Strona główna > Ciekawostki, Moje hobby > Legenda na dzień świętego Eryka Pakera

Legenda na dzień świętego Eryka Pakera

06/11/2007

Złych ludzi na Osiedlu naszym nigdy nie brakowało, ale Eryk najgorszy był ze wszystkich – a to z powodu, że sumienia nie miał.
Wiadomo: Bóg wyznaczył sumienie na miejsce spotkania swojego z ludźmi, żeby sobie tam z nimi spokojnie pogadać., polecenie jedno-drugie wydać, postraszyć. Sumienia – jak komóry – wyłączyć się nie da i dzwoni zawsze, kiedy na przyjemność akurat masz ochotę człowieku!
Lecz Eryk sumienia nie miał, bo je wypocił na fitnesie.
Zafrasował się Stwórca. Bo jak z grzesznikiem spotkać się ma, jak do niego przemówić – co?
Z początku zwyczajnie, jak od tysięcy lat, we śnie chciał mu się ukazać – lecz Eryk snów nie miał, a jak miał, to i tak rano nic nie pamiętał. Pomyślał Pan, że czasy się zmieniły, inaczej teraz z ludźmi się gada. Wiadomo: epifanie do nowych mediów trzeba przypasować, bo na Głos Nieba nikt już nie zwraca uwagi (no, chyba żeby przy tym darmowe próbki Życia Wiecznego z góry leciały!).
Instrukcje różne poczytał Pan i na początek esemesa pchnął Erykowi – ot, tak, żeby go Gniewem Bożym postraszyć. „Bój się mnie! Piekło istnieje!” – napisał Pan, lecz Eryk wcale się tym nie przestraszył, tylko sobie dokupił drugi pistolet, bo myślał, że to diler od amfy, co mu Eryk wisiał kasę.
No to zechciał zadzwonić Bóg na Erykową komórkę, ta Mu jednak zawsze odpowiadała, że „abonament czasowo niedostępny!” – a kiedy Eryk potem sprawdzał „Połączenia nieodebrane”, to same zera aż do nieskończoności na wyświetlaczu mu się ukazywały.

Cytat za Esemesy od Pana Boga. Książkę opiszę w szczegółach gdy tylko ją nabędę i przeczytam. Zapowiada się ciekawie.

%d blogerów lubi to: