Strona główna > Informacje > Untermensch cz.2

Untermensch cz.2

26/04/2008

2008-04-24: Rumun Claudiu Crulic to niejedyny aresztant, którego w agonalnym stanie przewieziono do szpitala, żeby tam umarł.

Opowiada nasz informator: – Pod koniec 2004 r. do aresztu na Montelupich w Krakowie trafił Ukrainiec. Wychowawca nie rozpracował atmosfery w celi. Współosadzeni trzy dni znęcali się nad nim. Na siłę poili go wodą wymieszaną z chemikaliami, m.in. pastą do zębów. Nie pozwalali mu korzystać z toalety. Cały spuchł, doszło do zmian neurologicznych. Nie podnosił się z łóżka. Wychowawcy nie reagowali. Dopiero jak stracił przytomność, zaczęli działać. Do sądu pojechał goniec z wnioskiem o uchylenie aresztu i pod drzwiami czekał na decyzję. Jak tylko zapadła, przewieźli go do cywilnego szpitala. Przeżył.

Podejrzanego w sprawie gospodarczej 29-letniego Pawła K. (imię zmienione na prośbę rodziny) osadzono na Montelupich w październiku 2003 r. Cierpiał na dolegliwości wątroby. – Słał do mnie błagalne listy, by wyciągnąć go z aresztu – mówi poseł Jan Widacki, wtedy adwokat K. – Chciałem, żeby go umieszczono w szpitalu na wolności, myślałem, że argumenty są mocne. Okazałem się bezsilny.

Pawłowi K. uchylono areszt, gdy był w agonii. – Syn 16 lat chorował na wątrobę, wystarczyło spojrzeć na niego, żeby dostrzec, że jest źle. Do wolnościowego szpitala trafił dopiero, gdy stracił przytomność, na cztery dni przed śmiercią. Tam też dostarczyli mu postanowienie o uchyleniu aresztu. Przynajmniej przez cztery dni był wolnym człowiekiem – opowiada matka. Rodzina do dziś walczy w sądach o odszkodowanie.

– Sądziłem, że ta historia nauczy czegoś służby więzienne i sędziów. Przypadek Crulica pokazuje, że wniosków nie wyciągnięto – mówi Widacki.

– W przypadku Crulica prokuratura i służba więzienna prowadzą postępowanie wyjaśniające, ale dlatego, że historia była drastyczna, a potem opisana przez prasę – mówi nasz rozmówca związany z więziennictwem.

Inny dodaje: – Jeśli chory z aresztu lub więzienia umiera w cywilnym szpitalu, nie wdraża się postępowania w stosunku do pracowników. To stara sztuczka, którą wszyscy znają. Do sądu idzie wniosek o szybkie uchylenie aresztu, a człowieka w ostatniej chwili wiezie się poza mury.

Liczba więźniów, którzy umierają tuż po wywiezieniu z więzień do cywilnych szpitali, wzrasta. Według statystyk Służby Więziennej w 2004 r. było ich 19. A w 2007 – aż 36. W ciągu ostatnich czterech lat – w sumie blisko 100.

– Żadne przepisy nie nakładają na SW obowiązku postępowań w przypadku zgonu „wolnego człowieka”, czyli po uchyleniu aresztu czy decyzji o udzieleniu przerwy w wykonaniu kary – mówi Luiza Sałapa, rzecznik prasowy Zarządu Służby Więziennej.

Dlaczego rośnie liczba więźniów umierających z powodu ciężkich chorób?

Paweł Moczydłowski, szef więziennictwa w latach 1990-94, socjolog, ekspert ds. więziennictwa Open Society Institute w Budapeszcie, wyjaśnia: – Oficjalnie w więzieniach pracuje 800 lekarzy, w praktyce na całych etatach jest góra 80. Reszta wpada tylko po to, żeby wziąć pieniądze za cząstkę etatu. Szpital więzienny to nie miejsce, z którym się identyfikują, często zresztą uważają, że nie ma po co się wysilać, żeby takich leczyć.

Lekarz, który sam spędził w areszcie kilka miesięcy: – Poczułem się źle. Poprosiłem o ekg. Najpierw usłyszałem, że to nie sanatorium. W końcu zrobili, ale wydruk odczytać musiałem sam, bo lekarz z aresztu wyglądał, jakby widział go pierwszy raz w życiu.

W ostatnich czterech latach ok. 350 więźniów zmarło z przyczyn naturalnych – jak określają to władze więziennictwa. – Z dużym prawdopodobieństwem to również są zgony z powodu zaniedbanych chorób. Brak troski o zdrowie więźniów to norma. Winę ponoszą też populistyczni politycy, którzy jeszcze niedawno przekonywali, że takim nic się nie należy, a Służba Więzienna tego słuchała i traktowała osadzonych źle – dodaje Moczydłowski.

Dziś Służba Więzienna ma ujawnić raport w sprawie śmierci Claudiu Crulica, który 18 stycznia zmarł w krakowskim szpitalu po kilkutygodniowej głodówce w areszcie na Montelupich. Miał zapalenie płuc i mięśnia sercowego. Uchylono mu areszt, ale lekarze ze szpitala MSWiA, gdzie trafił, nie byli w stanie go już uratować.

Jakie błędy wytknie raport? Mogło być też tak, że przy przenoszeniu z celi do celi informacja o głodówce nie była przekazywana. – A już po tygodniu głodówki, gdy człowiek traci od trzech do pięciu kilogramów, powinien iść do izolatki, żeby obserwować spadek wagi. Po stracie siedmiu kilogramów powinna być decyzja o przymusowym dokarmianiu – mówi nasz informator. – Ale żeby kogoś dać do izolatki, trzeba opinii psychologa, a to już jest kłopot. Po co sobie dokładać obowiązków, skoro można kogoś przydzielić do wieloosobowej celi i liczyć, że ktoś go tam namówi do jedzenia. Rumun w hierarchii więziennej stoi nisko. Dlatego nikt się nim nie przejął. Włącznie z ambasadą Rumunii.

Po śmierci Crulica odwołano wiceszefa SW gen. Pawła Nasiłowskiego. Kolejne dymisje spodziewane są na Montelupich.

źródło: Gazeta Wyborcza

Rozwiązaniem problemów polskiego systemu penitencjarnego, związanego z opieką medyczną nad więźniami, okazały się, zwyczajowe w naszym kraju postępowania dyscyplinarne: przeciwko dyrektorowi aresztu śledczego w Krakowie, dyrektorowi szpitala przy tym areszcie i kierownikowi ambulatorium, co dumnie ogłosił Centralny Zarząd Służby Więziennej. Tymczasem w aresztach nadal będą umierać podludzie, czym nikt nie będzie się przejmował do kolejnej ‚wpadki’.

%d blogerów lubi to: