Strona główna > Czytanki polityczne, Informacje > Burmiś się rozbija

Burmiś się rozbija

20/05/2008

Burmistrz potrafi prowadzić samochód. Chwała mu za to, że potrafi aż tyle, zwłaszcza, że pomoc społeczna w jego wykonaniu zdaje się opierać głównie na utrudnianiu emerytom dostępu do sklepów spożywczych (wszak wszyscy wiemy, że emerytowi bardziej przyda się kolejny bank na ulicy Grójeckiej niż sklep). Mniejsza o większość. Burmistrz dba o swój image ‚społecznika’ i ‚lubi’ emerytów. Tym razem w ramach troski o image ‚przejechał się‚.

Zastanawiając się jak daleko od Żywca był nasz ‚burmiś‚ polecam lekturę poniższego artykułu:

Wiceburmistrz Ochoty Maurycy Seweryn (SdPl) wysłał się sam, do Sokołowa Podlaskiego, na spotkanie koła Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Wziął z urzędu samochód służbowy, który po drodze rozbił.

Maurycy Seweryn działa w mazowieckich władzach SdPl. Ma za sobą funkcję rzecznika Marka Borowskiego. Jest jednym z nielicznych warszawskich polityków Socjaldemokracji, którym partia dała posady we władzach wykonawczych. Maurycy Seweryn w zarządzie Ochoty odpowiada za pomoc społeczną.

Służba w marynarce

W pewną kwietniową niedzielę zdecydował się wyjść z tą tematyką poza stołeczny urząd. W odpowiedzi na zaproszenie seniorów ruszył służbowym samochodem na wschód. O misji podwładnego burmistrz Ochoty Wojciech Komorowski (PO) dowiedział się w poniedziałek, gdy Seweryn przyszedł powiedzieć mu, że rozbił samochód, który trzeba ściągnąć do Warszawy i wstawić do warsztatu.

Przekonywał, że był to wyjazd służbowy. – Na który wysłał się sam – komentuje Komorowski.

Maurycy Seweryn podkreśla szlachetny cel podróży. – Jechałem na zebranie prezydium koła Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. W celu wymiany doświadczeń – słyszę.

Dlaczego o wyjeździe nie wiedział jego przełożony? – Seniorzy przysłali zaproszenie w piątek, próbowałem dzwonić do burmistrza. Nie udało się – wyjaśnia Maurycy Seweryn.

Był zdeterminowany. Uznał, że pojedzie. Jak tłumaczy, w jego karierze urzędniczej, nieprzewidywalne sytuacje to standard. – Reaguję szybko. Staram się być aktywnym burmistrzem – charakteryzuje się Seweryn.

Potem daje przykład takiej postawy. Wspomina, jak zachował się, gdy zaproszenie na szkolną uroczystość dotarło do urzędu na chwilę przed imprezą.

– Koledzy z zarządu byli zajęci. Podjąłem więc błyskawiczną decyzję, że sam pójdę – wspomina. – Mimo że był to dzień biurowy i nie założyłem garnituru. Byłem zmuszony wystąpić w marynarce.

Co Sokołów do Ochoty

Na stronie internetowej wiceburmistrz opisuje różne organizacje, z którymi dotąd współpracował. Dużo miejsca jest o działkowcach, dzieciach, nie ma słowa o kontaktach z kołem Związku Emerytów i Rencistów z Sokołowa. Pytam, dlaczego seniorzy ze wschodniego Mazowsza zaprosili do siebie urzędnika z Ochoty.

– Jestem społecznikiem, osobą znaną – mówi Seweryn. Potem przyznaje, że miała to być jego pierwsza wizyta na wschodnich rubieżach naszego województwa. – Traktowałem to jako doświadczenie, które procentuje na przyszłość.

Nieco mniej entuzjazmu mają niedawni koledzy Seweryna z dzielnicowego SLD (obie partie współpracowały jako LiD).

– Co ma Sokołów Podlaski do Ochoty? Co to za wymiana doświadczeń w niedzielę? Jeśli pan wiceburmistrz tak przejmuje się seniorami, niech obejmie opieką tutejsze środowisko, bo tamto ma własnych samorządowców – mówi jeden z działaczy SLD. – A jeśli już, niech korzysta z prywatnego samochodu.

Podobny pogląd ma burmistrz Wojciech Komorowski. Mówi, że Maurycy Seweryn złamał obowiązujące w ratuszu zasady. Według nich na każdy wyjazd poza miasto, czy też korzystanie z samochodu służbowego w dni wolne od pracy musi być pisemna zgoda przełożonego.

– Kolega Seweryn nie przekonał mnie, że podróżował po Polsce, wypełniając obowiązki stołecznego samorządowca – mówi burmistrz.

Zapewnia, że Maurycy Seweryn dostałby zgodę na wypożyczenie samochodu służbowego, ale na ustalonych przez ratusz warunkach.

– Mógłby wziąć samochód, ale zaliczyłbym mu to jako wyjazd prywatny. W praktyce oznacza to, że musiałby zapłacić za benzynę – precyzuje Komorowski. – Obciążymy wiceburmistrza kosztami za zużycie samochodu. Zapłaci 600 zł za holowanie. Chcemy też sprawdzić, czy po wypadku nie przepadną nam zniżki za bezwypadkową jazdę. Przyznam, że coś takiego jeszcze nigdy mi się nie przytrafiło.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

  1. Brak komentarzy.
  1. 07/11/2014 o 14:20
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: