Komisja dzieli i rządzi

Komisję majątkową powołały w 1991 r. rząd i Episkopat. Zasiada w niej 12 osób – po połowie z Episkopatu i rządu. Ma rozwiązywać spory wokół nieruchomości zabranych Kościołowi z naruszeniem prawa. Komisja sięga po działki wybrane przez pełnomocników instytucji kościelnych. Posiedzenia komisji są niejawne, a od jej decyzji nie ma odwołania.

autorzy:
Marcin Pietraszewski, Katowice, Joanna Jałowiec, Magdalena Kursa, Kraków, współpraca Iwona Szpala, Warszawa

%d blogerów lubi to: