Kabaretowe odcienie polityki w naszym kraju przybierają formy, których w ostateczności nie można sparodiować, gdyż same w sobie kryją wystarczająco potężny ładunek żartu. Premier szukający egzorcystów celem rozwiązania problemów ze strefą budżetową i jej potrzebami finansowymi. Marszałek sejmu ubierający w kamasze ową grupę. Minister spraw wewnętrznych straszący ją sądami. A tymczasem, mimo nad wyraz szerokiej gamy możliwych rozwiązań sugerowanych przez nasze władze państwowe, pielęgniarki strajkują od dwóch tygodni a lekarze od ponad czterech. Końca nie widać. Związki wspominają coś o sierpniu … bazując na historycznej spuściźnie ojców należałoby obawiać się grudnia 2007 – w końcu wprowadzenie stanu wyjątkowego po tym gdy do już strajkujących grup społecznych dołączą na stałe inne – równie marnie opłacane – wydaje się tylko kwestią czasu. Generalnie jedynym opłacalnym zajęciem budżetowym okazuje się być stanowisko w spółkach skarbu państwa. Można liczyć na, już nawet nie wysokie lecz horrendalne, odprawy w przypadku odejścia. Można liczyć na łapówki za organizację EURO 2012. W końcu można postrzelić się rano przy goleniu w asyście agentów ABW, którym stara kamera wkręci taśmę między wałki, złośliwie, iżby nikt nie uwierzył w nasze samobójstwo. Ogólnie – kabaret – szkoda tylko, że nie bardzo można się śmiać mając na względzie skutki … NIE! Jak najbardziej można się śmiać – winą za naszą głupotę obciążymy jakiś układ. Najlepiej koalicyjny po następnych wyborach.

Reklamy