W archaicznych czasach polskiego internetu istniał, zarzucony współcześnie obyczaj, podpisywania się imieniem i nazwiskiem pod publikowanymi treściami. W owych czasach powstał niniejszy post:

Autor: Jaroslaw Zielinski (jz_at_winter.info.pl)
Data: Sat 02 May 1998 – 20:48:33 MET DST

Cala historia zaczyna sie od tego, ze istnieje w Internecie czlowiek o
nazwisku Miroslaw Jan Wiechowski korzystajacy z konta internetowego w
Szwecji, jak sam sie kiedys przedstawial, osoba zajmujaca sie
konsultingem komputerowym. Ma on zwyczaj uzywania w Internecie
pseudonimu. Ja wiem, ze nie on jeden, nie on pierwszy i nie on ostatni,
ale historia nie konczy sie jeszcze na tym. Wiec Miroslaw J. Wiechowski,
podpisujacy sie czasem jako Stryk Bolek a czasem Waclaw Marucha mial cos
wspolnego z zalozeniem serwisu „Ciemnogrod”
(http://www.ciemnogrod.net/). I tam zalozona zostala lista dyskusyjna i
adresy mailowe. To taki pomysl, ze jest wirtualne miasto, burmistrz i
mozna sobie miejsce otrzymac. Dlatego sa adresy pocztowe
*@ciemnogrod.net.

Ciemnogrod to calkiem takie zwykle zbiorowisko opinii roznych ludzi i
nie bylo w tym nic dziwnego gdyby nie osoba jego brumistrza – Miroslawa
Jana Weichowskiego. Jest on oskarzany, slusznie czy nie – to rozsadzi
historia – ze falszuje postingi swoich przeciwnikow, tu ma niezla
praktyke, bo podobno robil to juz w 1995 roku, ze kasuje postingi,
kolportuje materialy rasistowskie, udziela pomocy faszystom i rasistom,
a jego zwolennicy prowadza mailbombing na swoich przeciwnikow.

Byl taki moment, ze serwis Ciemnogrod zostal zamkniety po tym, jak jego
ISP – Digiiscape za zazadal tlumaczenia jednej ze stron serwisu, a
Wiechowski wypowiedzial umowe. Strona ta dotyczyla macka Klawikowskiego,
znanego w grupach dyskusyjnych jako Maciek bodajze. Ciemnogrod przeniosl
sie na chwile na serwer Radia WAWA, ale widze, ze znow zaczal dzialac.
Moze dlatego adresy pocztowe nie dzialaly / nie dzialaja…

Aha, jest jeszcze strona „antyciemnogrodowa” zalozona przez innego
slynnego anonima Wroga Ludu znanego ostatnio jako Supermiecz. Byla o tym
dyskusja na slynnej grupie soc.culture.polish. Strona jest przeciwko
anonimowi znanemu jako Miecz Slawomir, w cywilu Slawomir Radko.
Dlaczego? Bo panowie tak sie lubia, ze Wrog Ludu zwraca sie do niego z
podziwiem „Radko, kanalia to ty jestes”. Z Ciemnogrodem ma to o tyle
wspolnego, ze Miecz dziala na liscie dyskusyjnej Ciemnogrodu. Chyba jest
gdzies w sieci jej archiwum, wiec mozna sprawdzic…

To by bylo pokrotce o Ciemnogrodzie i ciemniejszych stronach polskich
grup dyskusyjnych…

Źródło: POLIP

W sierpniu ’98 Wirtualny Ciemnogród, za którego powstaniem stał kolega Gajowy odwirtualnił się nieco:

W tym roku po raz pierwszy na Zlot przybyli Ciemnogrodzianie Wirtualni z Polski, ze Szwecji i… z Australii. Zorganizowanym przez Kasztelana Mirosława Wiechowskiego (Szwecja) wokół listy dyskusyjnej i witryny http://www.ciemnogrod.net Ciemnogrodzianom Wirtualnym wirtualność najwyraźniej się znudziła (przynajmniej na trzy dni). Jak wszyscy normalni ludzie zapragnęli integracji w postaci cielesnej (a postać cielesną mamy, co tu ukrywać, w raczej imponującą), która rozpoczęła się przy kasztelańskiej whisky i trwała przy trunkach różnych z dużą przewagą piwa. Wywołało to nawet nieprzychylna komentarze czynników jasnogrodzkich, które – co widać na przykładzie P. Prezydenta za granicą – żyją oczywiście w przykładnej abstynencji. By rozproszyć nieprzychylne plotki śpieszę zapewnić, że zdarzył się nam tylko jeden przypadek nadmiernego popijania ? Kasztelan z takim zapałem popijał grochówkę z kuchni polowej że chucherko Sieciomistrz, celem doprowadzenia go na wywiad do zlotowego radia, musiał – wieść gminna niesie – użyć środków przymusu bezpośredniego, choć jak mu się to udało pozostanie jego słodką tajemnicą. Osobiście jestem zdania, że Kasztelan winien skazać Sieciomistrza na tydzień o chlebie i wodzie z powodu uniemożliwienia mu dopicia czwartej porcji.

A, mówiąc poważnie, my – „wirtualniacy” nieoczekiwanie dla nas samych odegraliśmy w kształtowaniu obrazu Zlotu Ciemnogrodu rolę poważną. Poza radiem WaWa i Gazetą Polską byliśmy jedynym źródłem informacji o Zlocie, w którym uczestniczyło blisko dziesięć tysięcy osób i samo to już cieszy. Ważniejsze jednak, że pokazaliśmy wszem i wobec, iż prawdziwy Ciemnogrodzianin świata się nie boi i terenu bez walki nie oddaje. Ku wielkiej uciesze co młodszych uczestników zabawy okazało się raptem, że archetyp Ciemnogrodzianina (Ciemnogrodzianki) to nie zasuszona stara panna nieufnie traktująca maszynę do pisania i panicznie reagująca na każdy powiedziany jej komplement lecz wesoły, pewny siebie, cieszący się życiem mężczyzna (lub kobieta, ale kobiet ciągle nam brakuje) nie bojący się świata i nie czekający, co mu lewda raczy z łaski podarować. Zabawne, ale w paradzie Ciemnogrodu nasz transparent nieśli bardzo jeszcze młodzi ludzie (Agnieszka i Miłosz) których związek z Ciemnogrodem Wirtualnym jest w najlepszym razie luźny. A jednak był to dla nich powód do dumy.

Źródło: Domowa strona Muchy i Val de Mara czyli Agnieszki i Waldemara Brzyskich…

Owa dewirtualizacja miała, poza pozytywnymi, także negatywne skutki dla naszego dzielnego Gajowego. Kolega Janusz Januszewski zwrócił uwagę na to iż:

Pan byl jednym z tych, ktory niestety ale przejmowal sie tymi „rewelacjami” i
to do tego stopnia ze mi.in. wraz z Janem Grylickim z Gliwic, b.
pezetperowcem, pozniej czlonkiem Porozumienia Centrum rozpracowanym przez jego
czlonkow jako byly kapus (powiedzial to publicznie posel dr Adam Wedrychowicz
– 67 letni gliwicki lekarz) domagal sie usuniecia mnie z listy czyli
„przejmowal” sie bojac kolejnych „rewelacji” (wszystkie Pana donosy
zachowalem). Kolejnym takim osobnikiem byl niejaki Jan Fijor zamieszkaly w
Chicago, ktory odgrozil mi sie procesem sadowym, z ktorego sie bardzo szybko
wycofal. Celem zapoznania zainteresowanych wyjasniam, ze na temat Fijora
przytoczylem tresc audycji radiowej „Otwarty Mikrofon”, w ktorej
radiosluchacze zarzucili w/w wspoluczestnictwo w handlu polska ziemia (z
ostanich informacji ktore udalo mi uzyskac dowiedzialem ze wspoldziajacy z nim
komuchy zarejestrowali sie pod jakas nazwa „Ziemianie” i szukaja kupcow na
terenie Kanady i USA). Napislem takze ze doczepiajac niektorym uczestnikom
listy epitet socjalista badz komunista milczy o tym ze sam osobiscie byl
kiedys czlonkiem PAX-u czyli satelickiej organizacji PZPR, ktora dostala od
niej sowiecki patent na katolicyzm. Ponadto byla takze sprawa pewnej kwoty
pieniedzy, ktore byly w latach 80 zbierane na „S” w Europie i zaginely
bezpowrotnie. Inna taka sprawa bylo przytoczenie tresci audycji radiowej przez
jedna z chcicagowskich rozglosni gdzie niejaka Michalowska osmieszajac
hierarchie koscielna domagala sie kastracji ksiezy katolickich. Oczywiscie z
rozglosnia ta wspolpracowal Pan Fijor. W koncu do tego doszedl jakis wymyslony
osobiscie przez Pana Fijora donos do „Naszego Dziennika”, po ktorym to juz
wiecej nie zamieszczano artykulow tegoz autora. Oczywsiscie ze prawda jest ze
ktos z Chicago taki list do „NDz” napisal, zreszta i slusznie, ale poniewaz to
co pisalem na liscie i wskazywalem na dwulicowosc i hipokryzje niektorych jej
uczestnikow, dlatego sfabrykowana okazja stworzyla im podstawy do skreslenia
mnie z listy wlasnie ku uciesze rowniez takich prawicowcow tam znajdujacych
sie jak Klodarczyk, Szostak i im podobna przemalowana marksistowska szajka,
ktorej poprzez rozne czasami marksistowskie dawne uklady udalo sie ulokowac w
nowej rzeczywistosci.Kolejnym niepodobajacym sie zarzutem majacym
potwierdzenie w faktach bylo przypomnienie innemu uczestnikowi listy, ktory
nadal sobie tytul samozwanczago biskupa, i ktory pomimo tego ze wczesniej
wyrazal sie o mnie wzglednie dobrze byl niejaki Jerzy Gierula
(biskup-profanator) – synalek bylego generala, ktory w okresie stalinowskim
zakladal sowiecka Wojskowa Akademie Techniczna. Wedlug synalka,
biskupa-profanatora tatus musial… Z tego wynika ze ci co gineli od kul w tyl
glowy i padali z rak stalinowskich zbrodniarzy tak jak np. General Fieldorf to
byli frajerzy. Oto wlasnie cala idee Ciemnogrodu pod przywodctwem ojca
duchowego internetowej prawicy Pana Wiechowskiego, ktorego cenilem do momentu
dopoki nie przylapalem na kretactwach oraz klamstwach. Przycisniety do muru
Wiechowski przyznal sie do zwiazkow z PZPR stwierdzjac ze jedynie byl
kandydatem-obserwatorem (duzo wczesniej jednak wygadal sie ze kiedys byl
czlonkiem). Czytajac takie wynaturzenia myslalem ze padne ze smiechu poniewaz
czekalem ze jeszcze dopisze ze: kandydatem-obserwatorem np. z ramienia
ONZ-etu. Oto i cale oblicze kilku kretaczy, ktorzy po upadku ich idiotycznej
utopii jaka byl marksizm postanowili sie przemalowac i ustawic w innej roli w
nowej rzeczywistosci. A takze nie doceniwszy roli psychopaty i donosiciela
Macieja Klawikowskiego ustawili sie w roli przesladowanych meczennikow.

Źródło: pl.soc.polityka

Skutki owych zdarzeń najlepiej podsumował w roku 2003, kolega Krzysztof Borowiak:

Bylem jednym z obywateli Ciemnogrodu, formalnie jestem nim nadal, bo ani sam sie nie wypisalem, ani mnie nie wypisano. Jestem po prostu na opcji „no mail”.

Ja pamietam zmiane klimatu na liscie jednak nieco inaczej: moim zdaniem wszystko zmienilo sie po zarzucie, jaki Wiechowskiemu postawil Januszewski, ze MJW byl czlonkiem PZPR. Od tego zaczely sie lojalki, wyrzucanie z listy itd.

Pewnie cos w tym zarzucie bylo – sadzac z reakcji MJW – prawdziwego… ;-)

Źródło: POLAND-L

Owa rzucona mimochodem, żartobliwa uwaga wskazywała na właściwą przyczynę upadku Wirtualnego Ciemnogrodu – twórca jedynego miasta wolnego od idei lewicowych miał poważny romans z socjalistycznym PRL’em. Znamienne i smutne, ale wróćmy do tematu. Ten zaś trwał aktywnie wspominany przez różnych znajomych np. Krzysztofa Wojciechowskiego:

Przynaleznosc p.Wiechowskiego do partii, znam z dwoch zrodel. Jedno takie,
ktoremu ufam, a drugie z emailu, od zupelnie mi nie znanej osoby. To co
Krzysztofie napisales, stoi w zasadniczej sprzecznosci do tego, co napisal
p.Greg Chodowiec.
Wynika z tego po prostu, ze p.Wiechowski sam potwierdzil swoja
przynaleznosc do PZPR…

Natomiast, totalnie zaskoczyla mnie ta czesc Twojej wypowiedzi:
[cyt.]
/…/ Poza powyzszym wydarzeniem trudno mi nie zgodzic sie z pogladami,
jakie w Internecie prezentuje p. Wiechowski. /…/
[koniec cyt.]

Czy w takim razie Krzysztofie, aprobujesz te wszystkie obrazliwe,
prowokujace i szkalujace wypowiedzi p.Wiechowskiego pod adresem Kosciola
Katolickiego, Papieza?
Nie wiem, czy sledziles cale to zamieszanie wokol p.Wiechowskiego
(zaczynajac od „Wirtualnej Polonii”, poprzez „Ojczyzna.pl” i teraz
na „Poland-L” troche…)? Wiem, ze czasami na „Wirualna Polonie” chyba
zagladales… Ale cos mi sie wydaje, ze raczej jestes bardzo slabiutko w
tym zorientowany… A to stanowi „klucz” do lepszego zrozumienia…

Czy jestes pewny, co do tej radosci w niebie, z tego „nawroconego”
towarzysza? :):)
Czy jestes pewien, ze ten „towarzysz” jest rzeczywiscie nawrocony?
Krzysztofie, recze Ci na 100 proc, ze nie… A jesli mi troche ufasz, to
uwierz mi.

Źródło: POLAND-L

Kolega Krzysztof Wojciechowski wspominał dość często jeszcze jedną cechę charakterystyczną naszego Gajowego:

Towarzysz Wiechowski dalej robi, dokladnie to samo, co robil wczesniej –
oczywiscie metody sie co nieco zmienily, i troche w innych warunkach. Ale
to zrozumiale, bo wszysto sie wokol nas zmienia…
Czyli w dalszym ciagu, atak na Kosciol Katolicki, na Papieza, na polskie
autorytety. W dalszym ciagu robi to z zacietoscia i zaciekloscia nie
mniejsza, niz robil to wczesniej.
Szczegolnie na to zjawisko, otworzyly mi sie oczy, po jego wyczynach
na „Wirtualnej Polonii” i innych tzw. patriotycznych listach dyskusyjnych
w ostatnim okresie. Napisalem „tzw.”, bo ile z nich naprawde jest
patriotycznych, a ile takie tylko udaje, to akurat ja nie mam czasu, aby
to dokladnie zbadac…
Jeszcze raz, zwracam uwage na mechanizm tej propagadny, w ktorym
absolutnie musi istniec element wiarygodnosci. Propaganda i wiarygodnosc,
dwa czlony scisle ze soba zwiazne. Dlatego wlasnie, p.Wiechowski operuje
polprawdami, gdzie zawsze obok klamstwa musi byc element prawdy.

Źródło: POLAND-L

Wspominany tak często Gajowy w 2006 roku podejmuje jednakowoż brawurową akcję przeciwko ‚byłym aparatczykom’ (niepomny własnego romansu z PZPR):

6.04.2006 – właściciel i redaktor witryny internetowej Wirtualna Polonia, Mirosław J. Wiechowski i Włodzimierz Kulinski, pozbawiają Australijska Grupę Lustracyjna prawa prowadzenia dyskusji na tej witrynie, jednocześnie oskarżając członków Zarządu AGL i osoby współpracujące z ta grupa, o kolaboracje ze służbami reżimu komunistycznego i agenturalna polityczna przeszłość.

Źródło: Afery prawa

Jak napisałem na wstępie kiedyś istniał w internecie obyczaj podpisywani się imieniem i nazwiskiem pod publikowanymi materiałami. Obecnie wielu z nas, ludzi tamtej epoki, zarzuciło ów zwyczaj. Niektórzy jak widać na przykładzie uczynili to ze względów praktycznych – posługiwanie się prawdziwymi danymi pozwalało wykazać ich niezbyt chlubną i niechętnie wspominaną publicznie socjalistyczną przeszłość.

Reklamy