Strona główna > Ciekawostki > Kariera harcerzyka w IV RP

Kariera harcerzyka w IV RP

19/02/2008

Zastanawiam się od rana jak doszło do tego, że:

Tajemnicą poliszynela bowiem było, że instruktorzy ZHR, którzy pełnili kluczowe funkcje u Macierewicza, praktycznie oślepili i ubezwłasnowolnili nasz kontrwywiad, również jego agendy w Afganistanie.

Oraz:

W Służbie Kontrwywiadu Wojskowego kierowanej przez Antoniego Macierewicza zaledwie 17 dni trwał kurs na pierwszy stopień oficerski, wynika z tajnego raportu, do którego dotarł „Dziennik”.

Dokument o stanie wojskowego kontrwywiadu po Macierewiczu przygotował nowy szef SKW płk Grzegorz Reszka. Opis tego, co się działo w tej służbie, przypomina groteskę, pisze „Dziennik”. Standardowo szkolenie oficera służb wojskowych powinno trwać od roku do półtora. Wcześniej powinien on przejść trzyletnią służbę przygotowawczą. Ale jak wynika z raportu płk. Reszki, po zwolnieniu żołnierzy WSI ekipa Macierewicza potrzebowała nowych ludzi, przyjmowała więc cywilów i błyskawicznie ich awansowała.

Kadr do nowych służb szukano m.in. wśród policjantów i byłych funkcjonariuszy UOP, ale także zaprzyjaźnionych … harcerzy i dziennikarzy. Według raportu, służbę przygotowawczą dla oficerów skrócono z trzech lat do jednego miesiąca. Przez 17 dni chodzili na kurs i dostawali pierwszy stopień oficerski.

Jeszcze łatwiej było zostać podoficerem. Do egzaminu na pierwszy stopień podoficerski podchodzili ludzie bez żadnych szkoleń. A zdawał każdy, wystarczyło przejść test sprawnościowy i zaliczyć strzelanie. Nie było jednak ważne, czy ktoś ma dobrą kondycję ani czy do tarczy trafił, czy nie, bo decydująca była rozmowa kwalifikacyjna. Poziom nauczania był tak niski, że zaliczenia kursów, i to na ocenę bardzo dobrą, dostawali wszyscy, nawet ci, którzy w nich nie brali udziału.

Źródło: wiadomosci.wp.pl

Patrząc w lustro stwierdzam:

Trzeba było zostać harcerzykiem; modlić się dzielnie przez całe ranki; zbroję zdejmować jedynie podczas nocnego odpoczynku; przygód szukać z nadzieją na narażenie życia; kochać łono natury; bezmyślnie słuchać przełożonych z tępym uśmiechem na ustach; nie pić; nie palić; nie myśleć o seksie; nie masturbować się zbyt często (a jeśli już to z poczuciem winy) – w zamian zdobyć sprawności samarytańskie i żywić wrogość wobec pełzającego zła. Dzięki temu podła lewacka marnota miast narzekać miałaby szansę zostać KIMŚ – na ten przykład Jamesem Bondem IV RP.

%d blogerów lubi to: