Strona główna > Ciekawostki > Tygrys w stratosferze

Tygrys w stratosferze

23/08/2006

Przyjemnie czyta się o dokonaniach kolegów, toteż zamieszczam pełną informację znalezioną dzisiaj w portalu gazeta.pl w dziale ‚Nauka’:

Okazuje się, że nie trzeba być kosmonautą lub milionerem, żeby zrobić sobie na pamiątkę zdjęcie ziemi prawie z kosmosu. Leszek Urbański, informatyk z Warszawy, własnoręcznie skonstruował balon stratosferyczny, który wyposażony w aparaty fotograficzne wzbił się na wysokość 29 km. To pierwszy tego typu amatorski lot w Polsce.

Balony stratosferyczne w naszym kraju były do tej pory wysyłane jedynie przez instytucje, m. in. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Ich główne zadania to dokonywanie pomiarów meteorologicznych. Jednak poza Leszkiem Urbańskim nikomu nad Wisłą nie wpadło do głowy, że balon stratosferyczny można wykorzystać do celów jak najbardziej prywatnych – np. zrobić zdjęcie Ziemi prawie z kosmosu.

– Inspiracją były przykłady amatorów entuzjastów z innych krajów, przede wszystkim z USA – mówi konstruktor. – Pomyślałem sobie: skoro oni mogą, to dlaczego nie ja?

Praca nad ekspedycją była mozolna: należało zdobyć odpowiednie materiały, fundusze i przede wszystkim know-how. – Przy konstruowaniu balonu wykorzystuje się wiedzę z różnych dziedzin, m.in. z elektroniki, geografii i chemii – opowiada Urbański. – Trzeba być także gotowym na wiele bezsennych nocy i ciężką pracę.

Całkowity koszt wyprawy to ok. 800 dol. Najdroższy był profesjonalny system GPS, który pomaga znaleźć balon po wylądowaniu. Z kolei największe trudności Urbański miał ze zdobyciem materiału na czaszę balonu. Musiała zostać wykonana z materiału potrafiącego znieść ekstremalne warunki – od plus 30 st. C na ziemi do minus 50 na wysokości 29 km. Okazało się bowiem, że tego typu cuda produkuje tylko kilka firm na świecie.

W końcu balon o nazwie Cygnus-2 był gotowy. Teraz należało jedynie ustalić z Agencją Ruchu Lotniczego datę lotu i można było wysyłać go na podbój stratosfery.

Niedawno wypełniony helem balon wyposażony w dwa aparaty fotograficzne wzbił się w powietrze w Dziembakowie k. Sierpca. Gdy osiągnął wysokość 28,8 km, zgodnie z planem pękł, a jego ładunek, czyli m.in. 250 zapierających dech w piersiach zdjęć zapisanych w pamięci aparatów, na spadochronie zaczął opadać na ziemię. Cała wyprawa trwała 102 min.

– Po szczęśliwym lądowaniu czułem ogromną satysfakcję – entuzjazmuje się Urbański, którego sukces jest podwójny. Po pierwsze jest jedynym polskim amatorem, który zdołał wysłać skonstruowany przez siebie balon w stratosferę, a po drugie, w jego domowym archiwum pojawiło się mnóstwo wspaniałych fotografii, których nie ma nikt inny w Polsce. Co ciekawe, Urbański sam skonstruował system informatyczny do obsługi aparatów.

Wiele wskazuje na to, że niedługo za Urbańskim podążą kolejni pasjonaci. Projekt wysłania balonu w stratosferę realizują w tej chwili ludzie ze stowarzyszenia Copernicus Project z Torunia. Dlaczego to robią? „Chcemy dotknąć tego, co jest poza naszym zasięgiem, być tam, gdzie niewielu miało szansę być” – piszą na swojej stronie internetowej.

Szczegółowa relacja, dane techniczne i zdjęcia z lotu Cygnusa-2 na: http://moo.pl/~tygrys/balloon/

Ps. Gratulacje :)

Kategorie:Ciekawostki
%d blogerów lubi to: