Strona główna > Czytanki polityczne > Dzika lustracja – Lista 500

Dzika lustracja – Lista 500

09/10/2007

Burza po wycieku nazwisk z listy stworzonej w IPN. Opozycja: – To akcja kontrolowana przez władze. IPN zaprzecza. Według ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry nie będzie śledztwa w sprawie ujawnienia nazwisk z tzw. listy Kurtyki, bo szef IPN Janusz Kurtyka zapewnił, że żadnego przecieku nie było. Wczoraj prezes IPN Janusz Kurtyka powtarzał, że lista nie wyciekła z IPN i że Instytut nie działa na korzyść żadnej partii. Pytany, czy ujawnione przez radio nazwiska są tożsame z tymi na liście, Kurtyka uciął: – Nie będę mówił o żadnych nazwiskach. Nieoficjalnie pracownicy IPN, którzy podobnie jak prezes Kurtyka twierdzą, że nie doszło do wycieku, mówią, że podawane przez IAR i „Rzeczpospolitą” nazwiska pochodzą z tzw. listy Nizieńskiego, wykazu ok. 600 osób publicznych, na temat których w 2004 r. Bogusław Nizieński, kończący wtedy kadencję rzecznik interesu publicznego, zebrał informacje, że były zarejestrowane przez SB, ale nie znalazł innych obciążających dokumentów. Wbrew zapowiedziom Polskie Radio nie podało wczoraj kolejnych nazwisk z listy Kurtyki. Według naszych rozmówców z redakcji IAR po publikacji doszło do awantury. – Okazało się, że wicedyrektor IAR Rafał Brzeski, który przyniósł nazwiska i wymusił puszczenie tej informacji, nie ma żadnego dokumentu. Jedyne, co miał, to stary numer „Głosu” – twierdzi dziennikarz IAR. Brzeski nie rozmawia z „Gazetą”.
Gazeta Wyborcza 21.06.2007r .

W jaki sposób wyciekły nazwiska z listy 500? Informacyjna Agencja Radiowa powołuje się na „źródła zbliżone do IPN”. Redakcja „Rzeczpospolitej”, która też opublikowała informacje z listy, nie ukrywa, że zdobyła je od pracowników IPN. Autor tekstu Piotr Pałka: – Mamy bardzo wiarygodne źródło w IPN, które widziało tę listę. Przeciek miał miejsce bez wiedzy prezesa Kurtyki i wbrew jego woli, nie pochodził od czołowych historyków IPN. Według niego „Rzeczpospolita” zna też inne nazwiska znajdujące się na liście: to oprócz polityków między innymi aktorzy i naukowcy. Dziennikarze IAR twierdzą, że o zamieszczeniu w serwisie informacji z „listy Kurtyki” zdecydował dyrektor Agencji Rafał Brzeski. Nie wiedzą, skąd pochodziła informacja.
„Dziennik Łódzki” 21 VI 2007 r.

IPN sporządził listę nazwisk około 500 osób pełniących w chwili obecnej ważne funkcje w życiu publicznym, które w świetle ustawy lustracyjnej, były współpracownikami komunistycznych służb bezpieczeństwa. W związku z zakwestionowaniem części zapisów ustawy lustracyjnej przez Trybunał Konstytucyjny lista ta nie mogła obejrzeć światła dziennego. Nie mogła, a jednak ujrzała. Jak do tego doszło? Po stosunkowo krótkiej analizie stwierdziłem, że w grę mogło wchodzić jedno z dwóch potencjalnych źródeł przecieku.

Źródło pierwsze

Dziennikarz śledczy, który podjąłby się analizy potencjalnych relacji między historykami IPN’u a wicedyrektorem IAR’u dość szybko znalazłby jeden punkt wspólny – środowisko autorów, tłumaczy i redaktorów działających przy wydawnictwie Bellona. Wszyskich zainteresowanych można określić mianem jego aktywnych członków. Kontaktów historyków IPN’u, w tym p. Janusza Kurtyki, z wydawnictwem dowodzić nie trzeba. Wytarczy zapoznać się z dziełami, które wydawali i porównać ich listę z katalogiem wydawniczym Bellony. Kontaktom wicedyrektora IAR’u z wydawnictwem także nie sposób zaprzeczyć. Jest autorem szeregu tłumaczeń (także do sprawdzenia w katalogu wydawniczym). Ponadto prowadzona przez niego firma informatyczna przez lata zajmowała pomieszczenia wydawnictwa w budynku przy ulicy Grzybowskiej 77, co sprzyjało nawiązywaniu i potrzymywaniu relacji z pracownikami IPN. Dla formalności należy zaznaczyć, iż centrala IPN znajduje się zaledwie ~200 metrów od wydawnictwa.

Czy to drogą mogło dojść do ‚wycieku’ informacji? Mogło. Niemniej należałoby także przyjrzeć się drugiej możliwej drodze przecieku danych.

Źródło drugie

Antoni Macierewicz jest ikoną walki o przeprowadzenie lustracji w naszym kraju. W chwili wycieku informacji z IPN szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Czy z racji pełnionego stanowiska posiadał dostęp do informacji IPN? Próbę uzyskania jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie pozostawiam dziennikarzom śledczym. Według mojej wiedzy, osoba na tym stanowisku posiada dostęp do danych mogących stanowić potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju, a jako członek rządu na pewno ma do nich dostęp pośredni bądź bezpośredni. Dlaczego odwołałem się do p. Antoniego Macierewicza? Jaki związek zachodzi pomiędzy wyciekiem danych z IPN, szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego a wicedyrektorem IAR’u? Odpowiedzią na część owych pytań jest raport z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Oficjalna strona raportu znajduje się pod adresem: http://raport.gov.pl/

Po skorzystaniu z pomocy znajomego informatyka natrafiłem na dość ciekawe informacje dotyczące fizycznej lokalizacji serwera odpowiedzialnego za dostęp do raportu z likwidacji WSI. Rozpoczęliśmy od ustalenia adresu IP serwera:

host -t A raport.gov.pl
raport.gov.pl has address 62.181.2.40

Następnie poszukaliśmy właściciela klasy adresowej:

whois 62.181.2.40

inetnum: 62.181.0.0 - 62.181.5.255
netname: WDC
descr: Warsaw Data Center

Dla osób nie posiadających odpowiedniej wiedzy technicznej dane te wydać się mogą jedynie szeregiem dziwnych cyfr i słów jednak przekładają się na bardzo konkretną informację dziennikarską. Zgodnie z danymi jakie można odszukać w internecie właścicielem centrum danych w którym znajduje się tzw. raport Macierewicza jest firma, której założycielem* jest osoba odpowiedzialna za upublicznienie tzw. listy 500 czyli wicedyrektor IAR’u p. Rafał Brzeski**.

Nie uważam tego faktu za zbieg okoliczności dlatego kontakty obu panów wskazuję jako kolejne źródło możliwego wycieku informacji.

Podsumowanie

Czy możliwe są inne warianty, inne możliwe źródła wycieku informacji z IPN? Jest to możliwe. Niemniej w kategoriach najbardziej prawdopodobnych mieszczą się te, które zaprezentowałem. Mam nadzieję, że przeprowadzone przeze mnie śledztwo obywatelskie pozwoli na przeprowadzenie solidnego dochodzenia dziennikarskiego, które ostatecznie pozwoli na ujawnienie prawdy w tej kontrowersyjnej sprawie.

* informacje tę potwierdzają:
http://inf.management.computerworld.pl/news/1879.html
http://www.pckurier.pl/archiwum/art0.asp?ID=3683

** nie udało mi się niestety potwierdzić danych dotyczących obecnego dyrektora firmy; z danych we whois wynika, że kontaktem technicznym jest syn założyciela, właścicelem obecnym zaś może być on sam, lub ktoś z jego rodziny (nosząca inne nazwisko żona, lub syn)

  1. Brak komentarzy.
  1. 14/02/2009 o 13:03
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: