Archiwum

Archive for Lipiec 2008

Chiński dla informatyków

25/07/2008 Komentarze wyłączone

Chinski dla informatykow

Reklamy

Bitwa o Kłodzko, czyli zerwany festiwal

19/07/2008 Komentarze wyłączone

Autorką tekstu jest Aneta Augustyn, artykuł zamieszczono w Gazecie Wyborczej

W Kłodzku miał się odbyć festiwal muzyki elektronicznej i gotyckiej. Organizatorom i tysiącu fanów z całej Europy zabawę popsuł jednak nieznany sabotażysta, który przeciął kable zasilające scenę w twierdzy.

„Alternatywną Twierdzę” wymyśliła rok temu grupa zapaleńców z Kłodzka i Wrocławia. – Chcieliśmy wypromować miasto, które podupada kulturalnie. Poza tym kłodzka twierdza, jak mało który obiekt nadaje się do prezentowania elektronicznej, gotyckiej muzyki – mówi Piotr Krawczyk, muzyk i pomysłodawca imprezy.

Impreza miała odbyć się 12 lipca. Przez pół roku pracowało nad nią kilkanaście osób. Największą gwiazdą miał być niemiecki zespół Diary of Dreams.

Tydzień przed koncertami organizatorzy rozwiesili w Kłodzku sto plakatów. Nocą ktoś zerwał część z nich, a w mieście pojawili się „aktywiści”, którzy zachęcali przechodniów do podpisywania petycji do władz miasta w sprawie odwołania koncertów. – Bo będzie czczony szatan, a Chrystus krojony na pół… – wzdycha Krawczyk. – Tymczasem grupy, które zaprosiliśmy, śpiewają po prostu o rozczarowaniu światem, nieudanych miłościach i takich tam egzystencjalnych smutkach. Żadnych satanistycznych treści. No może poza jednym zdaniem „Go to hell” [tłum.: Idź do diabła! – red.].
‚Czciciele szatana’ z Bolkowa na zdjęciach Castle Party 2007

W zeszłą sobotę, w dniu festiwalu, plakaty imprezy zostały zaklejone wezwaniem do „czuwania modlitewnego” w jednym z kłodzkich kościołów. O tej samej porze, o której miały odbyć się koncerty. Ktoś też przeciął kable doprowadzające prąd do głównej sceny w twierdzy. Awarię usunięto tylko na kilka godzin. Wieczorem, tuż przed inauguracją prądu znowu nie było

– Powiedziano nam, że linia została uszkodzona od pioruna i zasilania już nie będzie. Tyle, że żadnych piorunów w okolicy nie widziano, dzwoniliśmy w tej sprawie do stacji meteo. Prąd był w całym mieście, tylko nie u nas – mówi Marcin Syzdek, współorganizator imprezy.

– Nadszarpnięto zaufanie fanów i muzyków, nie mówiąc już o wyrzuconych w błoto pieniądzach – denerwuje się Piotr Krawczyk. – Nikogo nie oskarżamy, ale chcielibyśmy wiedzieć, kto za tym stoi. Sprawą powinna się zająć prokuratura. Przecież włamanie do trafostacji to był zwykły sabotaż.

Andrzej Dąbrowski, kierownik referatu kultury i komunikacji społecznej urzędu miejskiego w Kłodzku: – Tak, wiem, mówi się już, że moherowe bojówki w Kłodzku sabotują koncerty… Petycję o odwołanie koncertu podpisało trzystu mieszkańców. Argumentowali, że wystąpią zespoły satanistyczne, które w swojej muzyce nakłaniają do samobójstw, do obrażania Kościoła.

Kierownik Dąbrowski wyciąga z biurka egzemplarz petycji: „Koncert jest promowany na stronie http://www.gothic.pl, po uruchomieniu której ogarnia przerażenie – piszą katoliccy aktywiści i ostrzegają przed demonicznymi treściami. Przy okazji dziękują burmistrzowi za odwołanie koncertu zespołu Hate w listopadzie ubiegłego roku.

Burmistrz Bogusław Szpytma: – Rzeczywiście odwołaliśmy tamten koncert, ale już nie pamiętam dlaczego.

Joanna Póltoranos, dyrektorka Kłodzkiego Ośrodka Kultury: – Tamtej feralnej soboty elektrycy potwierdzili, że kłódka do trafostacji i kable zostały przecięte. Nic nie mogliśmy zrobić, bo awaryjny agregat ze straży pożarnej jest o trzydzieści razy za słaby. Kiedy ogłosiliśmy, że koncertu nie będzie, nie było gwizdów, cienia agresji, tylko wielki żal. Niektórzy płakali. Wstyd, że to się tak skończyło. I jeszcze musimy wypłacić 25 tys. zł artystom za koncerty, których nie było.

– Mieliśmy szansę stworzyć naprawdę niezły festiwal, dla wyrobionej publiczności – gorączkuje się Marcin Syzdek. – Ale komuś naprawdę bardzo zależało, żeby impreza się nie odbyła.

Ekskomunika Kopacz – sprostowanie

08/07/2008 3 Komentarze

Przepraszam czytelników, których wprowadziłam w błąd, nazywając niedawno pomysł ekskomunikowania minister zdrowia Ewy Kopacz rozdmuchiwaną przez media bzdurą. Sprawa jest znacznie poważniejsza.

Postulat internauty wpisany na stronie „Frondy”, który zdaniem abp. Józefa Życińskiego ośmiesza Kościół, całkiem serio poparli właśnie księża z „Gościa Niedzielnego”.

Redaktor naczelny ks. Marek Gancarczyk tłumaczy „nieszczęsnej Ewie Kopacz”, że „jeżeli przepisy prawa państwowego są sprzeczne z zasadami moralnymi, to takich przepisów pod żadnym pozorem nie wolno przestrzegać. Nie wolno się do nich nigdy stosować„.

A ks. Tomasz Jaklewicz dziwi się: „Dlaczego także kościelne autorytety zbyły tę inicjatywę milczeniem lub sceptycznym komentarzem? Wierni mają przecież prawo powoływać się na prawo kanoniczne oraz prosić biskupa o zbadanie sprawy, podjęcie decyzji i jej wytłumaczenie. Tym bardziej, gdy rzecz dzieje się w przestrzeni publicznej”.

Na deser emerytowana pielęgniarka Cecylia Jankowska opowiada, jak abortowane płody chowała do słoików z formaliną, „takich wyższych”. I naklejała na nich karteczki z imionami. Relacjonuje to w szczegółach „Gościowi”, „bo usłyszała o Agatce, której pani minister zdrowia znalazła klinikę, gdzie mogła zabić swoje nienarodzone dziecko”.

To nie hasła ze słynnej krwawej wystawy antyaborcyjnej Łukasza Wróbla. To nie forum internetowe ekstremistów z „Frondy”. I właśnie dlatego sprawa jest poważna. Bo gdy fundamentalizm wdziera się na łamy wysokonakładowego pisma (niegdyś sensownego i umiarkowanego), gdy jego księża redaktorzy piętnują urzędników państwowych za to, że nie zignorowali swoich obowiązków, robi się strasznie.

Źródło: Gazeta Wyborcza