Urzędnicy jak wszy

13/09/2008

Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się w książkach Andrzeja Pilipiuka ze słowami stanowiącymi tytuł wpisu poczułem się dziwnie. Uznałem, iż autor przesadził z kategorycznością osądu. Dzisiaj zapoznałem się z taką oto informacją:

W Warszawie zaczęła się kontrrewolucja – alarmuje „Puls Biznesu”. Urzędnicy niemal wszystkich ministerstw i instytucji kontrolujących firmy zmobilizowali się do ataku na projekt zmian w ustawie o swobodzie gospodarczej. Nie zostawili suchej nitki na filarze tzw. pakietu Adama Szejnfelda, wiceministra gospodarki.

Prym w walce z korzystnymi dla firm propozycjami tradycyjnie wiedzie Ministerstwo Finansów (MF). Nie ustępują mu resorty: spraw wewnętrznych, infrastruktury, pracy i polityki społecznej oraz rolnictwa. Swoje dorzuciły UOKiK, Centralne Biuro Antykorupcyjne, ZUS, NIK, a nawet… Forum Związków Zawodowych.

Wszystkie te ministerstwa i instytucje nie zgadzają się na ograniczenie liczby i czasu trwania kontroli w firmach. Twierdzą, że propozycje Szejnfelda sparaliżują działanie kontrolerów, umożliwiając nieuczciwym przedsiębiorcom dokonywanie oszustw, nadużyć i innych przestępstw gospodarczych.

Co na to wiceminister Adam Szejnfeld? Nie wiadomo. Wyjechał za granicę.

Dziś, 12 września, rozpocznie się prawdziwa batalia o realne uwolnienie przedsiębiorców z biurokratycznych pęt. W Ministerstwie Gospodarki (MG) odbędzie się tzw. konferencja uzgodnieniowa projektu nowelizacji ustawy o swobodzie gospodarczej. Na to spotkanie zjadą przedstawiciele ministerstw, instytucji kontrolnych oraz największych organizacji pracodawców. Będzie gorąco.

„PB” dotarł do zestawu uwag zgłoszonych do projektu. Konkluzja jest jednoznaczna — dzieło Szejnfelda będzie ostro blokowane przez lobby urzędnicze.

— Gdy dotarliśmy do zestawu wszystkich zastrzeżeń, złapaliśmy się za głowę. To naprawdę barykada sprzeciwu. Zastrzeżenia tylko do przepisów ograniczających kontrole firm zajmują 600 stron. Wiele instytucji kontrolnych nie ma zamiaru zgodzić się na ograniczenie kompetencji. Trudno powiedzieć, co będzie dalej z tym projektem — mówi prosząca o anonimowość osoba z kręgu autorów projektu.

Podobna sytuacja była na początku roku. Do pierwszego etapu zmian w ustawie o swobodzie, liczącego kilkanaście stron, urzędnicy zgłosili około 300 stron zastrzeżeń. W rezultacie w projekcie ostały się praktycznie tylko dwie istotne dla firm korzyści: możliwość zawieszania działalności gospodarczej oraz wiążące interpretacje w sprawach zusowskich.

Tym razem urzędnicy zwiększyli siłę rażenia. Tak jak wtedy, głównym hamulcowym jest fiskus. Ma silne wsparcie innych resortów. Czego najbardziej obawiają się biurokraci?

Przede wszystkim są przeciwni wprowadzaniu majątkowej odpowiedzialności kontrolerów za działania niezgodne z prawem, które wyrządziły szkody przedsiębiorcom.

MF uważa, że doprowadziłoby to odpływu pracowników organów kontrolnych. Resort wskazuje też na znaczne obciążenia dla budżetu państwa. „Trzeba by wykupywać OC dla kontrolerów. A skąd wziąć na to środki?” — czytamy w oświadczeniu resortu finansów.

Wtóruje mu Inspekcja Handlowa: „Kontrolerzy odpowiadaliby finansowo za fortele i przebiegłość firm. To ochrona dla łamiących prawo”. Podobnie wypowiadają się: MSWiA, resort infrastruktury, CBA i Rządowe Centrum Legislacji.

Sprzeciw biurokratów budzą: zakaz prowadzenia więcej niż jednej kontroli w tym samym czasie u jednego przedsiębiorcy, ograniczenie czasu trwania kontroli w małych firmach i mikrofirmach, zakaz kontroli bez upoważnienia, zasady prowadzenia kontroli w dniach i godzinach pracy przedsiębiorcy oraz niezakłócania normalnej pracy firm, prawo firm do sprzeciwu wobec działań naruszających ustawę.

MF twierdzi, że proponowane przez resort gospodarki regulacje utrudnią, a nawet uniemożliwią skuteczne prowadzenie kontroli skarbowych i zwalczanie oszustw podatkowych. Fiskus uważa, że mogą one wręcz zachęcać do przestępstw.

Inspekcja Handlowa zaś obawia się, że propozycje Szejnfelda uniemożliwią kontrolę jakości paliw oraz eliminację z rynku produktów niebezpiecznych. CBA wskazuje na to, że nowe regulacje są zbyt radykalne i nieuzasadnione.

Siła biurokratów

Katarzyna Urbańska z PKPP Lewiatan martwi się o los projektu.

— Wynik uzgodnień jest w tej sytuacji wielką niewiadomą. Nie jestem zaskoczona, ale przecież od lat rozmawia się w Polsce o konieczności ograniczenia kontroli firm — twierdzi, ekspertka Lewiatana.

Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich, mówi wprost:

Biurokraci walczą o utrzymanie swojej władzy. Premier Donald Tusk powinien uderzyć w stół i okiełznać urzędasów. Tyle mówił o zaufaniu wobec przedsiębiorców — uważa Andrzej Malinowski.

źródło: wnp.pl

Wiadomość ta sprawiła, że zgadzam się z tezą, iż biurokratów, którzy zapominają o tym, iż są tylko urzędnikami w służbie społeczeństwa, a wydaje im się, że są lokalnymi emanacjami bóstw wszelakich, powinno się bezwzględnie tępić. Na wszystkie możliwe sposoby. Zwłaszcza, gdy jedynym argumentem urzędników wydaje się ich niechęć do ponoszenia odpowiedzialności za wykonywaną pracę i podejmowane (czasami niezgodnie z prawem i na szkodę obywatela) decyzje.

%d blogerów lubi to: