Zastanawiasz sie, jak to mozliwe, by obcy Ci czlowiek tak gleboko stal sie czescia Twojego zycia? Odczuwasz niepokoj. Zamykasz oczy i wolasz: dlaczego? Fascynuje Cie zaslona otchlani, upleciona przez piec pracowitych tkaczek. Zrywasz ja i niezmiennie odkrywasz, ze poza nia nic nie istnieje, zadne piekno, zadne dobro, zadne uczucie, zadne zlo. Nim slonce zajdzie i wstanie w czelusciach Twojej glowy, Ja Jestem. Splatam i rozplatam Twoj czas, miejsce, radosc, zal, materie i ducha. Wszystko plynie niczym rzeka, tanczy, wiruje. Postacie tocza sie w dol jak kaskady wody, slychac pomruk chaosu. Posrod niego poruszam sie z mozolem, plodze zjawiska, wybieram najstosowniejsze z nich, lacze je prawami i wprzegam w jarzmo Twych praktycznych potrzeb, porzadkujac nielad i nadajac chaosowi ksztalt, moj ksztalt. Jestem kompetentnym robotnikiem otchlani, rzeczowym i bezlitosnym. Twoja krew i Twoj rod nie robia na mnie wrazenia. Goracy, kochany, znajomy, pachnacy jak moje cialo jest Wszechswiat. Milosc i wojna zarazem, niepokoj i upor, i niepewnosc. Niepewnosc i strach. W chwili gwaltownej jak blyskawica uswiadomisz sobie: na najwyzszym szczycie sil obejmuja sie Strach i Cisza – najmniej oczekiwana, najbardziej przerazajaca para. Pomiedzy nimi stoje Ja wyprostowany – na wysokosci nie ma granic. Zamykasz oczy i wolasz: dlaczego?!
Dzisiaj przyjde znowu!

Napisalem : 18 stycznia 2001, 19:47

Reklamy