Archiwum

Archive for Styczeń 2005

Nie wiem gdzie

29/01/2005 Komentarze wyłączone

Chce utrwalic chwilowa wiecznosc slowami, trescia, porownaniami, przenosnia; potoczne i rzadkie slowa, krzyki i rymy daja cialo temu, o czym pisze, z czym sie zmagam. Niczym kaplan przy oltarzu obnosze sie ze swietoscia wskrzeszanych na nowo wartosci. swiadom jestem, iz tego, co przezywam w uniesieniu, nigdy nie bede w stanie wyrazic.

Szukam Ciebie proszac o wrazliwosc. Proszac, bys posrod ognia i wody, ziemi i powietrza, ptasich pior i nocy, ujrzala, iz jak kazda zywa istota tkwie posrodku wiru swiata, a ten przelewa sie w glab czerwonej otchlani mego serca. Jesli nie przeraza Cie jego czern, zostan; zaprowadze Cie, nie wiem gdzie jeszcze.

Napisalem : 5 lutego 2001, 00:59

Kategorie:ΑΣΚΗΤΙΚΗ

Odrobina erotyki

29/01/2005 2 Komentarze

Jesli ktos z odwiedzajacych znajdzie ciekawa strone, utrzymana w klimacie tych, ktore dopisalem w dziale Odrobina erotyki prosze o wskazanie adresu z gory dziekujac za wspolprace :)

Przy okazji chcialbym przedstawic kobiete*, ktora niezmiennie towarzyszy mi w zyciu od kilku lat:

Ona.

* po pewnej chwili namyslu stwierdzilem, ze nie zezwole na swobodne sciaganie tej tapety z uwagi na to, iz jestem z nia zwiazany emocjonalnie

Kategorie:Informacje

Małe, smutne rocznice

28/01/2005 2 Komentarze

Rok temu moje zycie zmienilo sie radykalnie, w stopniu, ktorego nie moglem przewidziec. Doskonale oddaje to pewien tekst, ktory napisalem w marcu 2001 roku:

Dzisiaj stanie sie cos zlego, rozegra sie czyjs dramat, byc moze ktos straci zycie, przyjaciol, rodzine… a moze tylko zgubi nic nie wart jeden grosz. Nie pytaj, skad wiem. Nie bija dzwony, syreny nie oznajmiaja zagrozenia, nawet cisza nie stezala. Nic nie wskazuje na to, co ma nadejsc. Dzien wchlonal Cie tak zwyczajnie jak zawsze. Ale to stanie sie dzisiaj. Za kilka lat wspomnienie tego dnia rzuci Cie na kolana, zaczniesz dzielic swoja przestrzen i czas na „przedtem” i „potem” i nic juz nie bedzie takie samo…

Inspirowany lektura „Pestki”, autorstwa Anki Kowalskiej, okazal sie bardzo adekwatny do wydarzen z mojego swiata codziennego (podobnie jak cala ksiazka).

Kategorie:Prywatne

Miś o małym rozumku

26/01/2005 1 komentarz

Na polance, posrodku Stumilowego Lasu siedzi Puchatek przy ognisku i piecze kielbaski. Przychodzi Klapouchy, wiec Puchatek wrecza mu kijek, kielbaske i zaprasza wspolnego posiedzenia. Klapouchy siada przy ognisku, razem pieka kielbaski, ale cos gadka im sie nie klei. Klapouchy, zeby rozluznic atmosfere, zaczyna sie Kubusiowi zwierzac, i mowi:
– Wiesz Puchatku, ja to wlasciwie nie lubie Prosiaczka…
Na co Puchatek:
– To nie jedz.

Kategorie:Żarty

Bez oszołomienia

26/01/2005 Komentarze wyłączone

W moim ciele mezczyzna i kobieta obejmuja sie, kochaja i nienawidza, walcza. Mezczyzna wola wiedziony popedem: musze wydostac sie ponad koniecznosc, prawo, zniszczyc cialo, zwyciezyc smierc. Jestem nasieniem. Inny, gleboki, wabiacy glos kobiecy odpowiada mu lagodnie i pewnie: siedze ze skrzyzowanymi nogami na ziemi. Zapuszczam korzenie gleboko w groby, nieruchomo przyjmuje nasienie i karmie je, pelna mleka, zawsze potrzebna. Wstrzymuje, zniewalam oddech, nie pozwalam mu uleciec. Nienawidze plomienia, ktory sie wznosi. Jestem lonem.

Nasluchuje obu glosow. Oba sa moje. Obydwoma sie ciesze i zadnemu nie zaprzeczam. Mowie sobie – jesli jestes kobieta – kochaj! Z cala bezwglednoscia wybierz sposrod wszystkich mezczyzn ojca swoich dzieci. Wypelnij obowiazek pelen goryczy, milosci, odwagi. Oddaj swoje cialo pelne krwi. Wolam – ten, ktorego trzymam przy piersi, ktorego karmie, zbawi Boga.

Gasnie kolejna swieca w mojej swiatyni konania. Obejmij puste miejsce tonace w ciemnosci obok; obejmij mroczny bezmiar bez oszolomienia, a dam Ci siebie.

Napisalem : 27 stycznia 2001, 04:06

Kategorie:ΑΣΚΗΤΙΚΗ

Dzisiaj przyjdę znowu

23/01/2005 3 Komentarze

Zastanawiasz sie, jak to mozliwe, by obcy Ci czlowiek tak gleboko stal sie czescia Twojego zycia? Odczuwasz niepokoj. Zamykasz oczy i wolasz: dlaczego? Fascynuje Cie zaslona otchlani, upleciona przez piec pracowitych tkaczek. Zrywasz ja i niezmiennie odkrywasz, ze poza nia nic nie istnieje, zadne piekno, zadne dobro, zadne uczucie, zadne zlo. Nim slonce zajdzie i wstanie w czelusciach Twojej glowy, Ja Jestem. Splatam i rozplatam Twoj czas, miejsce, radosc, zal, materie i ducha. Wszystko plynie niczym rzeka, tanczy, wiruje. Postacie tocza sie w dol jak kaskady wody, slychac pomruk chaosu. Posrod niego poruszam sie z mozolem, plodze zjawiska, wybieram najstosowniejsze z nich, lacze je prawami i wprzegam w jarzmo Twych praktycznych potrzeb, porzadkujac nielad i nadajac chaosowi ksztalt, moj ksztalt. Jestem kompetentnym robotnikiem otchlani, rzeczowym i bezlitosnym. Twoja krew i Twoj rod nie robia na mnie wrazenia. Goracy, kochany, znajomy, pachnacy jak moje cialo jest Wszechswiat. Milosc i wojna zarazem, niepokoj i upor, i niepewnosc. Niepewnosc i strach. W chwili gwaltownej jak blyskawica uswiadomisz sobie: na najwyzszym szczycie sil obejmuja sie Strach i Cisza – najmniej oczekiwana, najbardziej przerazajaca para. Pomiedzy nimi stoje Ja wyprostowany – na wysokosci nie ma granic. Zamykasz oczy i wolasz: dlaczego?!
Dzisiaj przyjde znowu!

Napisalem : 18 stycznia 2001, 19:47

Kategorie:ΑΣΚΗΤΙΚΗ